piątek, 15 marca 2013

Rozdział 27 ;)


I znów to samo. Biję się z własnymi myślami. Pocałować czy nie pocałować? Tak, to podobno tylko gra. Ale jeśli znów poczuję to co kiedyś? Zechcę mu wybaczyć. A wtedy złamię swoją przysięgę. Mogę żałować do końca życia… Nie! Nie pocałuję go. Postanowione. Zbliżyłam się do niego i cmoknęłam go w czoło. Poczułam jego ciepło, brakowało mi go.
-Buuuu!- krzyknął Lou. Jednak ja nie zwracałam na niego najmniejszej uwagi. Tym razem padło na ‘’nową’’. Na moje szczęście wybrała pytanie. Postanowiłam się czegoś o niej dowiedzieć, bo od Louisa trudno było coś wyciągnąć.
-Hmm..A więc tak. Jestem Alison, pochodzę z Londynu. Mieszkam tutaj z moją babcią, gdyż rodzice zmarli w wypadku samochodowym kiedy miałam osiem lat. Teraz mam dwadzieścia. Studiuję prawo. Moją przyszłość też z nim wiążę. Pomimo trudnego życia jakoś daję radę. Od roku pracuję także w galerii handlowej, aby jakoś wyrobić na swoje wydatki. Nie jest łatwo, ale jakoś wiążę koniec z końcem.
- A to jeszcze jedno- byłam bardzo ciekawa jej historii. Chciałabym kiedyś całą ją poznać.- jak poznałaś Louisa?
- W restauracji. Siedziałam sama ucząc się na wykłady, a ten pomylił stoliki i się do mnie dosiadł. Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać i wymieniliśmy się numerami, niestety następnego dnia wyjeżdżał na wakacje.- dziewczyna skończyła i zakręciła. A to cwany lis z Lou. Ale muszę przyznać że gust to on ma! Już po chwili padło na Zayna. Wybrał zadanie...Tak możecie się domyślać. Musiał mnie pocałować. Nie sprzeciwiłam się temu, w pewnym sensie tego chciałam, pragnęłam. Mieliście kiedyś takie coś, że pragnęliście tego z całych sił. Jednak coś was stopowało. Jest to myśl, że robiąc zbyt pochopne kroki możesz stracić największy skarb świata. Możesz stracić przyjaciela. Sama nie wiem, co mam myśleć. Czy ja go kocham? A może to tylko moja świadomość splata mi takie figle? Przecież gdybym go kochała, to nie czułabym miliona motylków w brzuchu na widok Harrego, prawda? Jednak coś w głębi mi mówiło, że to inna miłość. Nie wiedziałam jeszcze jaka. Moje rozmyślania przerwał dotyk ust Malika. Zaczął od delikatnego pocałunku, który przerodził się w pełen pożądania i namiętności pocałunek. Po kilku minutach odsunęliśmy się od siebie i każde z nas lekko się zarumieniło. Pograliśmy jeszcze chwilkę, w końcu ja postanowiłam pójść się położyć. Zaraz po mnie do pokoju wszedł Malik. Widziałam, że rozkłada na podłodze koce.
-Co ty wariacie robisz?- wstałam z łóżka i zwróciłam się ku  niemu
-Jak to co? Szykuję sobie spanie
-Nie ma mowy, żebyś spał na ziemi. Choć, przecież nie gryzę!- pociągnęłam mulata za sobą i w końcu oboje leżeliśmy na jego ogromnym łóżku. Chwilę porozmawialiśmy i oboje zasnęliśmy. Rano obudził mnie budzik, który na szczęście wczoraj przed imprezą nastawiłam. No tak miałam potwornego kaca! I jak ja mam iść dziś do szkoły? Ta impreza to chyba nie był najlepszy pomysł. Wyszłam z łóżka, zrzucając przy tym wszystko co leżało na szafce nocnej i udałam się do łazienki. Po szybkim prysznicu wyszłam w koszulce, która ledwo co zakrywała mi majtki i udałam się do pokoju Marty po jakieś galowe ubrania. Niestety nie miałam zbyt wielkiego wyboru więc postawiłam na czarna spódnicę z wyższym stanem i pudrową koszulę z długim rękawem. Do tego założyłam pudrowe balerinki i wzięłam czarną torebkę. Jak dobrze, ze chłopcy mają tak blisko szkołę. Narzuciłam na to jeszcze sweterek i wyszłam. Na miejscu byłam już po kilku minutach. Dziwne uczucie, prawda? Ostatni rok liceum, a ja zmieniłam szkołę. Wszyscy się znali witali po wakacjach, a ja stałam sama. Zauważyłam stojącą przy drzewach niebieskowłosą. 
 Postanowiłam do niej podejść, wydawała się całkiem miła.
