Jeśli już jesteś skomentuj! To dla mnie bardzo, bardzo ważne! :)
______________________________________________________________________
Niestety nie
posiedziałam tam zbyt długo, gdyż znów musiałam iść do łazienki. Miałam tego
dość. Wykończona wróciłam do Sali, a Marta do mnie podeszła.
- Ala
wszystko w porządku?- zapytała zaniepokojona,
-Tak, chyba
tak- powiedziałam a następnie znów zawróciłam w stronę ubikacji.
- A może ty
jesteś w ciąży?- dziewczyna spojrzała na mnie podejrzliwie.
- Hahaha-
powiedziałam głośno- i może jeszcze urodzę murzynka?- w moim głosie dało wyczuć
się szczyptę… no może więcej sarkazmu.
- Dobra nie
marudź. Zostań tutaj ja idę do szpitalnej apteki.- już po chwili dziewczyna
wybiegła z pomieszczenia i udała się w kierunku apteki. Jak ja mogłabym być w
ciąży? Nie to nie realne… to nie może być prawdą. Nie mogę spierdolić sobie
reszty życia. Nie może tak być! Siedziałam tak chwilę i rozmyślałam. A jeśli to
prawda? Co ja zrobię? Jak ja powiem o tym rodzicom? Przecież nie mogę im tego
tak wprost powiedzieć. Było jeszcze najtrudniejsze pytanie. Kto jest ojcem
dziecka? Fakt, nie spałam z Harrym bardzo długo…ale przecież wszystko jest
możliwe, tak? Modliłam się by już przyszła z tym głupim testem. W końcu
brunetka pojawiła się w drzwiach łazienki i wręczyła mi małe ‘coś’.
- I co ja
mam na to nasikać? – spojrzałam na nią jak na wariatkę.
- A co? Nie
wkurzaj mnie, tylko idź! – pognała mnie w kierunku wc, a sama została za
drzwiami. Zrobiłam to co musiałam i wyszłam.
- Błagam….-
mówiłam sama do siebie. Musiałyśmy odczekać pewien okres czasu. Kiedy już
miałam się dowiedzieć zamknęłam oczy i się odwróciłam.- ty sprawdź- skierowałam
się błagalnie do Marty.
- Dobrze-
podeszła do tego ‘czegoś’ i jakby zamarła. Nic nie mówiła, stała jak słup. Po
chwili do mnie podeszła i zaczęła skakać. – zostaniesz mamą! Będziesz mamą!
Aaaaaaaaaa!- krzyczała z radości. Wręczyła mi do ręki MÓJ test.
Nie miałam siły. Opadłam bezwładnie na ziemię. I co teraz będzie?! Ja nie chcę
tego dziecka. Ono zniszczy mi życie. Z moich oczu łzy płynęły potokiem.
Chciałam umrzeć, nie chciałam nic więcej. Tylko opuścić ten świat. Albo ja albo
ONO. Nie mogę wychowywać dziecka w tak młodym wieku! A co z Zaynem? Przecież on
mnie zostawi. Kto chcę sprowadzić na siebie taki ciężar, obowiązek?!
- Chodź
idziemy- powiedziała Marta i mnie podniosła.
- Ale
gdzie?!- zapytałam zdezorientowana- nie chcę nigdzie iść!
- Umyj się,
ja wracam do Nialla. A ty rób co chcesz. Radziłabym ci kochana powiedzieć o tym
wszystkim twojemu chłopakowi i udać się do lekarza- widząc mój upór Marta
odpuściła. Wyszła z łazienki a ja zostałam sama. Walnęłam ręka w ścianę, a
następnie poprawiłam makijaż i włosy. Gotowa wyszłam. Skierowałam się do Sali,
gdzie była cała reszta. Usiadłam i zaczęłam klikać coś na telefonie. Po chwili
podszedł do mnie Zayn. Wziął mnie na kolana i delikatnie ucałował. Tym razem
przerwał nam lekarz, który kazał opuścić salę i udać się do domu. Wszyscy
pożegnaliśmy się z Niallem i odjechaliśmy. Poprosiłam Zayna, abym mogła zostać
u niego na noc. Na moje szczęście się zgodził. Nie chciałam być w takim
momencie sama. Tym bardziej, że musiałam mu o tym powiedzieć.
* Godzinę
później*
Skończyłam
brać prysznic i udałam się do łóżka, w którym leżał już mój chłopak. Głowę
położyłam na jego torsie i oboje bez słowa wpatrywaliśmy się w sufit. Nie
potrzebne były nam słowa. Tak wspaniale się rozumiemy, dogadujemy.
- Kochanie-
zaczęłam niepewnie. Była to moja ostatnia szansa by mu o tym powiedzieć. Muszę
być z nim szczera. Powiedzieć mu na co się pisze, na czym stoi- nie wiem jak ci
to powiedzieć. Jest to dla mnie bardzo trudne. Nawet nie masz pojęcia jak
bardzo. Obiecaj mi jedno, obiecaj, że mnie nie zostawisz…- chłopak spojrzał na
mnie podejrzliwie i delikatnie się uśmiechnął a następnie ucałował moje usta.
Odebrałam to jako ‘tak’ więc kontynuowałam- ty…ja…my….- zacinałam się, nie
wiedziałam jak mu to powiedzieć.- będę miała dziecko- szybko wstałam z łóżka i
podeszłam do okna. Łzy ponownie spłynęły po moim policzku. Bałam się. Bałam się
jego reakcji. Tego co powie. Poczułam, że się zbliża. Podszedł jeszcze bliżej i
odwrócił w swoją stronę. Nasze twarze były coraz bliżej i bliżej. Po chwili
nasze usta się złączyły. Nasze języki toczyły wspaniałą walkę. Tak jakby były
dla siebie stworzone. Ręka mulata wędrowała po moich plecach, a drugą ręką ujął
moją twarz. Staliśmy tak przez dłuższy czas. Pochłonięci sobą- swoją
namiętnością.
- Nawet nie
wiesz jak się cieszę- powiedział gdy w końcu się od siebie oderwaliśmy- Kocham
Cię- wyszeptał mi do ucha. Poczułam jak przez moje ciało przechodzi dreszcz.
Byłam tak bardzo szczęśliwa. Teraz wiedziałam, że urodzę to dziecko. Zrobię to
dla niego, dla nas.
Chłopak znów zaczął mnie namiętnie całować. Rozpiął delikatnie mój
stanik i zaczął całować moje pół nagie ciało. Bardzo mi się to spodobało, byłam
w siódmym niebie. Nie chciałam mu być dłużna, więc zdjęłam z niego podkoszulek
i zaczęłam pieścić jego umięśnione ciało. Po chwili oboje leżeliśmy zupełnie
nadzy pieszcząc swoje ciała nawzajem. Chłopak spojrzał na mnie pytająco a ja
się uśmiechnęłam i pokiwałam głową na tak. Poczułam jak coś we mnie wchodzi.
Robił to delikatnie, ale za razem stanowczo i namiętnie. Kiedy już włożył to co
miał do zaoferowania delikatnie zaczął się poruszać, w przód i w tył. Czułam
jak rozsadza mnie od środka. Byłam w stanie podniecenia. Chciałam więcej i
więcej. W końcu poczułam coś, co sprawiło mi jeszcze większą przyjemność. Było
to biały płyn, który właśnie dostał się do mojego ciała. Już po chwili ze mną
stało się to samo. Oboje pragnęliśmy więcej. Zachowywaliśmy się jak zwierzęta,
jak ktoś kogo miałabyś nie zobaczyć przez kilkanaście najbliższych lat. Zayn
delikatnie ze mnie wyszedł i ponownie zaczął pieścić moje miejsca intymne.
Poczułam tam swój język. Jeździł delikatnie i zbierał pozostałości jakie
pozostawiłam po stosunku. Po chwili to ja byłam nad chłopakiem. Chciałam także
zrobić mu dobrze. Bałam się, gdyż był to mój pierwszy raz, gdy miałam wziąć GO
do buzi. Jednak wzięłam się na odwagę. Wsunęłam delikatnie jego członka do
swojej buzi i starałam się jak najdelikatniej i najlepiej go wypieścić.
Słyszałam jak chłopak wzdycha. Wiedziałam, że zaraz zdarzy się JEGO eksplozja.
Miałam rację już po chwili poczułam coś w mojej buzi. Było to coś dziwnego. Bez
smaku, domyśliłam się co to. Połknęłam delikatnie a następnie wyjęłam jego
przyjaciela. Wróciliśmy znów do pocałunków. W końcu oboje byliśmy już tym bardzo
zmęczeni. Położyłam się obok mulata i zasnęłam.
Rano
obudziłam się cała obolała. Musiałam wyjść jak najszybciej z łóżka, gdyż znów
miałam potrzebę. Kiedy w końcu to ustąpiło wróciłam do sypialni. Byłam w samej
bieliźnie, nie miałam nawet czasu by doprowadzić się do porządku. Dziś nie
szłam na wykłady, gdyż miałam umówioną wizytę u ginekologa. Moja kochana
siostra wszystko załatwiła i tylko napisała mi sms, żebym stawiła się dziś w
domu przed piętnastą.
Miałam
jeszcze sporo czasu. Byłam jeszcze zmęczona, po wczorajszej nocy i położyłam
się obok mulata. Nie wiem kiedy moje oczy znów się zamknęły. Tym razem jednak
nie był to twardy sen. Poczułam jak ktoś delikatnie całuje moją szyję-
uwielbiam takie pocałunki.
- Hej-
zaśmiałam się i przytuliłam chłopaka- jak tam?
- A dobrze
dobrze dziękuję słońce- uśmiechnął się i delikatnie pocałował moje czoło.
- Za co mi
dziękujesz?- byłam zdziwiona jego zachowaniem.
- Za to, że
jesteś- muszę przyznać, że się wzruszyłam. Jeszcze nigdy nikt mnie tak nie
traktował, żaden chłopak czy przyjaciel. Nikt nie okazał mi tylu wspaniałych
uczuć, tyle miłości co on. Cieszyłam się, że mam kogoś takiego obok siebie.
Powoli wstałam i udałam się do łazienki, aby wykonać poranną toaletę. Wyszłam z
niej i zastałam mulata wpatrującego się w okno. Podeszłam do niego.
- Kochanie
co Cię gryzie?- nie wiedziałam dlaczego jest smutny. Tylko wtedy wpatrywał się
bez celu w okno-gdy go coś gryzie.
- To
wszystko, dzieje się tak szybko. Będę ojcem. Wszystko się zmieni, jeszcze
bardziej niż do tej pory. Boję się Alicjo. Po prostu się boję- spojrzał na mnie
z zaszklonymi oczami. Podeszłam do niego jeszcze bliżej i delikatnie
przytuliłam.
- Będzie
dobrze. Damy razem. Razem przez burzę, razem damy radę- wyszeptałam mu do ucha.
Na te słowa jego kąciki ust uniosły się ku górze. Odeszłam się przebrać,
ubrałam to co miałam wczoraj, gdyż nic innego nie miałam. Udaliśmy się do
kuchni zjeść śniadanie. Czekała tam na nas miła niespodzianka- naleśniki z
czekoladą. Uśmiechnęłam się pod nosem na ten widok i czym prędzej zaczęłam
jeść.
- No proszę
nie ma Nialla to Ala wszystko zjada- zaśmiał się Liam.
- Kobieta w
ciąży ma do tego prawo- wystawiłam im język. Ale już po chwili tego żałowałam.
Właśnie powiedziałam im, że jestem w ciąży. Lepiej tego nie mogłam ująć.Na moje
słowa Harry wypluł wodę, którą właśnie pił. Wszyscy spojrzeli na niego dziwnie,
tylko ja siedziałam ze spuszczoną głową.
- Ymm…że
co?- zapytał zdezorientowany Louis- jak to w ciąży?- nie potrafiłam wydusić z
siebie nawet słowa. Siedziałam nadal w pozycji, która zasłaniała moją twarz i
się nie odzywałam. Na moje szczęście Zayn wiedział co robić i szybko
zareagował.
- No chyba
takimi debilami nie jesteście i wiecie co to jest ciąża tak? Kobieta zachodzi w
ciążę a potem rodzi dziecko. Jeśli macie jeszcze jakieś pytanie polecam wejść
na coś takiego co się nazywa internetem- chłopak zakończył swój monolog i objął
mnie ramieniem. Wtuliłam się mocno w niego, a kiedy już się uspokoiłam wróciłam
do jedzenia pysznych naleśników. Kiedy już wszyscy byliśmy najedzeni ubraliśmy
się i pojechaliśmy do Nialla.
Wszyscy jak
zwykle udaliśmy się do Sali chłopaka. Było to już naszą codziennością. Blondyn leżał
z opuszczonymi powiekami na łóżku, a jego ciało z dnia na dzień stawało się
jaśniejsze. Jeszcze nigdy nie widziałam, aby ktoś był tak blady. Bałam się o
niego. Usiedliśmy
i wszystkie oczy wędrowały po ciele Horana. Nikt nic nie mówił. Jedynie po policzkach
Marty spływały pojedyncze łzy. Siedzieliśmy tak bezczynnie ponad pół godziny,
przerwał nam lekarz, który przyszedł ocenić stan blondyna. Wyprosił nas z sali.
Udaliśmy się na korytarz. Staliśmy tak w dużym natłoku ludzi, gdyż właśnie
przywieziono kilkunastu rannych- dowiedziałam się, że był wypadek. Po chwili
poczułam jak kolana się pode mną uginają, a potem już nic nie pamiętam.
*perspektywa
Harrego*
Stałem
naprzeciwko Alicji, która właśnie rozmawiała z Martą o Niallu. Zayn gdzieś
zniknął- pewnie poszedł na papierosa. Moje oczy jak zwykle nie odrywały się od
uśmiechniętej twarzy szatynki. Widziałem tylko jak zaczyna coraz szybciej
mrugać oczami, jej ciało staje się bezwładne a twarz blednie. Nim się
obejrzałem dziewczyna opadała na podłogę. Na moje szczęście zdążyłem ją złapać.
Trzymałem właśnie na rękach największy skarb w moim życiu- nieprzytomny skarb.
Wstałem z nią delikatnie i powoli udałem się do recepcji. Tam pielęgniarka
kazała ułożyć mi dziewczynę na małym i niewygodnym jak na pierwszy rzut oka
łóżku. Zrobiłem jak kazała. Przyłożyłem jej lód do czoła i czekałem aż się
ocknie. Nie trwało to długo, a jej powieki delikatnie uniosły się ku górze i
spojrzała na mnie zdziwionym, ale umęczonym wzrokiem.
- Co ty
tutaj robisz?- starała się zachować spokój, ale nie wychodziło jej to
najlepiej.
- Straciłaś
przytomność, przyniosłem Cię tutaj i pielęgniarka kazała mi przy tobie zostać-
nie wiem dlaczego, dlaczego przy niej mój głos zawsze się łamie? Serce bije
szybciej i nie wiem co mam powiedzieć, a gdy już zacznę nawijam jak najęty.
Alicja tylko się uśmiechnęła i powoli usiadła. Oczywiście starałem się jej
pomóc- uważałem to jako obowiązek. Lekarz przyszedł i szybko ją zbadał.
Stwierdził, że to zwykłe omdlenie spowodowane niedożywieniem organizmu. Kiedy tylko
to usłyszałem czym prędzej zaciągnąłem dziewczynę do restauracji. Usiedliśmy
przy jednym ze stolików i złożyliśmy zamówienia. Czułem pewne skrępowanie.
