piątek, 22 lutego 2013

Rozdział 24 ;)


-Nie mów tak do mnie. Dla ciebie jestem Alicja.- nie dałam szatynowi dojść do słowa
- Błagam Cię…daj mi jeszcze jedną szansę. Ja cię kocham! Rozumiesz to kurwa?
-Posłuchaj pieprzona gwiazdko. Gdybyś mnie kochał to byś mnie nie ranił. Gdybyś potrzebował to byś nie zostawiał. Myślisz, że mi było tak super gdy to całe dnie spędzałeś z Tay? Nie myśl sobie, że jeżeli jesteś Harrym Stylesem to masz prawo ranić moje uczucia. Chcesz żebym ci to od tak wszystko wybaczyła? No to poszukaj sobie innej naiwnej dziewczynki, bo przykro mi bardzo ale ja nie mam najmniejszego zamiaru ci NIC wybaczać- wstałam z łożka i udałam się w stronę łazienki
-Czyli to koniec, chcesz to wszystko zakończyć?
-Harry, ty to zakończyłeś.- weszłam do łazienki i wzięłam żyletkę. Nie miałam siły, nie wytrzymywałam tego psychicznie. Usiadłam na toalecie i zaczęłam się ciąć. Już po chwili cała moja ręka była we krwi. Wyjęłam bandaże i opatrzyłam ją. 
                     Wyszłam z łazienki i skierowałam się na łóżko aby wziąć mojego laptopa. Weszłam na internet, gdzie zarezerwowałam bilety na samolot do Polski. Zamknęłam go i poszłam się spakować. Byłam gotowa po godzinie. Do samolotu mam jeszcze dwie godziny czasu, a więc postanowiłam spotkać się z Mike’m. Wysłałam mu sms i wyszłam z domu.
-Witaj!- on jak zwykle uśmiechnięty pełen życia.
-Hej- powiedziałam nieco smutniej-przyszłam się pożegnać, za nie całe dwie godziny mam samolot.
-Ale jak to? Dlaczego wyjeżdżasz?- jego uśmiech momentalnie zamienił się w smutek, a oczy straciły tę radość życia
-Przepraszam….- łzy zaczęły kolejno spływać po moim policzku. Przytuliłam go ten ostatni raz i się oddaliłam. Pozostawiłam go bez słowa wytłumaczenia. Czuję się z tym źle. Ale co ja mu miałam powiedzieć? Że wyjeżdżam, bo nie radze sobie sama z sobą? Że nie potrafię znieść widoku miłości mojego życia? Przecież to głupie.
                     Udałam się do domu, zamówiłam taksówkę i zeszłam na parter z moimi bagażami. Wszyscy oglądali jakiś film. Kiedy Zayn i Marta mnie zobaczyli momentalnie znaleźli się przy mnie.
-Alicja! Co ty do cholery wyprawiasz?- krzyknął Zayn. Jego oczy zalały się łzami, jednak szybko je otarł
-Wyjeżdżam. Przykro mi. Życzę miłego życia. Kocham was.- ucałowałam każdego z osobna, gdyż cała reszta już przy mnie stała - A tobie Harry. Dziękuję za to, że pokazałeś co to znaczy życie. Żegnaj.- odeszłam. Wsiadłam do taksówki i ruszyłam w stronę lotniska. 
                    Odprawa szybko minęła, już po chwili siedziałam w samolocie kierującym się do mojej kochanej Polski. Byłam świadoma tego, że za niedługo i tak będę zmuszona ja opuścić, gdyż wakacje się kończyły. Mimo wszystko to był mój prawdziwy dom. Chciałam spędzić tutaj te ostatnie dni wolności od szkoły.Kiedy samolot wylądował zamówiłam taksówkę i udałam się do domu. Moi rodzice byli zszokowani moim przyjazdem, wypytywali mnie o wszystko. Trudno było mi o tym mówić. Nie chciałam poruszać tego tematu, nie chciałam się przy nich rozkleić. Po zjedzeniu obiadu poszłam się przejść. Szłam ulicami bardzo dobrze znanego mi parku. Zauważyłam moją ulubioną ławkę. Usiadłam na niej i znów zaczęłam płakać. Nie był to głośny płacz, lecz ciche i bolesne łkanie. Siedziałam tak z dobre dwie a może nawet trzy godziny. Do domu wracałam znów tymi samymi ścieżkami. Jednak nie widziałam w nich tyle radości, szczęścia co na początku wakacji. Tyle się w moim życiu od tego czasu zmieniło. Zmieniłam się ja. Wyjeżdżając do Londynu nie myślałam, że spotkam miłość życia. Myślałam, że jest nią Marcin. Nie przypuszczałam że można kogoś tak kochać. Chciałabym wrócić do początku wakacji. Nie pojechalibyśmy na te głupie wakacje i teraz leżałabym z Harrym w łóżku rozmyślając o naszej przyszłości. Tyle chcieliśmy razem przeżyć. Mieliśmy tak ambitne plany, jednak to wszystko okazało się być iluzją, kłamstwem. Gdy w końcu dotarłam przed dom weszłam i skierowałam się prosto do swojego pokoju. Tam zauważyłam zdjęcia moje i Harrego przypięte wokół lustra. Kiedy je tutaj zamieściłam? Nie miałam pojęcia, ale jak najszybciej umiałam zerwałam je wszystkie i wyrzuciłam do kosza. Usiadłam na łóżku wzięłam kartkę papieru i zaczęłam robić to co kocham najbardziej. Zaczęłam pisać piosenkę. Chciałam przelać wszystkie uczucia, które mi w tym momencie towarzyszyły, jednak nie potrafiłam dobrać odpowiednich słów. Zaczęłam powoli składać wyrazy, aż w końcu powstała pierwsza zwrotka piosenki.
I can honestly say
You've been on my mind
Since I woke up today
I look at your photograph all the time
These memories come back to life
And I don't mind
Już po chwili napisałam zwrotkę i zanuciłam to wszystko pod nosem.
I remember when we kissed
I still feel it on my lips
The time that you danced with me
With no music playing
I remember the simple things
I remember till I cry
But the one thing I wish I'd forget
The memory I wanna forget
Is goodbye
Ta piosenka oddawała to co gdzieś w głębi mnie siedzi. Cieszę się, że udało mi się to przelać na papier. Kiedy już skończyłam poszłam wziąć zimny prysznic. Moje rany bolały coraz bardziej.
Znów schowałam je w bandaż i poszłam się położyć spać. Rano obudził mnie telefon. Rozespana nie spojrzałam nawet, kto to może być.
-Halo?- byłam tak zaspana, że nie wiem czy ten ktoś mnie zrozumiał
- Księżniczko wyjdź na balkon. Mam dla ciebie niespodziankę!- chwila, chwila…Ten głos..czyżby to był Malik? Nie to nie możliwe przecież, on by tu dla mnie nie przyleciał…Ale nikt inny nie wie, ze jestem w Polsce. Założyłam pośpiesznie bluzę Tomka, którą znalazłam w szafie i wyszłam na balkon. Tak to był on. Czym prędzej zbiegłam na dół. Rodzice patrzyli na mnie jak na jakąś wariatkę, która nigdy nie była na świeżym powietrzu, a ja cieszyłam się jak szalona.
- Przyleciałeś! Dla mnie!- wskoczyłam mu w ramiona a ten wziął mnie na ręce i obkręcił wokół własnej osi.
- Dla ciebie wszystko siostrzyczko- pocałował mnie w czoło i odłożył na ziemie. Dopiero teraz zorientowałam się, że jakieś 50 dziewczyn obserwuje mnie i mulata. Lekko się zaczerwieniłam, ale po chwili znów wróciłam do skakania z radości i obściskiwania go. Kiedy w końcu się uspokoiłam zaprosiłam go do siebie na śniadanie.
 Praktycznie cały dzień spędziliśmy na siedzeniu w moim pokoju i oglądaniu zdjęć, rozmowach, wygłupianiu się. Kiedy już opadłam z sił postanowiliśmy zobaczyć film. Mulat jak zwykle chciał oglądać horror, jednak udało mi się go przekonać na komedię romantyczną.
-Oooo. Zobaczymy ''I wciąż ją kocham''!- wyskoczyłam z kanapy jak głupia i podeszłam do telewizora aby załączyć DvD, włożyć plytkę. Zaczęliśmy oglądać film w wielkim skupieniu. Jednak musiał je przerwać Malik, któremu buzia się dziś nie zamykała
-Masz zamiar wybaczyć Hazzie?- spojrzał na mnie pytająco. Zaskoczył mnie tym pytaniem, nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. W zasadzie chyba sama nie znam odpowiedzi. Kocham go i to się nie zmieni, ale czy mu to wybaczę?
-Sama nie wiem. Chciałabym, ale nie mogę. Nie potrafię znieść myśli, że mógłby to zrobić ponownie. Potrafił przelizać się z inną jeden raz, a więc czemu ma tego nie zrobić kolejny? Ale z drugiej strony, nie potrafię wyobrazić sobie bez niego życia. Te jego dołeczki i zielone tęczówki. Kocham go…Nigdy się tak nie czułam. Rozumiesz?- wzrok mulata powędrował na moje usta. Chwilę patrzył się bezczynnie, aż w końcu się ocknął.
-Rozumiem. Ja wiem, że on też cię kocha. Na pewno o ciebie zawalczy.- ucałował mnie w policzek i lekko objął.
-Wiesz znudziło mi się oglądanie, może pójdziesz pomóc napisać mi piosenkę?- po kilkudziesięciu minutach siedzenia, miałam dość. A chciałam też skończyć te piosenkę, miałam okazję współpracować z wielką gwiazdą, więc czemu mam nie skorzystać? Udaliśmy się do mojego pokoju i usiedliśmy na łóżku. Praca z Zaynem była wspaniała. Mimo tego, że wiele się wygłupialiśmy już po dwóch godzinach była gotowa kolejna zwrotka, którą później podzieliliśmy na dwie.
I woke up this morning
And played our song
And through my tears I sang along
I picked up the phone and then
Put it down
'Cause I know I'm wasting my time
And I don't mind
Suddenly my cell phone's blowing up
With your ringtone
I hesitate but answer it anyway
You sound so alone
And I'm surprised to hear you say
                     Zaproponowałam Zaynowi by został na noc, lecz ten stanowczo odmówił. Pożegnałam się z nim i udałam się do swojego pokoju spać. Gdy już zasypiałam otrzymałam sms ,,Dobranoc:* Przepraszam, że się nie pożegnałem. Jutro wylatuję do Londynu, gdyż dostałem wiadomość, że mamy ważny wywiad! Trzymaj się i przyjedź szybko!:) ‘’. Kiedy odczytałam tę wiadomość poczułam pustke. Nie, nie pochodziła ona z żołądka. To raczej była pustka w moim sercu. Będzie mi go brakować. Ale dlaczego? Przecież to tylko kolega…A może jednak ktoś więcej? Przecież to on był przez cały czas ze mną. Wspierał gdy z Harrym się nie układało, a gdy było dobrze życzył szczęścia. Przytulał  na dobranoc i tańczył podczas ulubionej piosenki. Czyżbym do niego coś poczuła? Nie…to nie możliwe. Przecież moje serce jest oddane Harremu, gdyby tak nie było nie przeżywałabym tak tego rozstania. Prawda? Nie chciałam znać odpowiedzi. Przekręciłam się na drugi bok i zasnęłam. Obudziło mnie pukanie w szybę. Wstałam i nie do wierzyłam 
własnym oczom….
_____________________________________________________________________
Hej, hej! :) 
Co sądzicie o tym rozdziale?  Moim zdaniem trochę dziwny... Ale ocenę wam pozostawię:) 
Jak pewnie zauważyliście napisany jest mniejszą czcionką i są akapity. 
Wiem, wiem powychodziły okropnie, staram sie nad tym pracować:) 
Chcecie aby byly te akapity czy mam ich juz nie pisać? Bo sama nie wiem;x
Dziękuję wam jak zwykle za tak wiele komentarzy, wejsć. 
Zachęcam was
KOMENTUJCIE♥ ♥ ♥ 
I zadawajcie pytania na ask''u bohaterom, który znajduje sie w zaladce Pytania! ;) 
A no i polecam wam bloga, jest naprawde swietny!;

