niedziela, 18 listopada 2012

Rozdział III


Rozdział III

Pierw pożegnałam się z Aśką. Przytuliłysmy się kilka razy i na tym się skończyło, później pożegnałam się z Robertem. Podeszłam do Tomka i chcąc, nie chcą się rozpłakałam. Nie chciałam stracic najlepszego przyjaciela na swiecie. Wiedziałam ze kiedy wyjade nie będzie już tak jak dawniej, nie będziemy spędzać tylu wspólnych chwil ani pisać do trzeciej nad ranem sms o największych głupotach świata. W jego objęciach stałam dobre pięć minut, ucałowałam go w policzek i podeszłam do Marcina. Tu było najtrudniej, niby  wiedziałam ze przyjedzie, ze będziemy się widywać. Bez żadnych sbędnych słów przytuliłam się do niego najmocniej jak umiałam. Stałam wtulona w niego i cała zapłakana do czasu gdy podjechała taksówka, pocałowałam go ten ostatni raz i wsiadłam do taksówki. Nie chciałam, ale musiałam opuścić to miasto, ten kraj. W drodze na lotnisko spalam, a w samolocie przez cały lot słuchałam smętnych piosenek i pisałam z Marcinem. Ja już kurwa za nim tesknie!
Wreszcie! Samolot wylądował. Szybko wysiadłyśmy i zabrałyśmy swoje bagaże. Jednak moja walizka była dziwnie lekka. Zatrzymałam się i ją otworzyłam a tam? Męskie bokserki! Nie wiedziałam o co chodzi ale po chwili się kapnęłam, pomyliłam z kimś torby! Szybko poszłam w miejsce rozdawania walizek i zobaczyłam jakiegoś mulata z moją walizką. Niepewnie podeszłam i podmieniłam walizki, chyba nawet się nie zorientował! Uf…cóż za szczęście. Czekałam w kafejce na Martę, która musiała podobno coś załatwić i pisałam kolejny tekst piosenki. Gdy już kończyłam pisać refren, ktoś przechodził i zrzucił mój zeszyt a razem z tym posypały się wszystkie teksty pisane na oddzielnych kartkach, gdyby było tego mało wylał na mnie moją kawe!
-Oj, przepraszam naprawdę nie chciałem- powiedział brunet
-Chciałeś, czy nie chciałeś to zrzuciłeś i wylałes!.- powiedzila lekko wkurzona
-Naprawde przepraszam….Wow! Ty to pisałaś to jest świetne!- powiedział głośno z uśmiechem na twarzy
-Tak ja i co ci do tego?! Oddawaj!- wyrwała mu kartę z ręki i kończyła zbieranie kartek
-Naorawde świetnie piszesz, może napisałabyś cos dla mojego zespołu?- powiedział lekko zawstydzony
-Że co? Co ty sobie wyobrażasz??? Przychodzisz nie wiadomo skad, wylałeś na moje spodnie kawe i rozsypałeś wszystki moje teksty na podłgę kawiarni. I teraz masz odwage prosić mnie żebym napisała tekst do twojego durnego zespołu?!
-Napraade mi przykro nie chciałem…Tutaj masz mój numer, jak się rozmyślisz to zadzwoń! Naprawde świetnie piszesz!- wstał podał jej kartkę z jego numerem i odszedł.
Długo rozmyślałam o tym całym zdarzeniu, kogoś mi przypominał ale nie miałam pojęcia kogo. Jakbym już gdzieś widziała jego twarz…ale gdzie? Trudno zapomnijmy, przecież i tak mi to nic nie da, palant i tyle. Wstałam i podeszłam do nadchodzącej już Marty.
-A tobie co się stało?- powiedziała z uśmiechem na twarzy. Najwidoczniej bawiła ja ta cała sytuacja.
-Jakiś palant wylał na mnie kawę i przy okazji zrzucił na podłogę wszystki moje teksty- powiedziałam nadal będąc wkurzona
-Ojć…Ale wiesz każdemu mogło się zdarzyć- poróbowała mnie pocieszać
-Dziewczyno! On miał szczelność prosić mnie o to abym pisała teksty do jakiegoś jego zespołu i nawet podał mi swój numer! Jak można być taki idiotą, wytłumacz mi jak?!- powiedziałam już z uśmiechem na twarzy, bo w końcu uświadomiłam sobie że to tylko głupie spodnie.
-Serio?! Oj, ktoś się tu komuś spodobał….-zaśmiała się
-Przestan!- zaśmiałam się i lekko szturchnęłam ja w ramie.
-Ała!- głośno się zaśmiała
- Dobra chodźmy szybciej bo nam taksówka ucieknie
Nagle taksówkę zajechała czarna limuzyna, a z niej wyszedł on. Tak, ten co wylał na mnie kawę. Nie wiedziałam jak się zachować, chciałam normalnie wsiąść do taksówki i pojechać do domu, jednak ten wziął walizki moje i siostry i pakował do limuzyny. Marta odsunęła mnie na bok.
-Czy ty wiesz kto to jest?!- cicho krzyknęła
-yyy…palant który wylał na mnie kawe?
-To jest Hary Styles, ten Hary Styles z One Direction- o mało co nie wykrzyczała tego na całą głośność