Kiedyś tak blisko, dziś zupełnie obcy sobie ludzie. Wpatrywałem się w jej twarz
jak w obraz. Speszyło ją to, jej policzki oblał rumieniec, a głowę spuściła w
dół.
Po zjedzonym
posiłku Alicja poprosiła mnie abym odwiózł ją do mieszkania, gdyż musi
przygotować się do wyjścia. Wiedziałem, że dziś ma wizytę u ginekologa.
Zazdroszczę Malikowi, że będzie miał z nią dziecko. To wzmocni ich związek
jeszcze bardziej. Pożegnałem się z nią i życzyłem powodzenia. W drodze do
szpitala kupiłem paczkę pączków dla wszystkich.
*perspektywa
Alicji*
W mieszkaniu
panował istny chaos. Tak dawno- jak dla mnie- mnie tutaj nie było, że pierwsze
co zrobiłam to rzuciłam się na kanapę i leżałam. Kiedy już wystarczająco
‘przywitałam się’ z tym miejscem udałam się do siebie, aby się wyszykować.
Wyjęłam z szafy jeansy i bluzę czarną bluzę z napisami. Wzięłam ubrania i
poszłam do łazienki. Tam wzięłam długą kąpiel. Przyznam szczerze, że jeszcze
nie byłam u ginekologa. Moja rodzicielka wiele razy mnie o to prosiła, ale ja
nie miałam na to odwagi. Tym razem także się boję. Nie lubię pokazywać swojego
ciała innym- nieznajomym. Wysuszyłam włosy i ubrałam się w przygotowany zestaw.
Na nogi założyłam jeszcze czarne conversy i usiadłam na kanapie. Załączyłam
telewizor, właśnie leciała piosenka chłopaków- Kiss You. Ja jak zwykle musiałam
wstać i zacząć tańczyć. Nie obyłoby się także bez śpiewania.
To-o-ouch
You get this kind of ru-u-usch
Baybe say yeah, yeah, yeah, yeah
yeah, yeah, yeah
If you don's wanna take it slow
And just wanna take me home
Baby say yeah, yeah, yeah
Yeah, yeah
Usłyszałam
za sobą głośny śmiech. Spojrzałam za siebie i ujrzałam moją siostrę. Stała z
założonymi rękami w drzwiach, a jej usta nie przestawały się uśmiechać.
- No
co?- udałam zdziwioną- aż tak fałszuję?
- Nie no wiesz…gdyby tekst był odrobinkę
normalniejszy to spoko. Ale pamiętaj, że mamy sąsiadów, którzy też znają
angielski- wystawiła mi język i poszła do kuchni. Już po chwili obie tam
byłyśmy.
- I jak
gotowa?- zapytała brunetka,
- Jeszcze
pytasz? Pewnie, że nie- z mojej twarzy zszedł uśmiech i spojrzałam błagalnie na
dziewczynę.
- Nie bój
żaby. Idziemy- złapała mnie za rękę i wyszłyśmy z mieszkania. Dopiero po chwili
przypomniałam sobie co mi powiedziała ‘ nie bój żaby’ ? Skąd ona bierze te
słowa? Zdecydowanie za dużo czasu spędza w towarzystwie chłopaków.
* U lekarza*
Właśnie
nadeszła moja kolej. Mój oddech był zdecydowanie przyspieszony i momentalnie
zaczął mnie boleć brzuch. Moje ręce zaczęły się pocić. Wszystko to ze strachu.
Tak bardzo się bałam. Sama nie wiem czego, powinnam się cieszyć przecież za
niedługo urodzę dziecko- największy skarb. Siedziałam na krześle i czekałam jak
na wyrok. Po chwili usłyszałam słowa lekarza, abym położyła się na łóżku.
Zrobiłam to. Miałam mieć przeprowadzone USG. Mężczyzna kazał dźwignąć mi
bluzkę, co bardzo mnie skrępowało, a następnie nałożył na mój brzuch żel i
zaczął ‘czymś’ po nim jeździć.
- Pani płód
ma się bardzo dobrze- lekarz skierował się do mnie i lekko uśmiechnął.
- Panie
doktorze, a który to miesiąc?- no tak moja siostra musiała z tym wypalić. Ale
to i dobrze, przynajmniej będę już coś wiedziała.
- Wygląda mi
to na drugi- odwrócił się do mojej siostry, a następnie znów wrócił do badania.
Drugi? Jak to drugi? Czyli… to może być dziecko Styles’a? Nie to nie możliwe.
To nie może być jego dziecko! Ta sytuacja lekko zaniepokoiła. Starałam się
jednak tego nie okazywać. Po badaniu pożegnałam się z lekarzem i wróciłam z
moją siostrą do domu.
Siedziałam
przy wyspie i oglądałam zdjęcia mojego przyszłego dzidziusia. Ciekawiło mnie
czy będzie to chłopczyk czy dziewczynka, a z drugiej strony chciałam mieć
niespodziankę. Uśmiechałam się do nich, a gdy tylko poczułam na swojej szyi
czyjś oddech gwałtownie się odwróciłam. Okazało się, że był to Zayn.
- Heeej!-
krzyknęłam uradowana i wskoczyłam chłopakowi na ręce.
- Cóż za
miłe przywitanie- zaśmiał się- z jakiej to okazji?
- Będę mamą
a ty tatusiem będziemy mieli słodkiego dzidziusia i całą gromadkę dzieci!
Aaaa!- zaczęłam mówić jak nakręcona- zobacz tutaj jest nasz dzidziuś-
przyłożyłam rękę chłopaka do swojego brzucha, ale zaraz ją wzięłam i wręczyłam
mu zdjęcie USG- a to nasz skarb!- zaczęłam tańczyć i jednocześnie się radować.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jakie wielkie szczęście mnie spotkało. Mulat
tylko wziął mnie na ręce i usadowił na blacie.
- Kocham
Cię- skierował się do mnie- I ciebie też- pochylił się nad moim brzuchem i
delikatnie pocałował. Czułam się szczęśliwa. Mam kochającego chłopaka i na
dodatek zostanę mamą. Nigdy nie czułam tylu pozytywnych emocji na raz. Śmiałam
się nawet nie wiedząc z czego. Resztę dnia spędziliśmy na oglądaniu telewizji i
wygłupianiu się. Poprosiłam chłopaka aby dziś to on u mnie został na noc. Bez
żadnych sprzeciwień zgodził się. Leżeliśmy w łóżku wtuleni do siebie, kiedy
wpadłam na genialny pomysł. Wybiegłam z łóżka i wyjęłam z mojego biurka aparat.
Wręczyłam go chłopakowi i dźwignęłam do góry bluzkę.
- Będziemy
fotografować mój brzuszek co tydzień!- wyszczerzyłam ząbki i czekałam, aż mój
ukochany zrobi zdjęcie.
- Jeszcze
nic nie widać- udałam smutną na co Zayn musnął moje usta.
- Wyglądasz
jak prawdziwa kobieta w ciąży- uśmiechnął się do mnie i mocno do siebie przytulił.
Zbudził nas
telefon, okazało się że był on od….
________________________________________________________________
Hej ;(
Ludzie! Co się z wami dzieje?!
Ja się staram piszę, zdjęcia szukam, przerabiam a wy nie komentujecie! :(
Pod ostatnim rozdziałem jest tylko 40 komentarzy!
Nie wiem czym to jest spowodowane....
Mam nadzieję, że zaczniecie komentować, bo jeśli nadal tak będzie to będę zmuszona zawiesić- zaprzestać pisaniu bloga.
A więc proszę was tak ładnie, ślicznie
KOMENTUJCIE! ♥
Kilka słów, dwa zdania a znaczą wiele!
Za wszystko co pozostawiacie na moim blogu staram się odwdzięczyć<3