-Hej- rzuciłam na przywitanie
-Siemka!- uśmiechnęła się szeroko- Jessica, miło mi a ty?
-Alicja- uśmiechnęłam się i podałam jej dłoń
-a to ty chyba nie stąd, co nie?- spojrzała na mnie pytająco
-nie,nie. Z polski- rozmawiałyśmy jeszcze chwilę, ale w końcu na boisko weszła dyrektora i wszystko nam wytłumaczyła. Okazało się że jesteśmy z Jess razem w klasie. Ucieszyłam się na tę wiadomość, gdyż była ona pierwszą osobą, którą tutaj poznałam i muszę przyznać, że ją polubiłam. Już po chwili siedziałyśmy w klasie i plotkowałyśmy. Wybrałyśmy ostatnią ławkę po lewej stronie. Naszą wychowawczynią była pani z angielskiego, podobno najbardziej lajtowa nauczycielka w szkole. No cóż okaże się! Najbardziej zadowoliła nas wieść  o tym, ze nie trzeba nosić książek, gdyż wprowadzili tablety. Po szkole chwilę pogadałyśmy i nawet się okazało, że mieszkamy niedaleko siebie.
* Dwie godziny później*
Siedziałam w swoim pokoju przed laptopem i przeglądałam twittera. Pojawił się wpis od Lou z linkiem do jakiegoś wywiadu. No tak, było to ich wywiad, ten o którym wspominał mi Zayn. Oglądałam z wielkim zaciekawieniem. Nie mogłam dowierzyć, że Harry powiedział o tym wszystkim w telewizji. Błagał mnie o przebaczenie. Moje serce wymiękło gdy usłyszałam, że napisał dla mnie piosenkę. Gwałciłam przycisk replay odsłuchując ją i analizując każde słowo. Z tego transu wyrwał mnie dzwonek do drzwi, poszłam otworzyć i zobaczyłam w nich Martę z Niallem.
-Hej!- rzuciła mi się w ramiona
-Hej- tylko to zdołałam wydusić, gdyż blondynka mnie dusiła- dobra, dobra, dosyć tych czułości!- odepchnęłam ją lekko od siebie i obie zaczęłyśmy się głośno śmiać. – widzę, że masz walizki. Mama?- spojrzałam na nią pytająco
-Tak, kazała mi się tutaj wprowadzić, więc od dziś znów truję ci dupę!- znów mnie przytuliła ale tym razem, to było coś więcej niż przytulenie. Ona na mnie naskoczyła, przez co po chwili obie leżałyśmy na ziemi. Kiedy w końcu się opamiętałyśmy, spojrzałyśmy na Nialla, który miał minę w stylu ‘’Wtf?!’’ i znów zaczęłyśmy się śmiać. Dopiero po kilku minutach, gdy było już w miarę OK. Niall pożegnał się z Martą i poszłyśmy zaparzyć sobie herbatkę. Muszę przyznać, że stęskniłam się za tą wariatką. Nasze rozmówki przerwał mój telefon, poszłam do swojego telefonu i bez jakiegokolwiek namysłu odebrałam.
-Halo?
-Alicja…Hej, tu Harry- wyczułam, że ten telefon wiele go kosztował. Jednak postanowiłam być nadal tą oschłą Alą, pomimo tego co dla mnie zrobił.
-Czego chcesz?
-Chciałbym powiedzieć Ci, że cię kocham i jestem pod twoimi drzwiami.- rozłączył się, a ja szybko pobiegłam sprawdzić czy naprawdę tam jest. Jednak nie otworzyłam drzwi, lecz spojrzałam przez malutkie ‘’oczko’’. On…on faktycznie stał pod moimi drzwiami. Z jednej strony chciałam mu je otworzyć. Ale co wtedy? Rzucę mu się w ramiona i powiem ‘’Ja cię też Kocham?’’. Przecież jeszcze na głowę nie upadłam. Ale z drugiej strony, nie mogę go zostawić samego pod tymi drzwiami, prawda? A może mu się za chwilę znudzi i wróci się do domu? Tak, na pewno tak będzie. Wróciłam do Marty, która rozpakowywała walizkę, trochę jej pomogłam i poszłam do siebie. Nie wiem jak ten czas minął, ale jest już noc. Wzięłam jeszcze szybki prysznic i poszłam spać.
Rano obudził mnie mój przeklęty budzik, wstałam poszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie. Tam zastałam już gotową do wyjścia Martę, która tylko mnie pośpieszyła. Szybko poszłam do siebie wybrałam prosty zestaw,  mianowicie jeansy i top z nadrukiem, włosy spięłam w luźnego koka i poszłam umyć zęby i się pomalować. Gotowa przed wyjściem założyłam moje ulubione czarne vansy i wzięłam czarną torbę. Kiedy otworzyłam drzwi przed moje nogi upadł Hazza. ,,biedaczek’’ pomyślałam. Szturchnęłam go lekko by się obudził i zaprowadziłam do mieszkania.
-Czyś ty do reszty oszalał?
-Chcę ci udowodnić jak bardzo cię kocham. Nie ma drugiej takiej osoby na świecie. Dla  mnie liczysz się tylko ty!- jego twarz lekko rozpromieniała na widok mojego uśmiechu.
-Harry, muszę iść. Ty też już powinieneś- udałam się w stronę drzwi a zaraz za mną chłopak.
Okazało się, ze był samochodem i zaproponował podwózkę pod szkołę. Zgodziłam się tylko dlatego, ze przed kilkoma minuty uciekł mi autobus.
-Powodzenia w szkole!- krzyknął zielonooki na odchodne
-Nie wysilaj się- udałam się w stronę drzwi a zaraz potem do mojej szafki.
Lekcje minęły mi szybko. Prawie wszystkie przegadałam razem z Jess. Po skończonych lekcjach dostałam sms od Liama, że musi się koniecznie ze mną spotkać. Nie miałam pojęcia o czym chce ze mną rozmawiać. Umówiłam się z nim o dziewiętnastej w Milk Shake City. Do tego czasu miałam jeszcze sporo czasu więc postanowiłam po powrocie do domu spotkać się z nową ‘koleżanką’ Lou. Chciałam ją bliżej poznać, napisałam do niej sms i byłyśmy umówione za pół godzinki w galerii handlowej. Szczerze mówiąc nie opłacało mi się wracać do domu, gdyż miałam z niego dosyć daleko do galerii, więc postanowiłam już iść w tamtym kierunku. Po drodze weszłam do Mac’ Donalds gdzie zamówiłam sobie cheeseburgera i frytki. Szybko się zwinęłam i udałam do galerii. Czekała już tam na mnie Alison.
-Witaj!- pomachałam do niej, podeszłam i ucałowałam w policzek- to jak małe zakupy?- poruszyłam śmiesznie brwiami na co Alison się tylko zaśmiała i pokiwała twierdząco głową. Czas mijał szybko i miło. Po skończonych zakupach udałyśmy się na kawę.
-A więc opowiedz o sobie jeszcze coś. Dokładniej- uśmiechnęłam się. Dziewczyna zrobiła łyk kawy i zaczęła swój monolog
- Od początku nie miałam łatwo. Wszystko dobrze się układało do mojego ósmego roku życia. Potem ten wypadek….Rodzice jechali spokojnie do domu, tak jak codziennie o tej samej porze. Razem wracali z pracy, jednak kierowca tira zaczął wyprzedzać samochód z przeciwnego pasa i doszło do zderzenia czołowego. Mój tata zmarł na miejscu, mama leżała przez jakiś czas w śpiączce, lecz też zmarła. Była sprawa w sądzie, sąd uznał kierowcę tira za niewinnego. Właśnie wtedy postanowiłam studiować prawo. Wiedziałam, ze muszę to zrobić dla moich rodziców. Do dziewiętnastu lat żyłyśmy z babcią w wygodzie, jednak sąd odebrał jej emeryturę po dziadku twierdząc że ten był zadłużony. Wtedy ja zaczęłam pić, ćpać. Zaszłam w ciążę. Nie chciałam jej, jednak babcia kazała mi to dziecko urodzić. Powiedziała, że jakoś sobie poradzimy. Znalazłam pracę, chłopaka. Wszystko zaczynało się układać. Jednak pewnego dnia w pracy dostałam krwotoku. Zostałam wywieziona do szpitala. Wtedy poroniłam. Oskarżałam siebie o to, że mam to czego chciałam. Zaczęłam się ciąć. Zerwałam wszelkie kontakty z tym chłopakiem. Zmieniłam pracę. Dopiero od kilku miesięcy jest dobrze. Wszystko składam w jedną całość. W moim życiu pojawił się Lou. Jestem w nim zakochana. Jednak nie wiem jak to wszystko się potoczy. Życie lubi płatać mi figle. Gdyby było tego mało, mam cukrzycę. Ale wiesz…staram się z tym żyć. Leci czwarty rok i jakoś żyję.-widać było, że wszystkie wypowiedziane słowa sprawiły jej ogromna trudność, ale czułam że jej ulżyło. Wygadała się wreszcie komuś…
- Jejku…nie wiem co powiedzieć, współczuję ci tego co przeżyłaś. Gratuluję natomiast wytrwałości.- pogadałyśmy jeszcze chwilkę, jednak ja musiałam już iść. Byłam przecież umówiona z Liam’em.
***
Po powrocie do domu wzięłam gorący prysznic i przebrałam się w koralowe spodnie i wełniany sweterek. Do tego dobrałam brązowe oficerki i torebkę pod kolor. Zrobiłam lekki makijaż, a włosy spięłam w luźnego koka. Miałam chwilkę czasu, więc postanowiłam przejść się pieszo. Już po kilkunastu minutach byłam na miejscu gdzie zastałam bruneta czekającego na mnie przy stoliku. Pomachałam mu i już po chwili byłam obok niego.
-Hej, co chciałeś?- wiem, zachowałam się nie kulturalnie, jednak wiedziałam, że bez powodu by się ze mną nie spotkał. Musiałam się o to zapytać.
- Hej, ależ ty ciekawska- zaśmiał się pod nosem- porywam cię-wstał wziął mnie za rękę i wyszliśmy. Liam kazał wsiąść mi do samochodu i założył na oczy opaskę. Szczerze mówiąc nie miałam pojęcia co chce zrobić, muszę się przyznać, że trochę się bałam. Nie znałam go tak dobrze jak Zayna czy Harrego. Jednak już po chwili otworzył mi drzwi i wysiadłam. Znajdowaliśmy się nad Tamizą. Wygląda ona świetnie nocą.

Nie wiedziałam jednak co mnie jeszcze czeka.
- Stój tutaj. Nie odwracaj się i nigdzie nie odchodź. Daj mi pięć minut.- i odszedł. Zostawił mnie samą. Mam stać jak jakaś idiotka i patrzeć się przed siebie? Jednak już po chwili usłyszałam za sobą jakieś głosy, odwróciłam się i ujrzałam…






___________________________________________________________________
Hej! :) 
Co sądzicie o tym rozdziale? 
Moim zdaniem mógł być lepszy....coraz częściej zdarzają mi się okropne rozdziały:( 
Eh...
Dziękuję wam za tyle wejść! Z dnia na dzień statystyki rosną i rosną! ♥
No i za tak wiele komentarzy! wielkie Dziękuję! ♥
Mam do was pytanie, który wygląd bloga bardziej wam sie podobał? 
Ten co jest teraz czy poprzedni? < szary> 
Nie wiem czy zostawić, czy zmenić;) Nie umiem się przyzwyczaić:O 
KOMENTUJCIE! ♥ ♥ ♥

Polecam wam także bloga;
http://the-story-about-one-direction.blogspot.com/
Jest świetny! :D
Przypominam takze o wpadaniu na bloga na którym jestem współtwórczynią:)
Wiemy, ze nic dawno nie było- ale szykujemy niespodziankę! ♥
http://belive-i-can-fly.blogspot.com/
P.s Wyniki konkursu pojawią się w ten weekend:) 5 blogów zostanie powiadomionych o wygranej i umieszczonej na stronie głównej:) Dziękuję za tyle zgłoszeń:) Myślę, że taki konkurs pojawi się jeszcze nie raz! ^^ 

piątek, 8 marca 2013

Rozdział 26 ;)


Dzwonił nie kto inny jak Harry. Kiedy zobaczyłam jego zdjęcie na wyświetlaczu, do oczu momentalnie napłynęły mi łzy
-Halo?- wydusiłam przez łzy po naciśnięciu zielonej słuchawki- Czego chcesz?
-Spotkajmy się. Wiem, że jesteś w Londynie. Nie pytaj skąd -wiem to i koniec. Proszę- mówił tak szybko, że nie potrafiłam nic z siebie wydusić. A jedyne co miałam w głowie, to to skąd wie o moim powrocie do Londynu? -Nie mam o czym z tobą rozmawiać czy ty tego nie rozumiesz?!- krzyknęłam do urządzenia.
-To chociaż wyjdź przed mieszkanie, porozmawiajmy!- ten chłopak zaczyna mnie wkurzać. Wie o tym że jestem w Londynie i na dodatek wie gdzie mieszkam. W mojej głowie jest jeden wielki znak zapytania. Nie miałam wyjścia narzuciłam na siebie bluzę, gdyż jak zwykle w Londynie nie było najcieplej i wyszłam z mieszkania. Kiedy już zeszłam ujrzałam Harrego z kwiatami.
-Czego chcesz?- burknęłam
-Chcę Ciebie. Czy ty nie rozumiesz, że ja nie mogę bez Ciebie żyć?- ujął moją twarz w dłonie.
-Czy ty zastanawiasz się nad tym co robisz, mówisz?-krzyknęłam- Ty mi kurwa gadasz, ze mnie kochasz i nie umiesz beze mnie żyć tak? To po jakiego pieprzyłeś się z tą blondi? Po jaką cholerę teraz z nią jesteś, skoro tak mnie kochasz, CO?- wyrwałam mu te kwiaty z rąk i znów kontynuowałam- myślisz, że przyjdziesz z głupimi kwiatami i wszystko będzie OK? Że wskoczę ci w ramiona i powiem ‘Ja też cię kocham. Będziemy szczęśliwi do końca życia!’ Grubo się mylisz! Wsadź sobie te kwiatki w dupę, albo wiesz co? Daj je tej pustej lalce na pewno się jej spodobają! A teraz zniknij z mojego życia.
-Ale jak to?- spojrzał na mnie swoimi zielonymi tęczówkami- Czyli to co było pomiędzy nami, nasza miłość.
-Tak Harry, to nigdy nie wróci. – z moich oczu poleciały pojedyncze łzy
-Ala…- podszedł złapał mnie w biodrach, z czego szybko się wyswobodziłam i znów powiedział- Powiedz tylko…czy kiedykolwiek…kiedykolwiek pozwolisz mi zaznać smaku twoich ust? Czy kiedykolwiek będziemy tym kim byliśmy? Najwspanialszą parą na świecie?- z jego oczu także zaczęły spływać pojedyncze łzy
-Nie wiem Harry. Ja nic nie wiem.
-Mam małą prośbę…- zaczął nie pewnie
-Jaką?- moja ciekawość nie dała za wygrana
-Zostańmy przyjaciółmi. Nie skreślaj nas… Nie chce tracić z tobą kontaktu. Chcę wiedzieć co robisz rano, co się u ciebie dzieje. Błagam- kilka łez spłynęło mu po policzku, lecz szybko je otarł
-Harry- położyłam mu lewą rękę na barku- to nie takie proste. Zraniłeś mnie. Nie będzie tak jak wcześniej. Zawiodłeś mnie i moje zaufanie. Jak możesz chcieć byśmy zostali przyjaciółmi, skoro ja nie mogę ci ufać? Nie mogę na tobie polegać? Zastanów się nad tym o co mnie prosisz. Nawet nie masz pojęcia jak to boli. Kiedyś tak blisko…dziś obcy sobie- łzy znów spływały z moich oczu. Chciałam by było jak dawniej. Przytuliłabym go i ucałowała jego malinowe usta. Ale nie mogłam…nie chcę pokazać mu że może robić co tylko mu się spodoba, a ja mu to wybaczę. Rozdział ‘’MY’’ jest zakończony.
-Przepraszam, ale mi się spieszy. Coś jeszcze?- spojrzałam na niego pytającym wzrokiem, lecz ten nie odpowiadał. Tak też myślałam.- Żegnaj- rzuciłam krótko i odeszłam
-Alicja!- nie zwracałam na niego uwagi, ale ten nie dał za wygraną pobiegł za mną i odwrócił w swoją stronę.- posłuchaj. Organizujemy imprezę z okazji zakończenia lata dziś wieczorem u nas. Wpadnij. – na te słowa moja twarz rozpromieniała. Stęskniłam się za Liamem, Martą, Niallem, Lou no i co  najważniejsze za Zaynem.
- Ok. Wpadnę.- rzuciłam krótko i odeszłam. Nie zatrzymywał mnie już, czułam na sobie jeszcze jego wzrok dłuższą chwilę, ale w końcu odpuścił i odszedł. Ja zaś poszłam do swojego apartamentu. Była godzina 17, czyli najwyższy czas zacząć się szykować na tę imprezę. Impreza tak jak każda inna była pewnie na na 19, więc mam nie zbyt wiele czasu. Wzięłam gorący prysznic i umyłam włosy. Szybko je wysuszyłam, przeczesałam i zostawiłam opadłe na ramiona. Ubrałam pudrową sukienkę bez ramiączek ze wstawkami koronki. Do tego założyłam wysokie pudrowe buty. Postanowiłam nie robić zbyt przesadnego makijażu, więc musnęłam tylko usta błyszczykiem i nałożyłam tusz. Nie miałam zbyt wiele czasu, więc zadzwoniłam po taksówkę. Już po kilku minutach stała ona pod moim mieszkaniem. Wzięłam jeszcze tylko torebkę, wyszłam i zakluczyłam drzwi. Schodząc ze schodów o mało co z nich nie spadłam, a to wszystko przez te przeklęte obcasy.
Na imprezie byłam po jakiś trzydziestu minutach. Zdążyła się już dosyć dobrze rozkręcić. Przywitał mnie Liam i zaprosił do środka. Nie miałam z nim wcześniej  zbyt wielkiej styczności, jednak ten zagadał
-I jak wróciłaś do Londynu? Zatęskniłaś?- na ostatnie słowo lekko się zaśmiał
- Gdybym mogła to bym tutaj nie wracała. Jednak mus to mus.- moja twarz posmutniała.
-Oj, no już nie bądź smutasem. Jest impreza na zakończenie wakacji musisz się porządnie zabawić!- wstał wziął mnie za rękę i wyprowadził na parkiet- zatańczysz?
-Chyba nie mam wyjścia- lekko się zaśmiałam i zaczęliśmy tańczyć. Muszę przyznać, że było naprawdę przyjemnie. Nigdy z nim za specjalnie nie rozmawiałam, a dziś zachowywaliśmy się jak starzy przyjaciele. Po kilku przetańczonych piosenkach poszliśmy się napić. Wypiłam kilka drinków, zaczęło mi się kręcić w głowie i byłam o wiele weselsza. Poczułam na swoich biodrach czyjeś ręce. Odwróciłam się i zobaczyłam mulata. Staliśmy oddaleni od siebie o kilka centymetrów. Stałam zapatrzona w jego oczy. Oparłam swoje czoło o jego i…I wtrącił się Louis, który nie wiadomo skąd się tam zjawił.
- Uwagaaa!- krzyknął, tak że większość zwróciła na niego uwagę. Oby tylko nie palnął jakiejś głupoty- modliłam się w duchu.- wszyscy do basenu!- zdjął swoją jeansową koszulę i wskoczył w spodenkach do basenu. Zaraz po nim poszli inni goście. I tak impreza przeniosła się na świeże powietrze. Ja nadal stałam w tym samym miejscu z Zaynem. Po chwili zobaczyłam Martę idąca w stroju w kierunku basenu. Poprosiłam ja aby pożyczyła mi jakiś strój i już po chwili miałam na sobie niebieskie bikini. Podeszłam do Malika, który nadal siedział przy barze i wypiłam kolejnego drinka. Mulat wziął mnie na ręce i tak oto musiał zrobić nasze wielkie wejście, gdyż rozpędził się i wskoczył do wody, chlapiąc przy tym wszystkich na brzegu. Brawo Malik! Nie ma to jak wszystkie oczy skierowane na nas. Bo ja przecież tak kocham być w centrum uwagi, że aż mi się żygać chce. Wygłupialiśmy się jeszcze chwile w wodzie, jednak mi było chłodno i postanowiłam wyjść. Niestety zaraz tego pożałowałam. Wpadłam na Harrego, który ewidentnie chciał abym to uczyniła.
-Witaj- uśmiechnął się delikatnie i wbił swoje zielone tęczówki w moje.- jednak wpadłaś?
-Tak przyszłam, ale nie dla ciebie, ale dla Zayna i Marty. Dla prawdziwych przyjaciół. A gdzie panna Swift?- udawałam że jej szukam wzrokiem, choć tak naprawdę cieszyłam się, że jej tutaj nie ma.
-Nie ma jej. Skończyłem to. Kocham tylko ciebie- znów się do mnie zbliżył, chciał mnie pocałować jednak go odepchnęłam, a przez to że był pijany wpadł do basenu. Ja natomiast poszłam do środka, gdzie zastałam Martę i Nialla siedzących na kanapie. Chwilę z nimi porozmawiałam, a zaraz potem dołączył do nas Zayn. Nie trwało długo, a wszyscy wrócili do domu i znów zaczęli tańczyć. Do końca imprezy wszystkie piosenki przetańczyłam z mulatem. Podczas wolnych na zmianę patrzyliśmy sobie w oczy, albo przytulaliśmy. Była już pierwsza w nocy, ja ledwo trzymałam się na nogach. Poprosiłam Zayna bym mogła u niego przenocować. Ten od razu się zgodził. Kiedy wszyscy się rozeszli, ja poszłam się przebrać w dres Malika i się umyć. Niestety nie pozwolili mi spać i jak zwykle każda impreza musiała się zakończyć grą w butelkę. Tym razem była jedna osoba więcej. Była to dziewczyna o przepięknej urodzie. Wybranka Tomlinasona. No może nie wybranka, jak na razie przyjaciółka. Ale prędzej czy później będzie z tego coś więcej. Widać było jak na siebie patrzą. Ale nadal nie dało mi spokoju to, że gramy w tę głupią grę! Co oni z tym mają? To jest najgorsze co może być … Kręcić zaczął Louis jako najstarszy. Po kilku kolejkach wypadło na Zayna. Wybrał pytanie.
- Kochasz Alicję?- zapytał Niall. Mulat lekko się zaczerwienił…chciał uciec od odpowiedzi. Jednak wszyscy na niego naciskali.
-Kocham ją! Kurwa…Ja ją kocham jak nikt inny!- po tych słowach nie spojrzał na mnie. Znaczyły dla mnie one wiele. Jednak nie mogłam…nie mogłam się z tym pogodzić, nie wyobrażam sobie, że miałabym z nim być. To nie jest tak, ze ja do niego nic nie czuję. Ale nie chcę zniszczyć tego co jest pomiędzy nami. Bo są takie osoby, z którymi pomimo miłości, zakochania nie będzie się razem. Nie chcemy tych osób  skrzywdzić. Mając kogoś takiego jak on, można czuć się szczęśliwym. Nie jedna dziewczyna zrobiłaby wszystko, żeby być na moim miejscu. Jednak nie było tak wspaniale jak się mogło wydawać. Podczas tych słów, zmieniło się wszystko. Zmieniło się moje podejście do Malika. Wiedziałam, że będzie tak jak jest, jednak się obawiałam. Obawiałam się, że będzie chciał ze mną być. Że zobaczy, że nie jest mi obojętny i to wykorzysta. Chociaż nie…on to nie Harry. Wie, że kocham Stylesa i to szanuje. Sama nie wiem co o tym myśleć. Na szczęście, albo jak się potem okazało nieszczęście z moich rozmyślań wyrwał mnie głos Lousia.
-Pocałuj Harrego-O nie! Co to to nie! Nie pocałuję go…ja nie chcę. Kocham go, chcę poczuć smak jego ust, zatopić się w namiętnym pocałunku z nim i zapomnieć o otaczającym mnie świecie. Ale nie mogę. Momentalnie spiorunowałam Tomlinsona wzrokiem….
______________________________________________________________
Hej, hej! :) 
Wiem, rozdział jest daremny, nudy i do bani;x 
A na dodatek jest krótki;/ 
Szczerze mówiąc jestem ponownie na siebie zła:/ Ale mam nadzieję, że mi wybaczycie<3 
Dziękuję za komentarze pod tamtym rozdziałem! :) 
Przypominam że do 10.03 trwa konkurs! :)
Mam do was jak zwykle mega prośbę;

KOMENTUJCIE! ♥ ♥ ♥

A także polecam wam bloga;
http://my-live-foreve.blogspot.com/

Jeśli chcecie jakis kontakt ze mną zapraszam do zakładki ' Pytania' 
Kolejny rozdział pojawi się w piątek:) 
Całuję! ♥ 


piątek, 1 marca 2013

Rozdział 25 ;)


Jeśli już jesteś pozostaw po sobie komentarz<3 Będę wdzięczna:) + ważna notka pod rozdziałem! 
_________________________________________________
Stał przede mną Tomek. Tylko skąd on wiedział o moim pobycie w Polsce? Spojrzałam na zegarek, była dziewiąta rano. Co on może chcieć o tej porze?
-Alicja, jak dobrze że jesteś!- kiedy tylko otworzyłam okno i wyszłam na balkon zostałam obściskana ze wszystkich stron
-Co ci tak wesoło? No i może dowiem się co tutaj robisz o tak wczesnej porze?- odsunęłam się od niego i spojrzałam podejrzliwie.
- Zayn, tak? On…on
- No co do cholery on?!- krzyknęłam zdenerwowana- coś mu się stało? Leży w szpitalu?!
-Nie! On u mnie był i prosił abym się tobą zajął!- podskoczył i znów mnie przytulił. Właśnie w tej chwili miałam ochotę zabić tego blondyna. Jak on mógł wprawić mnie w taki stan?! Ja myślałam, że coś mu się stało, a ten się jara że i doprowadza mnie do zawału, tym że był u niego członek zespołu One Direction. Zrobiłam małego Face Palma a zaraz po tym zaczęłam gonić Tomka po całym pokoju, kiedy w końcu go złapałam zaczęłam go bić. Oczywiście wszystko odbywało się w formie zabawy. On jednak złapał mnie za ręce i namiętnie pocałował. Bez namysłu odwzajemniłam pocałunek, trwaliśmy w nim kilka minut. Kiedy się od siebie odsunęliśmy, chłopak powiedział ciche ‘’przepraszam’’ i uciekł. Stałam osłupiała przez jakieś dziesięć minut. Co to miało znaczyć? Dlaczego on to zrobił? Czy…czy on coś do mnie czuje? Nie to nie możliwe…traktuje mnie jak siostrę, nikogo więcej. Na pewno…chyba…a może jednak? Może to ja tego nie zauważyłam?