http://www.xyouareperfecttome.blogspot.com/

Caluje!! ♥ 

piątek, 15 lutego 2013

Rozdział XXIII


Chciałam się w tym momencie zapaść pod ziemię. Moim oczom ukazała się Taylor siedząca okrakiem na Hazzie i całująca jego lekko różowe i pełne słodkości usta. Miałam ochotę podejść i walnąć jej prosto w tą słodką mordkę, jednak wiedziałam, że mogę mieć przez to problemy.
-Jesteś ostatnim skończonym skurwysynem!- krzyknęłam na tyle na ile miałam siły w płucach i zapłakana wybiegłam z domku. Biegłam przed siebie nie zważając na nic. Mój cały świat się załamał. Te wszystkie chwile spędzone z nim. Nasze pierwsze spotkanie, choć nie było zbyt przyjemne, w tym momencie było dla mnie idealne. Pierwszy uśmiech, pierwszy pocałunek… Pierwsza kłótnia. Pomimo tego że nie jesteśmy ze sobą zbyt długo, to nie umiałam się z tym pogodzić. Chociaż z drugiej strony…powinnam się tego spodziewać. Przecież on jest sławny! Może mieć co tylko chce na pstryknięcie palcami…Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że tak samo było ze mną. Chciał mnie? To mnie dostał. Zabawił się i porzucił. Zrobił to co bogate i nadęte dzieciaki robią z zabawkami, które im się znudziły. Jednak tutaj nie chodzi o głupi plastik…tylko o uczucia. Czy to co do mnie mówił. Jak mnie kocha, że nie opuści…to wszystko było kłamstwem? Nie mogłam przestać o tym wszystkim myśleć. Nie wiadomo jak znalazłam się na plaży, usiadłam w ustronnym miejscu i zaczęłam płakać jak małe dziecko. Dlaczego Ja? Czym ja sobie zasłużyłam na takie traktowanie?! Na początku Marcin, a teraz Harry. Poczułam wibrację w kieszeni. Wyjęłam mój telefon i odczytałam wiadomość od Zayna ,,Ei, mała co się stało? Dlaczego wybiegłaś zapłakana z domu? Gdzie jesteś, proszę powiedz. Chcę z tobą porozmawiać’’ Nie chciałam by ktokolwiek widział mnie w takim stanie, jednak mulat…On zawsze przy mnie był wspierał mnie. Właściwie to dał mi już wcześniej do zrozumienia, że to co się dziś zdarzyło, będzie miało miejsce wcześniej czy później. Ocierając łzy wystukałam w klawiaturę ,, Jestem na plaży… Nie mów nikomu  gdzie jestem, ani gdzie idziesz…’’ Kiedy tylko kliknęłam ‘’wyślij’’ Znów zaczęłam płakać. Przed oczami miałam obraz Hazzy i Taylor. Wiedziałam, że to się tak skończy… Ale, czy on aż tak mnie nienawidzi? A może on naprawdę kocha Taylor i nie chciał mnie zranić?  Zabiłabym siebie tymi pytaniami, gdyby nie ktoś kto przytulił mnie od tyłu. Tak, to  był Zayn. Przytulił mnie najmocniej jak umiał, starałam się uspokoić choć nie najlepiej mi to wychodziło...
-Przepraszam, że pytam ale co się stało?- mówił z taką troską w głosie…mimo że był słynnym Bad Boyem zespołu, to miał bardzo dobre serce. Potrafił się zaopiekować człowiekiem najlepiej jak potrafił.
-On….on i ona…- nie umiała wypowiedzieć tych słów…
-Nic nie mów…wiem co czujesz…przepraszam, że cie o to zapytałem- ucałował moje włosy i siedzieliśmy tak jeszcze chwilę. Nie wiem kiedy urwał mi się film. Obudziły mnie głośne piski dziewczyn. Przetarłam oczy i zobaczyłam mulata, który rozdaje autografy dziewczynom. Kiedy zobaczył, że już nie śpię przeprosił je i podszedł do mnie mocno przytulając. Cieszyłam się, że jest ktoś taki jak on. Po chwili dostałam sms; ,,Ej księżniczko gdzie jesteś? Impreza się przeniosła na dziś;* Będę po ciebie za 2h!’’ Czułam się zakłopotana. Z jednej strony chciałam iść, ale z drugiej, wolałabym siedzieć w tym przeklętym domu Swift i rozpaczać. Tak wiem, dziwna jestem…Ale już taka jestem nic na to nie poradzę. Trzymałam telefon w ręku, choć moje myśli znów powędrowały ku Hazzie. Ktoś jednak znów przerwał mi tą chwilę namysłu
-Nad czym tak rozmyślasz?- lekko podniósł prawą brew do góry i śmiesznie nią poruszał.
-Dostałam sms od Mike’a o imprezie…
-No to już! Ubierać się!
-Ale ja nie wiem czy to dobry pomysł- próbowałam się jakoś wykręcić, no ale jego to chyba nikt nie przegada. Wziął mnie na ręce, gdyż sama nie chciałam wstać i niósł do domku. Kiedy tylko go zobaczyłam znów wszystko wróciło… Postanowiłam jedno. Omijać Harrego wielkim łukiem. Zayn zaniósł mnie prosto do pokoju, posadził na łóżku i kazał zostać. Sam poszedł to mojej szafy i zaczął czegoś szukać. Jako pierwszą wskazał czerwoną krótką sukienkę z odkrytymi plecami, a na przodzie znajodwały się ćwieki.
-Głuptasie to impreza na plaży- wystawiłam mu język i wymusiłam uśmiech
- Aaa…no to szukamy dalej- i znów się odwrócił do mnie plecami i zaczął szukać czegoś odpowiedniego. – A może to?- odwrócił się do mnie z jakże zaskakującym ubraniem
- Haha. NO ty chyba sobie żartujesz, ze ja mam to ubrać? Chyba człowieku na głowę upadłeś- podeszłam walnęłam lekko mulata w głowę i odłożyłam skąpą czerwoną sukienkę na swoje miejsce.
- A może po prostu założę to?- wyjęłam z szafy krótkie spodenki jeansowe, czarny ala’gorset i biały koronkowy sweterek.
-Trochę mało seksownie no ale niech będzie- popatrzył na zestaw Malik, za co dostał łokciem w brzuch. – No to jeszcze trochę dodatków i idź się ubierz.- wręczył mi do rąk gotowy zestaw i wskazał na łazienkę. Przebrałam się, poprawiłam swój makijaż, a włosy zostawiłam rozpuszczone.
- Idę nam tylko dlatego, że mnie prosiłeś. Ale ty idziesz ze mną!- pociągnęłam mulata za sobą do jego pokoju i także wyjęłam mu ubrania. Gdy byliśmy gotowi rozległ się dzwonek do drzwi. Tak się śpieszyłam, że potknęłam się o schód i na moje nie szczęście wylądowałam prosto na Harrym.
-Oo..a gdzie moje kochanie się wybiera?
- Nie mów tak do mnie! Jesteś ostatnim skurwysynem! Po bokach zdradzasz mnie z tą blondyną i na dodatek udajesz że nic się nie stało! Kurwa mać! Jak można być takim gnojkiem? Człowieku popatrz na siebie! Co ty z siebie robisz? Czy ty nie potrafisz zrozumieć że ja cię kocham?! Jesteś najlepszym co mnie spotkało! A ty liżesz się z inną. Ty masz choć trochę pojęcia jak ja się czułam widząc Ciebie i tą suke?
-Ej, ej. Wystopuj! Po pierwsze nie używaj takich wulgaryzmów…A po drugie..Wiem, że źle zrobiłem. Ale uwierz to ona się na mnie rzuciła! Ja tego nie chciałem…Kochanie..- próbował mnie objąć jednak odepchnęłam go od siebie tak, że o mało się nie przewrócił.
- Zrobiłeś coś najgorszego..zdradziłeś mnie. Nie wiem czy ci to kiedykolwiek wybaczę. Zachowałeś się jak ostatni frajer. A teraz zejdź mi z oczu bo idę na impreze. A tobie i pannie Swift życzę powodzenia w dalszym romansowaniu.- ominęłam go i wyszłam a zaraz za mną poszedł Zayn. Widziałam, że Harry coś mu jeszcze mówił, lecz ten go zignorował i już po chwili szliśmy razem. Przed domem stał Mike.
-Przepraszam, że musiałeś tak długo czekać.- przytuliłam chłopaka na powitanie i udaliśmy się w stronę plaży. Już od kilkuset metrów było słychać głośną muzykę. Mike zapłacił za nasze wejściówki, dzięki niemu dostaliśmy Vip. Ja od razu udałam się do barku. Zamówiłam drinka i tak chwilę przy nim sama siedziałam. Nie wiem gdzie poszedł Zayn. Ale o ile dobrze pamiętam to chodzi tam gdzie są ładne dziewczyny. Poczułam że ktoś obejmuje mnie od tyłu, odwróciłam się i zobaczyłam Mike’a
-Ej, dlaczego tak sama siedzisz i się upijasz?
- Przepraszam…ale nie mogę ci o tym powiedzieć.
-A to może chociaż ze mną zatańczysz?- patrzał na mnie tak prosząco, tymi niebieskimi tęczówkami że nie mogłam mu odmówić. Wstałam i poszliśmy na parkiet. Przetańczyłam z nim kilka piosenek, jednak moje myśli były nieobecne. Ciągle wędrowały w wydarzeniach z dzisiejszego dnia. Przecież jeszcze rano było tak wspaniale… Nigdy nie spodziewałabym się takiego obrotu spraw. Kiedy piosenka się kończyła DJ ogłosił
- A teraz coś specjalnie dla zakochanych- po tych słowach puścił  piosenkę. Poczułam na swoim ramieniu czyjąś rękę, był to Zayn.
-Zatańczysz?- odwrócił mnie do siebie i spojrzał prosto w oczy
- Oczywiście.- wtuliłam się w niego. Głowę położyłam na jego prawym barku a dłońmi zwinnie objęłam szyję. Nie wiele się ruszaliśmy, najważniejsze było to, że tańczyliśmy razem. Byliśmy ze sobą. Aby przerwać ciszę wyszeptałam mu do ucha ,,Dziękuję’’. Ten nie odrywając się ode mnie zapytał
- Ale za co ty mi dziękujesz?
-Za to że jesteś. Pomagasz mi i mnie wspierasz.- wtuliłam się w niego jeszcze bardziej i już do końca piosenki żadne z nas się nie odezwało.
Byłam już zmęczona, nie wiedziałam co się wokół mnie dzieje. Poczułam że ktoś bierze mnie na ręce. Szliśmy tak dłuższy czas, aż w końcu zostałam ułożona w łóżku. Od razu poczułam, że jest to moje łóżko, tylko ono miało tak delikatną pościel.
Rano obudziłam się z potwornym kacem, nie miałam na nic siły. Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Proszę! – powiedziałam w miarę głośno. Do pokoju wszedł Harry. Odwróciłam się w przeciwną stronę, aby tylko na niego nie patrzeć.
-Al…
_____________________________________________
Hej, hej! ;) 
Przepraszam, że ostatnio rozdziały takie krótkie, ale nie chcę zamieszczać zbyt wielu wątków w jednym:( 
Co sądzicie o zachowaniu Harrego? Jak myślicie Zayn i Ala będą razem? Chcielibyście tego? :) 
Sama mam już taki mały plan co do tego, ale chciałabym poznać waszą opinie! ;)
Mam do was prośbę
KOMENTUJCIE♥ ♥ ♥
Pod tamtym rozdziałem było 57 komentarzy za które wam ogromnie dziękuję, znaczą one dla mnie więcej niż głupie oceny w szkole i wiele innych rzeczy. Ważne jest to że ktos to czyta i nie pisze sama dla siebie;) 
Jeszcze raz wam dziękuję! 
No i przekroczyliśmy 12000 wyświetleń i ponad 90 obserwatorów!
Kolejny rozdział jak zwykle w piątek, chyba że będę miała wspaniały humor i dodam wczesniej! :)
A no i pewnie zauważyliście, ze jest nowa zakładka!
''Pytania'' możecie tam zadawac wszystkie! Jak i prywatne tak i kierowane do bohaterów:)
+
Polecam wam bloga koleżanki;
http://rock-me-one-direction.blogspot.com/



niedziela, 10 lutego 2013

Rozdział XXII


Był to paparazzi, który chciał nam zrobić zdjęcie. Był na tyle uprzejmy, że poprosił abyśmy się ustawili. A więc oboje wstaliśmy i uśmiechnęliśmy się do zdjęcia. Muszę przyznać że błysk lampy nieźle mnie oślepił. Paparrazo podziękował za zdjęcie i odszedł w przeciwną stronę. Natomiast ja z Zaynem postanowiliśmy pójść coś zjeść na miasto. Dotarliśmy do luksusowej knajpy, mulat uparł się aby tam zjeść, a ja miałam ochotę na kebaba. Długo przekonywałam go na to, aż w końcu się zgodził. Wskoczyłam mu na barana i udaliśmy się pod budkę z fast foodami. Zadowolona zamówiłam swojego upragnionego kebaba i usiadłam na pobliskiej ławeczce. Już po chwili obok mnie siedział Zayn zajadający się zapiekanką. Po zjedzonym posiłku, zauważyliśmy występy taneczne na małej scenie. Postanowiliśmy pójść i poobserwować śliczne, młode tańczące dziewczyny. Jednak zainteresowanie z tancerek przeszło na Niego. Mogliśmy się tego spodziewać, przecież był sławny na całym świecie. Nie mieliśmy innego wyjścia, poszliśmy znów na plaży, gdzie odbywał się mecz siatkówki. Dostrzegłam tam Mika. Uśmiechnęłam się i mu pomachałam. Obserwowaliśmy grę, aż w końcu dobiegł końca. Mike przyszedł do nas i się przywitał. Zauważyłam że chłopcy się naprawdę bardzo polubili. Chłopak zaproponował nam mecz. Było to oczywiście w formie zabawy. Chętnie się zgodziłam, gorzej było z mulatem który uparł się że nie potrafi grać. Postanowiłam się nim nie przejmować i poszłam grać. Muszę przyznać że szło mi całkiem nieźle, oprócz serwowania. Jednak mój przyjaciel był na tyle miły że mi pokazał. Nasza drużyna wygrała 13;10. Skakałam z radości. Za to że wygrałam Mike postanowił postawić mi piwo. Zabrałam ze sobą Zayna i udaliśmy się do plażowego lokalu. Po wypiciu piwa, postanowiliśmy udać się z mulatem do domu. Było już dosyć późno i zaczynało się ściemniać. Wróciliśmy do domu, gdy było już naprawdę ciemno. W domku było ciemno, ale dało się słyszeć głosy na tyle posesji. Oboje się tam udaliśmy. Okazało się że wszyscy świetnie się bawią w basenie. Marta chlapie się woda z Horankiem, Harry siedzi Lou na plecach a Niall z Liamem grają w siatkówkę. Jednak kogoś mi tutaj brakowało, no tak panny Swift.
-A gdzie Tay?- starałam się aby zabrzmiało to obojętnie, jednak mi się to nie udało
- Taylor śpi, gdyż była zmęczona.
-aaaa..ja też już pójdę się położyć, dzisiejszy dzień bardzo mnie wymęczył- pożegnałam się z każdym, tylko Zayn postanowił także pójść spać. Kiedy w końcu miałam wchodzić do swojego pokoju okazało się że Zayn ma naprzeciwko mnie. Ucałowałam go w policzek i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Założyłam koszulkę Hazzy, którą kiedyś od niego ‘ukradłam’ i położyłam się spać.  Promienie wbijające się do  mojego pokoju nie pozwalały mi na dalszy sen i byłam zmuszona wstać. Udałam się do łazienki, zrobiłam lekki makijaż i włosy spięłam w kucyk. Nadal będąc w bluzce Hazzy poszłam do kuchni zrobić jakieś śniadanie. Czekała na mnie miła niespodzianka, był to loczek, który zrobił dla mnie tosty. Na przywitanie pocałował mnie namiętnie, wziął na ręce i posadził na blacie. Znów zatraciliśmy się w namiętności i nie zauważyliśmy kiedy wszedł Liam i Lou.
-Dobra, dobra. Skończcie już bo się zaraz połkniecie- jak zawsze Louis musiał palnąć coś głupiego. No, ale za to go lubię.
-Jak ty już coś palniesz, to brak słów- zażartował Hazza.
-No bo czuję się o ciebie zazdrosny, moje kochanie!- Harry widząc że Lou jest obrażony podszedł do niego i mocno przytulił a następnie ucałował w policzek.
*godzinę później*
Poszłam do pokoju po strój, gdyż mamy iść na plażę. Przebrałam się w czarny z falbanką u dołu i na to założyłam cieniutki sweterek w paski. Wzięłam jeszcze najpotrzebniejsze rzeczy i ruszyłam do salonu. Po chwili zeszła Taylor i moja siostra, a zaraz za nimi cały zespół. W drodze na plażę Harry niósł mnie ‘na barana’ a Niall niósł Martę. Jedynie Taylor musiała iść piechotą.
Kiedy doszliśmy na plażę, było mnóstwo ludzi. Postaraliśmy się znaleźć ustronne miejsce i rozłożyliśmy nasze koce. Dziewczyny, czyli ja Marta i blondi zostałyśmy na kocu a chłopcy poszli się kąpać. Już miałam zasypiać, kiedy blondynka zwróciła się do mnie;
-Posłuchaj, nie wiem co ci zrobiłam. Sorka za wszystko, chcę żyć z tobą w zgodzie. – w jej głosie można było wyczuć kłamstwo, wiedziałam że do czegoś zmierza jednak postanowiłam jej przerwać
-Posłuchaj, nigdy nie będę miała dobrego kontaktu z byłą mojego chłopaka. Przepraszam ale ani przyjaźń, ani koleżeństwo nie ma szans. Wytrzymajmy ze sobą te kilkanaście dni i pożegnajmy się.- starałam się nie być chamska, choć miałam jej ochotę tak wygarnąć jak mało kiedy.
- Posłuchaj chciałam być miła, ale jak widać ty nie odpuszczasz. Chcę ci dać do zrozumienia jedno; Harry jest mój! Prędzej czy później wasz związek dobiegnie końca. Obiecuję ci to!- wstała i udała się do wody a ja zostałam bez słowa. Odebrało mi mowę…Jak to? Czy Harry będzie w stanie mnie zdradzić?
Poczułam, że ktoś mnie szturcha.
-Ala! Obudź się- słyszałam te głosy jakiś czas aż w końcu zauważyłam Martę która ciągnie mnie za ręce
-No choć wreszcie!
-Ale gdzie?- odpowiedziałam zdezorientowana
-No jak to gdzie? Do wody głuptasie, śpisz już na tej plaży dobre dwie godziny!- A więc ta rozmowa była tylko snem? Ale przecież wszystko było tak realistyczne. Nie mogę w to uwierzyć. Nie chciałam już denerwować Marty i posłusznie poszłam z nią do wody. Wszyscy się świetnie bawili, Zayn podpłynął do mnie i wziął na ręce.
-No to może chrzest?- zaśmiał się i wystawił mi język
-Proszę nie… - jednak moje słowa poszły na marne. Byłam cała zamoczona, no i tak zaczęliśmy wojnę. Ja, Harry, Marta i Lou na Taylor, Liama, Zayna i Nialla. Chociaż ich było więcej nasza drużyna zdecydowanie wygrywała. Kiedy wszyscy mieliśmy już dosyć wyszliśmy na koc się wysuszyć. Marta wzięła aparat i zrobiła mi pamiątkowe zdjęcie, o którym już wcześniej jej wspominałam. Pstryk i już było gotowe. Muszę przyznać że nawet mi się podobało!

Położyłam się obok Harrego, który klikał coś na telefonie i sama wyciągnęłam swój. Na ekranie telefonu widniała wiadomość od Mike ,,Hej śliczna! Masz na jutro jakieś plany? Jest organizowana impreza na plaży, fajnie by było gdybyś wpadła! ;) To jak?’’ Chwilę się zastanawiałam, jednak stwierdziłam, że nie mam nic do stracenia. Już po chwili wysłałam mu wiadomość  ,,Jasne! Chętnie wpadnę;) Wpadnij po mnie jutro. Tylko uprzedź o której będziesz! Papa ;x’’
Kiedy wszyscy już wyschnęliśmy  spakowaliśmy wszystko i udaliśmy się do domku. Było już dosyć późno i zaczynało się robić ciemno. Wracałam na rękach mulata, gdyż Harry niósł Taylor, która twierdziła że ją boli noga i nie potrafi chodzić. Czego jeszcze ta żmija nie wymyśli, żeby zdobyć MOJEGO chłopaka?! Można się po niej wszystkiego spodziewać… Z Zaynem dogadywałam się naprawdę dobrze, muszę przyznać że czasem uważam go za kogoś więcej niż przyjaciela, jednak moje serce wciąż było w rękach Stylesa. Po powrocie szybko wbiegłam na górę się przebrać. Wybrałam prosty zestaw. Mianowicie ubrałam krótkie spodenki jeansowe i luźną bluzkę nad pępek z napisem ‘’ I want more’’.  Postanowiłam wyjść na wieczorny spacer po mieście, jednak nigdzie nie umiałam znaleźć swojego Ipoda. Nagle doznałam olśnienia ,,Przecież pożyczałam go loczkowi’’ powiedziałam sama do siebie i walnęłam mega face palma. Udałam się do jego pokoju, nie miałam w zwyczaju pukać, no bo to przecież jest JEGO pokój i weszłam bez żadnego uprzedzenia. Jednak to co tam zobaczyłam mnie przerosło...
______________________________________________________
Zgodnie z obietnicą jest rozdział;) 
Wiem, że już wczoraj było 30 komentarzy, no ale byłam u przyjaciółki na noc i nie miałam jak dodać;x Mam nadzieje ze mi wybaczycie;) 
I jak rozdział? Nie wyszedł tak jak chciałam no, ale niech będzie;d
Wiem, wiem krótki ale nie miałam czasu żeby go napisać:( 
Mam wielką prośbę; 
Jeśli czytasz tego bloga proszę skomentuj♥
KOMENTUJCIE ! ! ! ♥ ♥ ♥
Następny rozdział...dodam jak będzie napisany^^ 
Licze na wasze opinie♥
Całuję! ;x



piątek, 8 lutego 2013

Rozdział XXI

Pod rozdziałem znajduje się ważna notka! Przeczytaj♥
________________


Weszłam do domu i zastałam tam Taylor śpiącą na kolanach Hazzy. Wpadłam w niezły szał. Podeszłam do kanapy, na której siedzieli i stanęłam przed ekranem telewizora. Po moich policzkach poleciało kilka łez, jednak szybko je otarłam.
-Harry, powiedz mi dlaczego mi to robisz? – wydobyłam z siebie to słowa z wielkim trudem.
- Kochanie, to wcale nie jest tak jak myślisz. Ja kocham Ciebie i tylko ciebie.- zdjął blondynkę ze swych kolan i podszedł do mnie. Objął mnie w talii, a swoje czoło przystawił do mojego.
- Powtarzasz mi to tyle razy, ale to tylko słowa. Nie wiem ile tak wytrzymam. Przecież widzę jak ty na nią patrzysz.
-Na nikogo nie patrzę z taką miłością jak na ciebie- zaczął mnie namiętnie całować. Wziął mnie na ręce i udał się do sypialni. Wiedziałam co chciał ze mną zrobić. Nie wiedziałam czy jestem na to gotowa, jednak nie protestowałam. Zdejmował ze mnie kolejno bluzkę, spodnie…Aż w końcu leżałam naga. On także był bez niczego.Zaczął całować mnie po szyi, a potem schodził niżej i niżej. Muszę przyznać że mi się to naprawdę spodobało. Potem znów szedł wyżej i wyżej aż jego usta spoczęły na namiętnym pocałunku w moje usta. Oboje byliśmy na to gotowi. Harry spojrzał pytająco jeszcze raz na mnie, aby się upewnić czy naprawdę tego chcę.
-Zróbmy to- jęknęłam, tylko na to było mnie stać. Hazza rozszerzył moje nogi…i i zrobiłam to. Nie jestem już dziewicą. Zrobiłam to z najukochańszym chłopakiem na świecie. Cieszę się że nie zrobiłam tego z nikim innym. On był taki delikatny wobec mnie. Wiedział ile to dla mnie znaczy i starał się być idealny. Wychodziło mu to idealnie. Kiedy on robil swoje ja tylko leżałam i drapałam delikatnie jego plecy. W końcu oboje opadliśmy. Poszłam do łazienki się umyć, gdyż nie wyglądałam najlepiej…Położyłam się obok Harrego i zasnęłam.
 Rano obudziłam się w jego ramionach, byłam przykryta tylko białym prześcieradłem. Wstałam i poszłam do swojego pokoju się ubrać. Założyłam ten zestaw 
i poszłam do kuchni zrobić sobie coś do jedzenia. Wzięłam chleb tostowy i posmarowałam go nutellą. Z moim wyśmienitym śniadaniem udałam się na na kanapę i załączyła telewizor. Pierwszy dołączył do mnie Zayn, oczywiście musieliśmy się pokłócić o to na co będziemy patrzeć. Ja chciałam słuchać piosenek, a mulat jak zwykle oglądać horror. Kiedy wzięłam mu pilota i na niego usiadłam ten zaczął mnie łaskotać i już po chwili leżałam pod nim i śmiałam się jak opętana. Nie umiałam przestać się śmiać, a mój brzuch już coś rozrywało. Jednak broniłam swojej zdobyczy i nie oddałam mu pilota. Dopiero kiedy już nie umiałam wytrzymać oddałam mu go. Zadowolony z siebie usiadł obok mnie i włączył The Ring. Wystawiłam mu język i poszłam do pokoju na laptopa. Po chwili do mojego pokoju przyszedł Hazza.
-Hej kotku- pocałował mnie namiętnie i usiadł obok mnie. Postanowiliśmy zrobić sobie zdjęcie i dodać je na twittera. Wzięłam mój telefon, przytuliłam loczka i zrobiliśmy sobie samojebkę, która po chwili wylądowała na twitterze Hazzy.
Pod zdjęciem znalazł się opis. ,,Kocham cię głuptasku;*’’.
-Sam jesteś głupi- wystawiłam mu język i udałam obrażoną. Loczek przytulił mnie i ucałował w szyję. No, ja nie umiem się na niego gniewać! Usłyszeliśmy głos Liama.
-Idziemy na miasto! Wszyscy, bez wyjątków!- krzyknął a po chwili wszyscy już staliśmy na ‘baczność’ przed Liamem. Wzięłam jeszcze torebkę i wszyscy razem szliśmy na miasto. Ja szłam razem z Marta, gdyż znów z nią mało kiedy rozmawiałam, jednak po chwili podszedł do niej Niall i złożył namiętnego całusa na jej ustach. No, musze przyznać że lekko się zdziwiłam. Nie znałam Marty od tej strony, myślałam że będzie długo rozpaczać po Robercie, będzie chciała by do niej wrócił, a tu taka niespodzianka! Uśmiechnęłam się i szłam tym razem już na samym końcu sama nie mając z kim rozmawiać. Harry jak zwykle był zafascynowany rozmową z Taylor, Niall rozmawiał z Martą a Liam, Lou i Zayn się wygłupiali. Po chwili poczułam jednak jak ktoś łapie mnie od tyłu. Okazało się że był to Zayn, który chciał mnie przestraszyć. Oboje się zaczęliśmy głośno śmiać.
-Ala, co jest? Czyżby znowu Hazza cos narozrabiał?- powiedział z troską w głosie.
-Zayn…ja nie wiem co mam myśleć. Kiedy jesteśmy sami jest tak idealnie. Rozmawiamy spędzamy razem czas, ale kiedy pojawia się Taylor- Harry nie jest sobą. Odrzuca mnie na bok i jego oczkiem w głowie znów staje się blondynka.- muszę przyznać że trudno było mi powstrzymać łzy napływające do oczu, jednak musiałam się starać je opanować, aby nikt się nie zorientował że coś jest nie tak.
-Kochana, ja wiem że jest ci ciężko. Sam nie umiem zrozumieć Harrego. Jednak jestem jednego pewnien. Kocha Cię.-ucałował mnie w czoło i lekko usmiechnał- chodźmy na shake, poobgadujemy innych, oki?- w sumie nie miałam nic do stracenia więc pokiwałam twierdząco głową.
-No to my was zostawiamy i idziemy na shejka!- krzyknął Zayn po czym pociągnął mnie za sobą. Doszliśmy do małej kawiarenki i zamówiliśmy shaki. Byliśmy blisko plaży, więc postanowiliśmy się przejść na spacer.
- Zayn powiedz mi jedno. Dlaczego taki świetny chłopak jak ty nie ma dziewczyny?- to pytanie nurtowało mnie od początku. W końcu odważyłam się mu je zadac.
- Wiesz…kiedyś powiedziałem ci że to z powodu sławy, ale teraz znam cię już lepiej więc mogę ci powiedzieć prawdę. Zawsze gdy znajdę sobie jakąś dziewczynę ona leci na moja sławę czy kasę. A ja nie chcę dziewczyny, która kocha mnie tylko za pieniądze, chciałbym aby kochała mnie za to jaki jestem. Za moje wady, jak i zalety.
-Na pewno się taka znajdzie. Jesteś naprawdę świetnym chłopakiem. Nie jedna oddałaby za ciebie wszystko. Jesteś troskliwy, opiekuńczy- poczułam że lekko się czerwienię. No tak, zapomniałam przecież on mi się też podoba….
-Może masz racje. Ale dlaczego jest tak że Hazzie wszystko przychodzi zawsze prościej. Ty mu się spodobałaś i ciebie ma. Wszystkie dziewczyny oddałby wszystko co mają żeby tylko je pocałował, żeby tylko z nimi był. Ma zawsze to co chce.- widać było, że Zaynowi sprawia wiele trudności ta rozmowa
-Nie każdy musi mieć wszystko na pstryknięcie palcem. Lepiej jest się pomęczyć, to wtedy się docenia to co się ma.- lekko się uśmiechnęłam i udałam się w kierunku morza. Chlapnęłam mulata wodą i zaczęłam mu uciekać. Goniliśmy się jak małe dzieci, cały czas się śmiejąc. Jednak Zayn okazał się szybszy, złapał mnie na ręce i szedł w kierunku wody.
- Proszę, puść mnie- starałam się go jakoś przekonać, gdyż nie chciałam być cała mokra, robiłam maślane oczka..
- Hmm…niech pomyślę….- udawał że się zastanawia- Nie- po chwili zaczął się obniżać, aż w końcu oboje leżeliśmy w wodzie. No tak, byłam całaaaa mokra. To był dopiero początek. Zaczęliśmy się chlapać i gonić w morzu. W końcu postanowiliśmy wyjść i się osuszyć. Wykupiliśmy leżaki i poszliśmy się osuszyć. Niestety coś, a raczej ktoś przerwał tą jakże świetną chwilę....
__________________________________________________
Hej. 
Muszę przyznać że jestem zasmucona... 
Pod XIX rozdziałem było 76, a pod XX tylko 37 komentarzy:( 
Co się z wami dzieje? 
Komentarze to coś co daje mi silę do pisania, co pokazuje że to co robię nie idzie na marne. 
Wiem może nie wychodzi mi to najlepiej.... Ale piszcie co mam zmienić...
Ja oczywiście wszystko postaram się wykonać! ♥ 
Jednak nie zdołam nic bez waszej pomocy;(
Mam do was prośbę 
KOOMENTUJCIE!!! ♥ ♥ ♥
Rozpoczęłam ferie, a więc może będę częściej dodawała rozdziały:) 
Zróbmy tak; 
30 komentarzy- NOWY ROZDZIAŁ :) 
Chociaż nie pochwalam tego typu 'zabaw' to raz nie zaszkodzi;) 
Całuję! ;x

piątek, 1 lutego 2013

Rozdział XX


Zastaliśmy tam śliczną blondynkę, która siedziała na kanapie. Wyglądała mi na znajomą, jednak nie umiałam jej sobie za nic w świecie przypomnieć. Miała długie blond włosy i delikatne rysy twarzy. Uśmiechała się szeroko pokazując swoje białe i proste ząbki. Kiedy nas zauważyła wstała podeszła kolejno do Liama, Louisa, Nialla, Zayna i ich przytuliła. A na widok Harrego jej twarz pokrył rumieniec, ucałowała go w policzek i wskoczyła mu na ręce. Hazza wiedział, że czułam się zazdrosna a więc położył dziewczynę na podłogę, a ta wyszeptała mu coś do ucha. Następnie podeszła do mnie. Kilka razy jej wzrok kierował się z góry na dół, stale mnie obserując. Czułam się dziwnie. Jak gdybym była jakaś inna. W końcu powiedziała.
- Taylor jestem. Miło mi- uśmiechnęła się sztucznie i podała mi rękę. A no tak to Taylor Swift…tylko co ona tutaj robi?! Nie mam pojęcia. Ale wiem, że to nic dobrego nie wróży. To miały być NASZE wakacje! Wszyscy usiedliśmy na kanapie, a dziewczyna wytłumaczyła nam że to jej dom. Menager chłopaków zadzwonił i poprosił abyśmy mogli się tutaj zatrzymać. No tak, czyli za wszystko odpowiedzialny był ten ich przeklęty menager! Nie miałam już siły z nikim rozmawiać ani nic podobnego. Udałam się do swojego tymczasowego pokoju, który pokazała mi blondynka. Była miła dla wszystkich, tylko nie dla mnie. Nie mam pojęcia co jej zrobiłam. Kiedy weszłam do pokoju moim oczom ukazało się prześliczne łóżko, które stało zaraz obok wielkiego okna. Pościel była w zebrę, tak jak wszystkie inne dodatki. Pokój był pomalowany na czarno-biało. Musze przyznać że mi się naprawdę spodobało!  Na dodatek, w moim ‘’skromnym’’ pokoju znajdowała się garderoba.  Znajdowała się też tam toaletka, biurko i kilka półek.  Kiedy skończyłam podziwiać moje tymczasowe mieszkanko postanowiłam wejść na laptopa i sprawdzić co łączy Harrego z Taylor. Kiedy zobaczyłam to zdjęcie, wszystko było jasne. Harry i Taylor mieli romans, ale loczek z nią zerwał.
Wiedziałam że to nie będą idealne wakacje i że Tay będzie chciała odzyskać Harrego. Przecież ona jest dużo ładniejsza ode mnie! No i co najważniejsze jest sławna. Aby się już nie bardziej nie dołować i nie obrzydzać już pierwszego dnia wakacji zamknęłam laptopa i się położyłam.Szybko zasnęła.. Rano obudziły mnie promienie słoneczne wpadające do mojego pokoju. Wstałam z łóżka i poszłam wziąć zimny prysznic. Wyszłam z łazienki, do której było mi trochę trudno trafić, i poszłam się ubrać. Postanowiłam założyć czarne, krótkie spodenki z ćwiekami i do tego biały t-shirt z napisem ‘’Vans’’ do tego założyłam moje ulubione- czarne vansy. Zrezygnowałam z makijażu, a włosy zaplotłam w luźnego warkocza. Udałam się do kuchni, gdyby nie głosy chłopaków pewnie bym nie trafiła. W kuchni zastałam Hazzę i Tay zajadających się małymi kanapkami a cała reszta jadła omlety. Usiadłam obok Zayna, gdyż miejsce obok loczka było zajęte. Byłam wkurzona, odkąd tutaj przyjechaliśmy nawet mnie nie pocałował ani nie przytulił. Dziś przy śniadaniu powiedział tylko ‘’Hejka’’. Chłopcy, Marta i Tay postanowili iść na plaże. Nie chciałam być inna więc poszłam z nimi. Jednak po kilkunastu minutach leżenia na kocu i wpatrywania się w doskonale bawiącego się Hazzę postanowiłam się przejść. Wstałam i szłam przed siebie brzegiem morza. Kiedy doszłam do małej wydmy usiadłam i zaczęłam rozmyślać. Poczułam że ktoś obok mnie siada, było to Zayn.
-Posłuchaj…nic nie mów. Wiem co czujesz. Ale taki jest Harry. Pamiętaj on cię kocha, jednak wciąż czuje jakiś sentyment do Taylor. Nigdy nie wymaże jej  z serca. Jednak to ciebie kocha. To właśnie gdy jest z tobą nie jest flirciarzem. Jest ogarnięty i kochany. Zmieniłaś go na lepsze Alicjo. Nie poddawaj się. Powiedz mi co ma ona, a czego ty nie masz? Jesteś śliczną, mądrą dziewczyną która pisze przepiękne piosenki. Czy można chcieć czegoś więcej?- Mówił to z takim przekonaniem. Przyznam, że uwielbiam go słuchać. Mówi tak mądrze i troskliwie. Wtuliłam się w niego i pojedyncze łzy spłynęły mi po policzku. –Obiecaj mi jedno- kontynuował- nie poddasz się. Będziesz o niego walczyć.
-Obiecuje- powiedziałam z wymuszonym uśmiechem i znów się wtuliłam w jego tors. Siedzieliśmy tak jeszcze chwilę, gdyby nie to że do Zayna zadzwonił Hazza. No tak wcześnie mu się o mnie przypomniało! Wstałam i poszłam na koc. Harry przytulił mnie a następnie poszliśmy kąpać się w morzu. Woda była chłodna- taką uwielbiam! Dołączyli do nas Liam, Niall i Zayn. Bawiliśmy się jak małe dzieci. Jednak gdy do wody weszła Taylor wszyscy przestali się chlapać, gdyż panna wszystko mi wolno nie lubiła być mokra. Przyniosła piłkę siatkową i zaczęliśmy grać. Chwilkę tylko z nimi pograłam i poszłam na koc. Położyłam się obok Marty i zaczęłyśmy obgadywać blondi. Można powiedzieć że obie miałyśmy na nią z górki. Na plaży spędziliśmy jeszcze chwilę i poszliśmy do domu aby przygotować obiad. Wszyscy byli tak leniwi że ugotowałam go ja z Liamem. Ten wypytywał mnie jak mi się układa z Hazzą i opowiedział na moją prośbę o związku loczka z Taylor. Powiem szczerze, że nie było tak kolorowo jak ja mi się wydawało. Wiele razem przeszli. Dowiedziałam się też że Hazza znienawidził Tay po tym jak napisała piosenkę o ich rozstaniu. Jednak coś mi się wydaje że jej to wybaczył. Kiedy obiad w końcu był gotowy wszyscy zasiedli i zaczęli jeść. Jednak ja nie miałam na to większej ochoty. Poszłam do swojego pokoju wzięłam MP4 i wyszłam na miasto. Długo chodziłam bez większego sensu, aż w końcu natrafiłam na mecz siatkówki. Od dawna ją uwielbiam i postanowiłam zaobserwować grę. Jednak pech chciał, że piłka uderzyła mnie prosto w głowę. Przewróciłam się i chwilę tak leżałam. Kiedy otworzyłam oczy zauważyłam stojącego nade mną blondyna. Był wysoki i wysportowany, a jego śliczne niebieskie oczka wpatrywały się we mnie z troską.
-Przepraszam bardzo, nie chciałem nikogo skrzywdzić.- mówił z taką troską w głosie, że mogłabym mu wybaczyć wszystko. Jednak postanowiłam nie być wobec niego miła. Przecież przez niego bolała mnie głowa. Chciałam mu pokazać się ze swej złej strony.
-Gdybyś nie chciał, to nie celowałbyś piłką prosto we mnie- burknęłam pogardliwie i powoli wstałam. Zakręciło mi się w głowie, ale starałam się tego nie ukazywać.
-Naprawdę przepraszam, chciałem obronić tę piłkę. Nie miałem zamiaru skrzywdzić tak ślicznej dziewczyny jak ty- wyszczerzył swoje ząbki w lekkim uśmiechu i wskazał mi abym usiadła. Widział chyba że nie czuję się najlepiej.
-Chłopczyku nie pozwalaj sobie za wiele. Zrobię co mi się będzie podobać. A teraz idź grać w tę durną piłkę, bo jeszcze twoi koledzy- lalusie stracą punkty. Mną się nie przejmuj. Dam sobie radę- powiedziałam z grymasem na twarzy.
-Zróbmy tak, w ramach przeprosin dasz się wyciągnąć dziś wieczorem na spacer po plaży?- jego oczy były pełne nadziei, jednak starał się nie pokazać że mu na tym zależy.
- w zasadzie nie mam żadnych planów. Tylko pamiętaj to nie jest żadna randka. Ja mam chłopaka- wypowiadając te słowa dałam szczególny nacisk na ‘’mam chłopaka’’
-Jasne. Taki koleżeński wypad- powiedział z uśmiechem. Następnie wręczył mi karteczkę z numerem i swoim imieniem, godziną i miejscem spotkania. No tak, przecież mi się nawet nie przedstawił. Mojego imienia też nie zna, jednak kiedy chciałam mu się przedstawić on już grał na boisku. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i zapisałam jego numer pod ksywką ‘’Mike-siatkarz’’. Nie wiem kiedy czas tak szybko zleciał, ale miałam tylko 3h do spotkania, a musiałam jeszcze wrócić do domu! Szłam tą samą drogą, którą dotarłam, co zajęło mi prawie godzinę. Zapewne była jakaś krótsza droga ale nie chciałam się zgubić. Wracając martwiła mnie jedna rzecz, co robi MÓJ chłopak. Praktycznie cały dzień nie rozmawialiśmy ze sobą, a odkąd wyszłam nie dostałam od niego ani jednego sms. Kiedy w końcu doszłam do domu słyszałam głośne śmiech dobiegające z ogrodu. Wszyscy kąpali się w jacuzzi i zajadali koreczkami. Byli lekko wstawieni gdyż dostrzegłam kilkanaście butelek po piwie. Kiedy Hazza mnie zauważył podszedł do mnie i namiętnie pocałował. To chyba jakiś cud! On mnie pocałował przy obecności Taylor! Kiedy się od siebie odklelilismy loczek wziął mnie na ręce i szedł ze mną prosto w kierunku jacuzzi. Jednak zaczęłam krzyczeć i piszczeć, gdyż nie chciałam być mokra. Na szczęście zielonooki ustąpił i postawił mnie na ziemi. Sam wszedł do jacuzzi i poprosił abym poszła przebrać się do stroju i do nich dołączyła. Jednak przypomniało mi się o spacerze z Mike’m.
-Przepraszam was, ale jestem już umówiona.- wszyscy na mnie spojrzeli, a Harry wyszedł ponownie z jacuzzi.
-Ale jak to, z kim?- dopytywał się, jakbym miała zamiar go zdradzić. A przecież to nie ja flirtuje na jego oczach z jakąś blondi.
-Z kolegą Haroldzie- cmoknęłam go w policzek i udałam się do swojego pokoju po bluzę, gdyż zaczynało być chłodno, a ja jestem wielkim zmarzluchem. Wzięłam jeszcze torebkę, do której spakowałam ową bluzę i wyszłam. Na szczęście bezproblemowo trafiłam na umówione miejsce, gdzie czekał już Mike.
-Hej- powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy i mnie przytulił.
- Witaj- odwzajemniłam ten gest.
Oboje postanowiliśmy pójść na długi spacer. Blondyn wiele mi o sobie opowiedział. Miał bardzo trudne dzieciństwo. Postanowiłam nie być mu dłużna i opowiedziałam wszystko co mogłam o sobie. Nie mógł uwierzyć, że poznałam One Direction. Powtarzał mi kilka razy, że mając tak wspaniałą dziewczynę jak ja nie zarywałby do swojej byłej. Zastanawiałam się dlaczego mu o tym wszystkim powiedziałam, jednak coś mi mówiło że mogę mu zaufać. Okazało się, że mamy ze sobą wiele wspólnego. Niestety było już bardzo późno i musiałam wracać do domu. Blondyn mnie odprowadził i podziękował za mile spędzony czas. Weszłam do domu i…

___________________________________________________
Hej! ;) 
Mówiłam że będzie sie działo itd..a tu NIC:( 
Rozdział okropny-,-
Dziękuje bardzo za aż 76 komentarzy♥
Nawet nie wiecie jak się tym JARAM! *,* 
Jak zwykle mam do was prośbę;
KOMENTUJCIE♥
piszcie co myślicie o rozdziale, czy wam się podoba czy nie:) 
Dla was to tylko chwila..a dla mnie humor na cały dzień poprawiony na maxa no. No i sprawia mi to ogromna radość, gdy czytam co sądzicie o moim blogu:) 
Następny rozdział jak zwykle w piątek! :) 
Całuję! ;x

piątek, 25 stycznia 2013

Rozdział XIX


Chciałam pójść szybko z tym do Hazzy, ale też bałam się jego reakcji. Współczuję chłopakom tak trudnego życia, chciałabym się teraz zapaść pod ziemię. Przecież loczek jest tak zazdrosny o Tomka, że ani mi ani jemu tego nie wybaczy! A już miałam nadzieję że będzie wszystko OK a tu bum! Znowu źle… Postanowiłam wyjść na balkon odetchnąć świeżym powietrzem. Ubrałam bluzę i wyszłam. Niebo było całe w srebrzysto świecących gwiazdach. Na sam widok twarz mi się rozjaśniła, ale gdzieś w głębi nadal widziałam w swojej głowie ten jakże okropny dla mojego związku obraz. Rozmyślałam jeszcze chwilę, aż w końcu zasnęłam. Rano obudziłam się na krześle przykryta kocem, najwidoczniej ktoś musiał tutaj być i mnie przykryć. Udałam się do łazienki i wzięłam gorący prysznic. Następnie zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się w krótkie spodenki z wysokim stanem, czarny top i kamizelkę.
( zamiast gorsetu zwykły top) Na nogi założyłam różowe vansy i udałam się do pokoju Hazzy. Przed wejściem zapukałam, ale nikt nie otwierał więc postanowiłam wejść. Zastałam tam loczka w samych bokserkach biegającego po całym pokoju. Najwidoczniej czegoś szukał. Kiedy tylko mnie zauważył podszedł do mnie i namiętnie pocałował. Zaczęliśmy się namiętnie całować, ja zdjęłam z siebie buty a następnie kamizelkę, kiedy już miałam rozbierać top do pokoju wszedł Zayn. Harry się nieźle wkurzył i wygonił go za drzwi przy czym wydarł się na niego chyba najmocniej jak umiał. Ja jednak postanowiłam się na nowo ubrać, ucałowałam loczka w policzek i oznajmiłam mu że idę na śniadanie. Jego mina nie była najweselsza, wyglądał na zawiedzionego. Weszłam do windy, a tam zastałam zasmuconego Zayna. Bez słowa wytłumaczenia podeszłam do niego i przytuliłam go jak najmocniej tylko umiałam. Chłopak odwzajemnił ten gest, po czym winda się zatrzymała i razem poszliśmy na śniadanie. Dziś byłam głodna jak jeszcze nigdy więc wzięłam sobie naleśniki z twarogiem no i oczywiście chleb z nutellą. Zadowolona z siebie usiadłam do stolika przy którym zajadali się już Niall i Marta. Zaraz po tym dołączyła do nas cała reszta, jak zwykle Harry przyszedł z nas wszystkich ostatni. Usiadł obok mnie i ucałował w policzek. Po zjedzonym śniadaniu poprosiłam Hazzę o wyjście na spacer. Postanowiłam pójść na plażę, tak dawno mnie tutaj nie było, bardzo za nią tęskniłam. Przeszliśmy całe miasto, aż w końcu doszliśmy do stromego zejścia na plażę. Było to moje sekretne miejsce to tutaj zawsze przychodziłam gdy byłam smutna, gdy coś mi się w życiu nie udawało. Bywałam tutaj także z Aśką, jednak nigdy nie wspominałam o tym miejscu Marcinowi. Harry był pierwszym chłopakiem, który się o nim dowiedział. Usiedliśmy na plaży, a loczek objął mnie ramieniem. Mewy latały nad naszymi głowami a ogromne fale uderzały o brzeg. Przez chwilę siedzieliśmy w milczeniu, aż w końcu wzięłam się na odwagę i postanowiłam wyjawić prawdę Hazzie.
-Harry muszę ci coś powiedzieć- powiedziałam z lekkim zakłopotaniem
-Mów- powiedział pokazując swoje słodkie dołeczki
-Nie wiem od czego zacząć-mówiłam niepewnie
-Najlepiej od początku- zauważyłam że chciał się ze mną droczyć
- No bo byłam wczoraj z Tomkiem, a gdy jechaliśmy w windzie i było tyle ludzi ze musieliśmy stać wtuleni w siebie, ktoś nam zrobił zdjęcie i oznajmił że ciebie zdradziłam, ale to wcale nie jest prawdą!- powiedziałam, a moje oczy się zaszkliły. Loczek wziął mnie w objęcia i mocno do siebie przytulił a następnie wyszeptał do ucha
-Kochanie nie przejmuj się tym, to są tylko media. Za kilka dni to będzie nie ważne.- mówił to ze takim spokojem i przekonaniem. Wtuliłam się tylko bardziej w niego i chyba zasnęłam. Kiedy się obudziłam leżałam na pisaku wtulona w chłopaka. Rozespanymi oczami spojrzałam na zegarek, potem jeszcze raz i jeszcze raz. Nie dowierzałam własnym oczom była 15! Musiałam naprawdę długo spać. Cmoknęłam loczka w usta i wstałam. Oboje udaliśmy się do hotelu i umówiliśmy na basen. Nie miałam pojęcia gdzie cała reszta, kiedy weszłam do pokoju zauważyłam karteczkę na moim stoliku nocnym ,, Kochana jesteśmy w domu rodziców, a potem idziemy do centrum handlowego! Nie martwcie się o nas. Całuję Marta;x’’ No to zguby się znalazły- pomyślałam w duchu. Następnie poszłam przebrać się w strój, miałam  wielki dylemat który wybrać, w końcu wypadło na dwu częściowy czarny w malutkie białe groszki. Na to ubrałam spodenki jeansowe z wysokim stanem i luźną bluzkę ze supermena. Kiedy spinałam włosy w kucyk ktoś zapukał do drzwi- było to oczywiście Hazza. Zabrałam jeszcze tylko telefon i poszliśmy na basen. Na basenie nie było zbyt wielu ludzi, gdyż większość opalała się pewnie na plaży. Rozebrałam się do stroju i usiadłam na leżaku, nie lubię tak od razu wchodzić do wody. Mój ukochany nie dał mi jednak spokoju- wziął mnie na ręce i wskoczył ze mną do wody. Pod wodą nasze usta się zetknęły, trwaliśmy w pocałunku tak długo aż nie zabrakło mi powietrza. Po raz pierwszy w życiu pocałowałam się pod wodą, było wspaniale! Chwilę jeszcze popływaliśmy i się powygłupialiśmy. Kiedy było mi zimno postanowiłam wyjść. Wzięłam telefon do ręki i zrobiłam sobie samojebkę. Następnie umieściłam ja na twitterze z podpisem ,,Jak na basen to tylko z tobą kochanie;*’’


Widziałam że było wiele komentarzy typu ,,Gdzie ty taki basen znalazłaś?!’’ Ja tylko się uśmiechnęłam i położyłam na leżak, aby poobserwować loczka siedzącego w jacuzzi. Czas na basenie nam się kończył, więc musieliśmy iść. Rozstaliśmy się na korytarzu i poszłam się przebrać w świeże ubrania.
 Weszłam na laptopa, dobrze nie zdążyłam nic zobaczyć, a do pokoju wbiegła Marta z bananem na twarzy.
-A tobie co tak wesoło?- zapytałam z lekkim sarkazmem. Nie dawno rozstała się z Robertem a teraz chodzi, jak by zaraz miała odlecieć z radości
-Nie uwierzysz!-krzyknęła z radości
-A może jednak?, tylko byś mi może pierw powiedziała o co chodzi?- nie dawałam za wygraną
-Masz!- wręczyła mi do ręki dwa bilety na Wyspy Bahama. O mało co nie spadłam z łóżka, byłam tak podekscytowana! Wybiegłam z pokoju i wpadłam jak poparzona do pokoju Hazzy, gdzie była cała reszta.
-Kocham was! Jesteście moimi bogami!- darłam się jak opętana, przytuliłam każdego z nich chyba z tysiąc razy. Jednak kiedy chyba po raz setny tuliłam Hazzę, ten mnie obiął w talii i powiedział;
-Jeśli chcesz gdziekolwiek jechać, to radzę ci się pośpieszyć ponieważ za 3h mamy wylot.- na tę wiadomość wyleciałam z ich pokoju tak szybko jak przyleciałam. Gdy w końcu byłam w pokoju ogarnęłam się włączyłam ich płytę i zaczęłam się pakować. Sprawnie mi to poszło, zaścieliłam za sobą łóżko i posprawdzałam czy na pewno wszystko wzięłam. Wszystko zajęło mi jakieś 1,5h gotowa z walizkami zapukałam do pokoju chłopaków aby im oznajmić że idę już do limuzyny. Chłopcy dziwnie na siebie popatrzyli. A no tak, zapomniałam. Przecież my mamy autobus! Weszłam z Martą do windy i zjechałyśmy na dół tam nasze walizki pomógł nam zanieść lokaj. Chłopak wyglądał na jakieś 20lat. Uśmiechnął się do mnie kilka razy, pogratulował mi także związku z Harrym. Był całkiem miły. Po chwili chłopcy dołączyli do nas i pojechaliśmy na lotnisko. Jednak przed wylotem loczek musiał stawić się u lekarza, postanowiłam z nim pójść. W gabinecie na szczęście nikogo nie było i weszliśmy bez kolejki. Dobrze, że lekarz znał angielski, bo nie wiem czy dałabym radę to wszystko tłumaczyć. Lekarz jeszcze raz przebadał loczka i oznajmił że może jechać, tylko aby się oszczędzał. Grzecznie podziękowaliśmy i wróciliśmy do autobusu. Mieliśmy nie całą godzinę do wylotu, na lotnisko przyjechaliśmy pół godziny wcześniej. Autobus miał wrócić do Londynu, więc musiałam jeszcze niektóre rzeczy z niego zabrać. Odprawa przeszła bezproblemowo i polecieliśmy na Bahamy. W autobusie siedziałam obok loczka, większość podróży przespałam. Obudził mnie Harry rozmawiający z kimś przez telefon. Udawałam że śpię usłyszałam słowa ,,Kocie’’ nie wiem do kogo miałby tak mówić, ale mnie to zabolało. Kiedy w końcu wylądowaliśmy na wyspach była późna godzina. Podjechaliśmy pod piękną willę


Była to wspaniała! Menager chłopaków musiał się nieźle naszukać! Byłam w siódmym niebie jednak nie wiedziałam, że czeka na mnie nie miła niespodzianka. Otworzyłam te śliczne drzwi wejściowe i dostałam się do tej jakże ślicznej budowli. Wszystko wyglądało jak nowe, chłopcy rzucili wszystko i pobiegli na plażę zostawiając wszystkie walizki na holu. Postanowiłam razem z Marta pójść za nimi. Chwilę powygłupialiśmy się na plaży, a gdy wróciliśmy do naszego nowego domku zastaliśmy tam….
____________________________________________________________
Hejka:) 
No i jest XIX rozdział,^^ 
Wiem, nudy...Ale tak jak obiecałam akcja rozkręci się później:) 
Chciałabym wam bardzo, bardzo podziękować za tak wiele komentarzy♥ 
Uwielbiam czytać wasze opinie:) 
Wiem, jest w tym rozdziale sporo zdjęć, ale mam nadzieję że nie macie nic przeciwko:) 
Kolejny rozdział jak zwykle pojawi się za tydzień:) 
Mam do was wielką prośbę
KOMENTUJCIEE♥♥♥
No to do następnego! 
Kocham, Pa! ;x  