-Z czego?!- zapytałam nie wiedząc o co chodzi
- A no tak zapomniałam nie słuchasz boysbendów. Jest to chłopak z najsławniejszego boysbendu tego roku! Mają miliony fanek na całym swiecie, nie jadna dziewczyna oddałaby życie żeby to na nią Harry wylał tą kawe, a co dopiero jechać do domu jego limuzyną!
-Aha…dobra.- powiedziałam z lekką flustracją i wsiadłam do limuzyny na wznak chłopaka.
W limuzynie przezyłam szok. Siedziało tam czterech innych chłopaków którzy zachowywali się jak dzieci z przedszkola. Strzelali do siebie zaboawkowymi postoletami, bili się. Czułam się gorzej niż w przedszkolu!
Chlopcy dopiero po jakiś pięciu minutach zorientowali się że jestem z Marta w limuzynie i jak gdyby nigdy nic usiedli prosto i zaczęli mi się przyglądać.
-Dobra, wiem że nie jestem najładniejsza ale możecie przestać się tak dziwnie na mnie patrzeć kimkolwiek jesteście- w końcu nie wytrzymałam i musiałam to powiedzieć
-Przepraszam za siostrę, nie ma pojęcia że jesteście One Direction. Słucha rapu, a o takich zespołach jak wy nigdy nie słyszała. Więc bardzo za nia i za jej zachowanie przepraszam.- oczywiście na koniec Marta musiała z czymś głupim wyskoczyć, bo to przecież cała ona.
-Ok, rozumiemy- powiedzili wyszczerzając swoje biale ząbki
-To jest Louis, Zayn,Niall, Liam a ja jestem Harry- powiedział zielonooki.
-Miło poznać, ja jestem Marta a to moja siostra Alicja- dałam jej tą satysfakcje nich pogada sb z ,,najsławniejszym zespołem roku’’.
-Opowiedzcie coś o sobie- powiedział blondyn, nie wiem kto jest kto, nie zapamiętałam ich imion.
-Mieszkamy, a raczej mieszkałyśmy w Polsce- zaczęła Marta.- przeprowadzamy się tutaj, do Londynu do naszaj cioci. Ja mam 17 a Alicja 18 lat. Sporo różnimy się od siebie, ale i tak się bardzo kochamy. Resztę może się jeszcze kiedyś dowiecie jak się lepiej poznamy.- powiedziała z uśmiechem na twarzy, było widać ze jest zadowolona ze swojej wypowiedzi.
-My też mamy nadzieję że się jeszcze spotkamy- powiedział Harry patrząc na Alicje.- Masz mój numer więc się zdzwonimy.
-Ok.- w końcu postanowiłam się odezwac- Ale teraz niestety musimy już isc bo dojeżdżamy na miejsce, jeszcze raz dzięki za podwózkę.- powiedziałam i wysiadłam z limuzyny. Harry wysiadł także z limuzyny i wyjął nasze bagaże.
-Dzięki że mi wybaczyłaś, źle bym się czuł gdyby tak ładna dziewczyna jak ty była na mnie zla- poiedział i się szeroko uśmiechnął.
-Ok, już sobie daruj te pochlebstwa. Już jest ok.- już chciałam wchodzić do domu gdzi cała piątka krzyknęła- A przytulas na pożegnanie?!
-No tak zapomniałyśmy- razem zaczęłyśmy się głosno smiac i zeszłyśmy aby się przytulić. Najbardziej byłam wtulona do Harrego, albo na odwrót- on do mnie. Po chwili wszyscy się rozłączyliśmy i każdy szeroko się uśmiechnął.
-Czekam na twój telefon!- powiedział na pożagnanie Harry.
-Paaa!- krzyknęłam i weszłam do ‘’mojego’’ domu. Był bardzo wielki. W salonie stała szara wielka sofa i ogromny telewizor. Tak, to tutaj spedze reszte swojego życia pomyślałam i poszłam do swojego nowego pokoju. Był bardzo duży, dużo większy niż ten w Polsce. Ściany były czerwono-szare z obrazami panoramy Londynu. Był to pokój moich marzeń! A na środku stało wielkie łóżko dopasowane kolorystycznie do całego pokoju. Wiedziałam że pokocham ten pokój i spędzę w nim wiele czasu. Zaczęłam się rozpakowywać, gdy zadzwonił do mnie telefon. Numer nie znajomy…Nie miałam pojęcia kto to może być, lecz postanowiłam odebrać.

-Halo?-…..
______________________________________________________________
Mam nadzieję że się podoba;) Kolejny będzie  niedługo, bo został już napisany;D

5 komentarzy:

  1. Suupeeerrrr kocham to opowiadanieee :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajnie :D Tylko dziwi mnie kilka rzeczy:
    - Skąd limuzyna One Direction wiedziała gdzie jechać ?
    - Gdzie byli wtedy rodzice że dziewczyny w ogóle weszły do ich nowego domu?

    OdpowiedzUsuń
  3. Jezu spuer opowiadanie bardzo mi sie podoba zapraszam do siebie
    http://czteryzywiolyija.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń