Dzwonił nie
kto inny jak Harry. Kiedy zobaczyłam jego zdjęcie na wyświetlaczu, do oczu momentalnie napłynęły mi łzy
-Halo?-
wydusiłam przez łzy po naciśnięciu zielonej słuchawki- Czego chcesz?
-Spotkajmy
się. Wiem, że jesteś w Londynie. Nie pytaj skąd -wiem to i koniec. Proszę-
mówił tak szybko, że nie potrafiłam nic z siebie wydusić. A jedyne co miałam w
głowie, to to skąd wie o moim powrocie do Londynu? -Nie mam o czym z tobą
rozmawiać czy ty tego nie rozumiesz?!- krzyknęłam do urządzenia.
-To chociaż
wyjdź przed mieszkanie, porozmawiajmy!- ten chłopak zaczyna mnie wkurzać. Wie o
tym że jestem w Londynie i na dodatek wie gdzie mieszkam. W mojej głowie jest
jeden wielki znak zapytania. Nie miałam wyjścia narzuciłam na siebie bluzę,
gdyż jak zwykle w Londynie nie było najcieplej i wyszłam z mieszkania. Kiedy
już zeszłam ujrzałam Harrego z kwiatami.
-Czego
chcesz?- burknęłam
-Chcę
Ciebie. Czy ty nie rozumiesz, że ja nie mogę bez Ciebie żyć?- ujął moją twarz w
dłonie.
-Czy ty
zastanawiasz się nad tym co robisz, mówisz?-krzyknęłam- Ty mi kurwa gadasz, ze
mnie kochasz i nie umiesz beze mnie żyć tak? To po jakiego pieprzyłeś się z tą
blondi? Po jaką cholerę teraz z nią jesteś, skoro tak mnie kochasz, CO?-
wyrwałam mu te kwiaty z rąk i znów kontynuowałam- myślisz, że przyjdziesz z
głupimi kwiatami i wszystko będzie OK? Że wskoczę ci w ramiona i powiem ‘Ja też
cię kocham. Będziemy szczęśliwi do końca życia!’ Grubo się mylisz! Wsadź sobie
te kwiatki w dupę, albo wiesz co? Daj je tej pustej lalce na pewno się jej
spodobają! A teraz zniknij z mojego życia.
-Ale jak
to?- spojrzał na mnie swoimi zielonymi tęczówkami- Czyli to co było pomiędzy
nami, nasza miłość.
-Tak Harry,
to nigdy nie wróci. – z moich oczu poleciały pojedyncze łzy
-Ala…-
podszedł złapał mnie w biodrach, z czego szybko się wyswobodziłam i znów
powiedział- Powiedz tylko…czy kiedykolwiek…kiedykolwiek pozwolisz mi zaznać
smaku twoich ust? Czy kiedykolwiek będziemy tym kim byliśmy? Najwspanialszą
parą na świecie?- z jego oczu także zaczęły spływać pojedyncze łzy
-Nie wiem
Harry. Ja nic nie wiem.
-Mam małą
prośbę…- zaczął nie pewnie
-Jaką?- moja
ciekawość nie dała za wygrana
-Zostańmy
przyjaciółmi. Nie skreślaj nas… Nie chce tracić z tobą kontaktu. Chcę wiedzieć
co robisz rano, co się u ciebie dzieje. Błagam- kilka łez spłynęło mu po
policzku, lecz szybko je otarł
-Harry-
położyłam mu lewą rękę na barku- to nie takie proste. Zraniłeś mnie. Nie będzie
tak jak wcześniej. Zawiodłeś mnie i moje zaufanie. Jak możesz chcieć byśmy
zostali przyjaciółmi, skoro ja nie mogę ci ufać? Nie mogę na tobie polegać?
Zastanów się nad tym o co mnie prosisz. Nawet nie masz pojęcia jak to boli.
Kiedyś tak blisko…dziś obcy sobie- łzy znów spływały z moich oczu. Chciałam by
było jak dawniej. Przytuliłabym go i ucałowała jego malinowe usta. Ale nie
mogłam…nie chcę pokazać mu że może robić co tylko mu się spodoba, a ja mu to
wybaczę. Rozdział ‘’MY’’ jest zakończony.
-Przepraszam,
ale mi się spieszy. Coś jeszcze?- spojrzałam na niego pytającym wzrokiem, lecz
ten nie odpowiadał. Tak też myślałam.- Żegnaj- rzuciłam krótko i odeszłam
-Alicja!-
nie zwracałam na niego uwagi, ale ten nie dał za wygraną pobiegł za mną i
odwrócił w swoją stronę.- posłuchaj. Organizujemy imprezę z okazji zakończenia
lata dziś wieczorem u nas. Wpadnij. – na te słowa moja twarz rozpromieniała.
Stęskniłam się za Liamem, Martą, Niallem, Lou no i co najważniejsze za Zaynem.
- Ok.
Wpadnę.- rzuciłam krótko i odeszłam. Nie zatrzymywał mnie już, czułam na sobie
jeszcze jego wzrok dłuższą chwilę, ale w końcu odpuścił i odszedł. Ja zaś
poszłam do swojego apartamentu. Była godzina 17, czyli najwyższy czas zacząć
się szykować na tę imprezę. Impreza tak jak każda inna była pewnie na na 19,
więc mam nie zbyt wiele czasu. Wzięłam gorący prysznic i umyłam włosy. Szybko
je wysuszyłam, przeczesałam i zostawiłam opadłe na ramiona. Ubrałam pudrową
sukienkę bez ramiączek ze wstawkami koronki. Do tego założyłam wysokie pudrowe
buty. Postanowiłam nie robić zbyt przesadnego makijażu, więc musnęłam tylko
usta błyszczykiem i nałożyłam tusz. Nie miałam zbyt wiele czasu, więc
zadzwoniłam po taksówkę. Już po kilku minutach stała ona pod moim mieszkaniem.
Wzięłam jeszcze tylko torebkę, wyszłam i zakluczyłam drzwi. Schodząc ze schodów
o mało co z nich nie spadłam, a to wszystko przez te przeklęte obcasy.
Na imprezie
byłam po jakiś trzydziestu minutach. Zdążyła się już dosyć dobrze rozkręcić.
Przywitał mnie Liam i zaprosił do środka. Nie miałam z nim wcześniej zbyt wielkiej styczności, jednak ten zagadał
-I jak
wróciłaś do Londynu? Zatęskniłaś?- na ostatnie słowo lekko się zaśmiał
- Gdybym
mogła to bym tutaj nie wracała. Jednak mus to mus.- moja twarz posmutniała.
-Oj, no już
nie bądź smutasem. Jest impreza na zakończenie wakacji musisz się porządnie
zabawić!- wstał wziął mnie za rękę i wyprowadził na parkiet- zatańczysz?
-Chyba nie
mam wyjścia- lekko się zaśmiałam i zaczęliśmy tańczyć. Muszę przyznać, że było
naprawdę przyjemnie. Nigdy z nim za specjalnie nie rozmawiałam, a dziś
zachowywaliśmy się jak starzy przyjaciele. Po kilku przetańczonych piosenkach
poszliśmy się napić. Wypiłam kilka drinków, zaczęło mi się kręcić w głowie i
byłam o wiele weselsza. Poczułam na swoich biodrach czyjeś ręce. Odwróciłam się
i zobaczyłam mulata. Staliśmy oddaleni od siebie o kilka centymetrów. Stałam
zapatrzona w jego oczy. Oparłam swoje czoło o jego i…I wtrącił się Louis, który
nie wiadomo skąd się tam zjawił.
- Uwagaaa!-
krzyknął, tak że większość zwróciła na niego uwagę. Oby tylko nie palnął
jakiejś głupoty- modliłam się w duchu.- wszyscy do basenu!- zdjął swoją
jeansową koszulę i wskoczył w spodenkach do basenu. Zaraz po nim poszli inni
goście. I tak impreza przeniosła się na świeże powietrze. Ja nadal stałam w tym
samym miejscu z Zaynem. Po chwili zobaczyłam Martę idąca w stroju w kierunku
basenu. Poprosiłam ja aby pożyczyła mi jakiś strój i już po chwili miałam na
sobie niebieskie bikini. Podeszłam do Malika, który nadal siedział przy barze i
wypiłam kolejnego drinka. Mulat wziął mnie na ręce i tak oto musiał zrobić
nasze wielkie wejście, gdyż rozpędził się i wskoczył do wody, chlapiąc przy tym
wszystkich na brzegu. Brawo Malik! Nie ma to jak wszystkie oczy skierowane na
nas. Bo ja przecież tak kocham być w centrum uwagi, że aż mi się żygać chce.
Wygłupialiśmy się jeszcze chwile w wodzie, jednak mi było chłodno i
postanowiłam wyjść. Niestety zaraz tego pożałowałam. Wpadłam na Harrego, który
ewidentnie chciał abym to uczyniła.
-Witaj-
uśmiechnął się delikatnie i wbił swoje zielone tęczówki w moje.- jednak
wpadłaś?
-Tak
przyszłam, ale nie dla ciebie, ale dla Zayna i Marty. Dla prawdziwych przyjaciół.
A gdzie panna Swift?- udawałam że jej szukam wzrokiem, choć tak naprawdę
cieszyłam się, że jej tutaj nie ma.
-Nie ma jej.
Skończyłem to. Kocham tylko ciebie- znów się do mnie zbliżył, chciał mnie
pocałować jednak go odepchnęłam, a przez to że był pijany wpadł do basenu. Ja
natomiast poszłam do środka, gdzie zastałam Martę i Nialla siedzących na
kanapie. Chwilę z nimi porozmawiałam, a zaraz potem dołączył do nas Zayn. Nie
trwało długo, a wszyscy wrócili do domu i znów zaczęli tańczyć. Do końca imprezy
wszystkie piosenki przetańczyłam z mulatem. Podczas wolnych na zmianę
patrzyliśmy sobie w oczy, albo przytulaliśmy. Była już pierwsza w nocy, ja
ledwo trzymałam się na nogach. Poprosiłam Zayna bym mogła u niego przenocować.
Ten od razu się zgodził. Kiedy wszyscy się rozeszli, ja poszłam się przebrać w
dres Malika i się umyć. Niestety nie pozwolili mi spać i jak zwykle każda
impreza musiała się zakończyć grą w butelkę. Tym razem była jedna osoba więcej.
Była to dziewczyna o przepięknej urodzie. Wybranka Tomlinasona. No może nie
wybranka, jak na razie przyjaciółka. Ale prędzej czy później będzie z tego coś
więcej. Widać było jak na siebie patrzą. Ale nadal nie dało mi spokoju to, że
gramy w tę głupią grę! Co oni z tym mają? To jest najgorsze co może być …
Kręcić zaczął Louis jako najstarszy. Po kilku kolejkach wypadło na Zayna.
Wybrał pytanie.
- Kochasz
Alicję?- zapytał Niall. Mulat lekko się zaczerwienił…chciał uciec od
odpowiedzi. Jednak wszyscy na niego naciskali.
-Kocham ją!
Kurwa…Ja ją kocham jak nikt inny!- po tych słowach nie spojrzał na mnie.
Znaczyły dla mnie one wiele. Jednak nie mogłam…nie mogłam się z tym pogodzić,
nie wyobrażam sobie, że miałabym z nim być. To nie jest tak, ze ja do niego nic
nie czuję. Ale nie chcę zniszczyć tego co jest pomiędzy nami. Bo są takie
osoby, z którymi pomimo miłości, zakochania nie będzie się razem. Nie chcemy tych
osób skrzywdzić. Mając kogoś takiego jak
on, można czuć się szczęśliwym. Nie jedna dziewczyna zrobiłaby wszystko, żeby
być na moim miejscu. Jednak nie było tak wspaniale jak się mogło wydawać.
Podczas tych słów, zmieniło się wszystko. Zmieniło się moje podejście do
Malika. Wiedziałam, że będzie tak jak jest, jednak się obawiałam. Obawiałam
się, że będzie chciał ze mną być. Że zobaczy, że nie jest mi obojętny i to
wykorzysta. Chociaż nie…on to nie Harry. Wie, że kocham Stylesa i to szanuje.
Sama nie wiem co o tym myśleć. Na szczęście, albo jak się potem okazało
nieszczęście z moich rozmyślań wyrwał mnie głos Lousia.
-Pocałuj
Harrego-O nie! Co to to nie! Nie pocałuję go…ja nie chcę. Kocham go, chcę
poczuć smak jego ust, zatopić się w namiętnym pocałunku z nim i zapomnieć o
otaczającym mnie świecie. Ale nie mogę. Momentalnie spiorunowałam Tomlinsona
wzrokiem….
______________________________________________________________
Hej, hej! :)
Wiem, rozdział jest daremny, nudy i do bani;x
A na dodatek jest krótki;/
Szczerze mówiąc jestem ponownie na siebie zła:/ Ale mam nadzieję, że mi wybaczycie<3
Dziękuję za komentarze pod tamtym rozdziałem! :)
Przypominam że do 10.03 trwa konkurs! :)
Mam do was jak zwykle mega prośbę;
KOMENTUJCIE! ♥ ♥ ♥
A także polecam wam bloga;
http://my-live-foreve.blogspot.com/
Jeśli chcecie jakis kontakt ze mną zapraszam do zakładki ' Pytania'
Kolejny rozdział pojawi się w piątek:)
Całuję! ♥