piątek, 18 stycznia 2013

Rozdział XVIII


Kiedy weszłam zastałam tam wkurzonego loczka. Nie wiedziałam o co chodzi. Nie zdążyłam nic powiedzieć o on zaczął na mnie krzyczeć;
-Jak kurwa możesz się tulić i bawić z jakimś chłopakiem, kiedy twój leży chory w szpitalu a to wszystko przez ciebie! Powiedz mi jak ci nie wstyd?! Czy ty masz jakieś uczucia!?- słowa które wypowiadał Harry bardzo mnie raniły. Nie umiałam wytrzymać, nie chciałam aby ktoś mnie w ten sposób traktował. Może i miał trochę racji, ale to nie znaczy że ma prawo w taki a nie inny sposób traktować. Nie wytrzymałam i się rozpłakałam. Nie chciałam aby widział mnie rozmazaną więc poszłam do łazienki zmyć makijaż. Kiedy zmywałam makijaż usłyszałam kroki zbliżające się do mnie. Nie chciałam teraz z nim rozmawiać. Kocham go, ale nie chcę by mnie w ten sposób traktował tylko dlatego, że jest sławny.
-Posłuchaj Tomek jest tylko moim przyjacielem. Zna mnie od dziecka i zawsze i wszędzie mogę mu się wyżalić. To że ty tego nie potrafisz zrozumieć, to nie jest mój problem. Przykro mi że Marcin cię pobił, przykro że musisz przeze mnie cierpieć, ale proszę nie wygaduj mi tego na każdym kroku!- kiedy wypowiadałam ostatnie słowa z moich oczu lał się potok łez a słowa które płynęły z moich ust były krzykiem. Harry niestety na to nie zareagował i poszedł położyć się do swojego łóżka. Zapłakana poszłam do drugiego pokoju i weszłam na laptopa. Aśka była dostępna, oczywiście napisała do mnie i gadałyśmy kilka godzin. Nic nie wspominałam jej o rozmowie z Tomkiem. W końcu zasnęłam, rano obudziłam się przykryta kocem z opuchniętymi oczami. No tak wygląda na to że Styles nawet na mnie nie spojrzał. Muszę przyznać że jestem na niego mocno wkurzona. Poszłam do łazienki, w której zastałam loczka biegającego w samym ręczniku, powiedział mi tylko ,,cześć’’ i wyszedł z łazienki. Muszę przyznać że mnie to wkurwiło. Ok, jestem osobą spokojną ale wszystko ma swoje granice. Kiedy w końcu wyglądałam w miarę normalnie wyszłam z łazienki i skierowałam się do pokoju Hazzy. Ten leżał i oglądał coś w tv.
- Posłuchaj- zaczęłam lekko poddenerwowana- nie mam pojęcia co ci takiego zrobiłam, rozumiesz?! Powiedz mi tylko kurwa czemu mnie unikasz i traktujesz jak powietrze?! Jeśli chcesz mogę zniknąć z twojego głupiego życia i nie pojawić się już nigdy!- nie wytrzymywałam tego psychicznie, fakt nie jesteśmy ze sobą zbyt długo ale kocham go i mogę oddać nawet za niego życie. W końcu Hazza wstał z łóżka podszedł i wziął mnie na ręce, lekko się sprzeciwiałam, ale w końcu uległam.
-Przepraszam kochanie.- wyszeptał mi do ucha- nie masz pojęcia jaki byłem o ciebie zazdrosny.- byłam tak wpatrzona w jego zielone tęczówki, że nawet nie zauważyłam kiedy pielęgniarka przywiozła jedzenie. Po chwili jednak speszona wstałam i się poprawiłam. Oboje usiedliśmy i zaczęliśmy się zajadać naleśnikami z dżemem. Kiedy w końcu skończyliśmy jeść Harry został zabrany na jakieś badania, ja w tym czasie postanowiłam pooglądać telewizje. Natrafiłam na jeden z moich ulubionych filmów ,,LOL’’. Oglądałam go tak jakby w transie, gdyż nie miałam pojęcia co dzieje się wokół. Z tego transu wyrwał mnie Zayn, który krzyknął mi do ucha głośne ‘’Buuuuuuuuuuuuuu’’. Podskoczyłam a następnie uderzyłam go poduszką w ramie. Zaczęliśmy się gonić i łaskotać nawzajem. Zabawę tą przerwał Harry, który wszedł do pokoju wraz z lekarzem. Na jego twarzy malował się szeroki uśmiech. Kiedy znów byłam zapatrzona na loczka lekarz zaczął mówić
-Dziś pan zostanie wypisany ze szpitala. Obrażenia nie są groźne. Jednak musi pan odwołać wszystkie koncerty- na te słowa Liam wyciągnął telefon i poszedł zadzwonić do ich menagera.- jednak prosiłbym aby się pan oszczędzał.- mówił poważnym tonem lekarz- Dziękuje bardzo za pobyt w naszym szpitalu, a no i wypis będzie do odebrania za jakieś trzy godzinki.
Uradowana tą wiadomością wskoczyłam Hazzie na ręce. Muszę przyznać byłam zadowolona, brak koncertów i najprawdopodobniej wywiadów. Tylko ja, Hazza no i ta czwórka szaleńców. Mieliśmy czas tylko dla siebie! A no tak zapomniałam jeszcze moja kochana Marta. Szybko pomogłam Harremu się spakować i się z nimi pożegnałam, gdyż chciałam spotkać się z Martą. Napisałam do niej szybko sms i umówiłyśmy się za piętnaście minut do kawiarni.
**Dzień wcześniej* Z perspektywy Marty*
Kiedy dowiedziałam się że Harry jest w szpitalu chciałam jak najszybciej do niego jechać, jednak miałam się za piętnaście minut spotkać z Robertem. Mieliśmy razem iść na wspólna kolacje do restauracji. Specjalnie kilka godzin wcześniej byłam w galerii handlowej i kupiłam tą o to sukienkę.
 Zrobiłam delikatny makijaż i czekałam na Roberta. Przywitałam go namiętnym pocałunkiem, kiedy w nim tkwiłam pomyślałam sobie o Niallu. O tym jak doskonale całuje. Nie, nie nie! Kocham Roberta. Tak kocham go. I nie może być przecież inaczej. Postanowiliśmy pójść piechotą, ponieważ knajpka była tuz za rogiem. Weszliśmy do restauracji i usiedliśmy przy jednym ze stolików. Złożyliśmy zamówienie, a w czasie czekania poszliśmy do łazienki. Tam zaczęliśmy się namiętnie całować i wzajemnie rozbierać. Jednak do niczego nie doszło, gdyż Robert dostał sms, ale nie chciał powiedzieć od kogo. Udaliśmy się spowrotem do naszego stolika i wspólnie zaczęliśmy planować przyszłość. Wiele się przy tym śmialiśmy, raz o mało co z krzesła nie spadłam. Zdecydowanie nasze zachowanie przykuwało uwagę innych jednak my się tym nie przejmowaliśmy. Jednak w pewnym momencie brunet stał się poważny.
-Marta, posłuchaj- zaczął niepewnie.- przykro mi ale to koniec. Nie kocham cię już ten związek nie ma sensu. Powodzenia z Niallem.- wstał zostawił pieniądze i odszedł. A ja? Ja pozostałam bez słowa, nadal nie wierząc w to co się kilka sekund temu wydarzyło. W końcu się odcknęłam i wyszłam z lokalu. W mojej głowie w tym momencie panował istny chaos. Nie wiedziałam gdzie jestem, gdzie pójść. Miałam ochotę stanąć na środku drogi i się rozpłakać jak małe dziecko. Wtedy dopiero uświadomiłam sobie że nikogo bardziej nie kocham jak Roberta. Czym prędzej udałam się do domu, kiedy w końcu przekroczyłam próg domu rozpłakałam się i pobiegłam do mojego pokoju. Cała zapłakana rzuciłam się na łóżko i zaczęłam słuchać dobijających piosenek. Nie wiem kiedy ale zasnęłam. Rano obudziłam się cała obolała i ze spuchniętymi oczami od płaczu. Moje łóżko pływało w chusteczkach. Znów zaczęłam rozmyślać, znów polał się potok łez. Z tych rozmyślań wyrwał mnie dźwięk nadchodzącego sms. Była to Alicja która prosiła o spotkanie. Miałam piętnaście minut na wyszykowanie się, nie miałam na nic ochoty. Ubrałam szybko stare jeansy, białą bluzkę z czerowonym sercem i czerwone vansy. Włosy spięłam tylko w luźnego koka, a z twarzy zmyłam resztki makijażu. Postanowiłam też wziąć torebkę z zapasem chusteczek higienicznych. Wyszłam z hotelu i udałam się na umówione miejsce. Zastałam tam radosną i promienną Alę. Bez żadnego słowa wyjaśnienia podbiegłam do niej i przytuliłam i rozpłakałam się jak małe dziecko. Nie wiedziałam od czego zacząć. Stałyśmy tak przez chwilę aż w końcu uspokoiłam swój szloch. Alicja otarła mi oczy i weszłyśmy do kawiarenki. Oboje zamówiłyśmy ciasto i kawę. Musiałam jej opowiedzieć co się stało, tak bardzo nalegała. Trudno jest mi jednak o tym mówić, gdyż to wszystko jest takie świeże.
*Z perspektywy Alicji*
Nie wiedziałam co się mogło wydarzyć, że Marta jest w takim stanie. Zwykle nie okazuje publicznie swoich uczuć, a tym bardziej tych smutnych czy złych. Starałam się z niej wydusić co się stało, aż w końcu mi się udało. Okazało się że najprawdopodobniej Robert dowiedział się o tym co zrobiła Marta, albo sobie sam coś wymyślił i akurat tak się złożyło. W internecie było wiele plotek na temat Marty i Nialla więc najprawdopodobniej to mu dało dużo do myślenia. Moim zdaniem powinien pozwolić jej wszystko wyjaśnić. Współczuję jej, ona go naprawdę kochała. Jednak była to też z jednej strony jej wina, przecież to ona zdradziła Roberta z Niallem. Starałam się ją jednak wspierać i dodać otuchy. Posiedziałyśmy jeszcze chwilę i postanowiłyśmy pójść do centrum handlowego. W zasadzie nie było tam nic ciekawego, poszłyśmy chyba tylko dlatego aby pomóc Marcie zapomnieć o Robercie. Kiedy postanowiłyśmy już wracać wpadłyśmy na Tomka. Zaproponowałam mu pójście do naszego hotelu na maraton filmowy. Kiedy byliśmy w drodze do hotelu dostałam sms od Harrego ,,Kochanie gdzie jesteś? Martwię się;*’’. Momentalnie na mojej buźi pojawił się uśmiech i odpisałam że ma wyjrzeć przez okno. Nie wiedziałam czy wyjrzał czy nie, gdyż był to zbyt wielki hotel. Kiedy w końcu dostaliśmy się do wind był taki tłok że wylądowałam na torsie Tomka. Czułam się dosyć nie komfortowo, ale na szczęście szybko szybko się przeludniło. Na powitanie Harry wziął mnie na ręce i namiętnie pocałował, chyba nawet nie zauważył że przyprowadziłam ze sobą gościa. Kiedy w końcu się od siebie odkleiliśmy na co Lou zrobił głośne ,,Fuuuuu” i wszyscy zaczęliśmy się śmiać przedstawiłam chłopakom Tomka. Widać że bardzo się polubili, tylko Hazza trzymał do niego pewien dystans. Wszyscy postanowiliśmy zobaczyć filmy. Wypadło na Oszukać Przeznaczenie, powiem szczerze że lubię te filmy. Usadowiłam się pomiędzy Harrym a Tomkiem i wygodnie rozłożyłam. Już po pierwszym filmie miałam ciarki na ciele, wiedziałam że Tomek także się boi, dało się to wyczuć. Wtuliłam się w Harrego, a zaraz potem poczułam jak ktoś się o mnie opiera, wiedziałam że to był Tomuś, jednak nie byłam temu przeciwna. Nie wiem kiedy zasnęłam. Poczułam jak ktoś całuje mnie we włosy i chyba zanosi do mojego pokoju. Lekko się uśmiechnęłam i poszłam spać dalej. Obudziłam się o 5 i nie umiałam zasnąć. Postanowiłam wejść na laptopa. Jak zwykle zaczęłam sprawdzać wszystkie stronki, także te plotkarskie. Moje oczy zatrzymały się na jednej z wielu plotek, nie umiałam od tego oderwać wzroku, nie wiedziałam jak zareagować…
_________________________________________________________
 Hej! :) 
Wiem, nudny rozdział:( 
Nie miałam weny.
Obiecuję że akcja rozkręci się w XX rozdziale. 
Będzie sporo wydarzeń i zmian. 
Mam nadzieje że dotrwacie do tego<3 Bo jak narazie to flaki z olejem pisze.xd
Chciałam wam bardzo, ale to bardzo podziękować za 33 komentarze, tak wiele nominacji do Libster Award < stworzyłam zakładkę!> no i tyle wyświetleń. 
Czytając wasze komentarze uśmiech nie schodzi mi z buzi! :) 
Wasza opinia znaczy dla mnie NAJWIĘCEJ! ♥
A więc; 
CZYTASZ- KOMENTUJESZ! 
JEST TO DLA CIEBIE KILKA MINUT, A DLA MNIE ZNACZY TAK WIELE!
Kolejny rozdział jak zwykle pojawi się za tydzień, chyba że będę miała czas to dodam w tygodniu! 
Zależy to także od was;) 
Kocham, Pa ;x <3
A no zapomniałam.xd 
Polecam wam bloga mojej przyjaciółki- jest o modzie. 
http://przez-stylowe-okulary.blogspot.com/ 
prosiła żebym wstawila, więc wstawiam:)