I znów ta cholerna pustka. Wysłałam jakieś dwadzieścia sms do Aśki, ale ta nie odpowiada… Dlaczego wszyscy się ode mnie odwrócili? Właśnie wtedy, gdy ich najbardziej potrzebuję. Postanowiłam wyjść na zakupy, musiałam coś robić by nie myśleć o tym wszystkim. Na początek zdrada, pocałunek i jeszcze Aśka, która jak wnioskuje nie chce mieć ze mną kontaktu. Ubrałam się w najprostszy zestaw, czyli leginssy i asymetryczna bluzka z napisem ‘’Shit Happens’’ wzięłam jeszcze torebkę i wyszłam. W uszach leciała piosenka One Direction Irresistible. Czyli po części też moja. Szłam ulicą i nuciłam pod nosem. Na ławce zauważyłam Tomka, który czyta jakąś książkę. Mimo, że był po drugiej stronie ulicy zaczęłam do niego biec. Coś wewnątrz mnie  mi kazało. W końcu udało mi się do niego podejść. Przez to wszystko nie zauważyłam, że ktoś wylał na mnie swoją kawę, ale nie to teraz było moim problemem.
-Tomek!- podbiegłam do niego i przytuliłam najmocniej jak umiałam- Dlaczego się nie odzywałeś! Martwiłam się!- szturchnęłam go lekko w bok, na wznak że może się wyluzować.
-Też tęskniłem- po tych słowach przytulił mnie ponownie.- Przepraszam, za ten pocałunek…zapomnijmy o tym- znów chwila przerwy, jednak nie chciałam mu przerywać, gdyż wiedziałam ze chce dokończyć swoją mowę- nie powinien był. Zachowałem się jak ostatni głupek. Co ja sobie wyobrażałem, że cię pocałuje i wszystko będzie dobrze? Przepraszam..
-Skończ przepraszać- zganiłam go. Podobało mi się to jego przejęcie. Usiadłam na jego kolanach i mocno przytuliłam.- Nie przepraszaj. Jesteś moim kochanym braciszkiem, którego kocham najmocniej na świecie.- na słowa braciszkiem lekko posmutniał, jednak wiedział że nie mogę go pokochać partnerską miłością. Jest dla mnie tylko, a może aż najukochańszym przyjacielem.
- a tak właściwie co ty tutaj robisz?- przerwał niezręczną ciszę, która panowała pomiędzy nami od pewnego czasu
- Miałam iść zamiar na zakupy do centrum. Idziesz ze mną?- wstałam i wystawiłam rękę, aby ją złapał. Szliśmy dumnie ulicami trzymając się za ręce. Może ktoś pomyślał by, że jesteśmy parą, ale tylko my wiedzieliśmy że to nie prawda. Kiedy przymierzałam sukienkę na rozpoczęcie roku szkolnego uświadomiłam sobie, że to mój ostatni dzień tutaj. Jutro wylatuję z rodzicami do Londynu, aby zamieszkać tam na stałe. Jeszcze kilka tygodni temu byłam tym załamana, kilka dni temu skakałabym z radości. A teraz? Teraz jest mi wszystko obojętne. Relacje z Tomkiem są sztuczne. Wiem, że robi wszystko bym czuła się jak dawniej, niestety tak nie jest.
- I jak może być?- wyszłam z przymierzalni, aby pokazać się mojemu towarzyszowi.
- Wow! Czy to naprawdę ty? Wyglądasz wspaniale!- klasnął w dłonie i obkręcił mną wokół siebie. Podczas gdy my wspaniale się bawiliśmy w mojej torebce rozbrzmiewał dźwięk mojego telefonu. Podeszłam, lecz nie zdążyłam odebrać.
-Będzie chciał to zadzwoni jeszcze raz- włożyłam telefon tam skąd go wzięłam i poszłam się przebrać.
Po zakupach musiałam iść do domu, aby się spakować. Ucałowałam na pożegnanie Tomka i przed odejściem powiedziałam
-Błagam…przyjedź jutro do mnie. Chcę cię ostatni raz przytulić.- w moich oczach momentalnie pojawiły się łzy. Mam nadzieję, że tego nie zauważył, gdyż byłam już na schodach.
-Oczywiście księżniczko- pomachałam mu na pożegnanie i udałam się do domu. Wyjęłam walizki i kartonowe pudła, aby wszystko spakować. Zajęło mi to jakieś trzy godziny. Kiedy byłam gotowa postanowiłam zejść na dół, aby coś zjeść. Włożyłam pizze do piekarnika i poszłam na kanapę. Na Vivie właśnie leciał zespół pięciu chłopaków. Jeden z nich skradł mi serce, gdy zobaczyłam na ekranie ten jego zabójczy wzrok i uśmiech....Nie trwało długo a znów łzy leciały kolejno z moich rozmazanych oczu. Siedziałam tak jeszcze chwilę, aż w końcu przyszło zbawienie- piosenka dobiegła końca a mi przypomniało się o pizzy. Już po chwili zajadałam się nią przed laptopem, gdzie przeglądałam najnowsze plotki. Najciekawszą jak dla mnie okazała się nowina, że Harry i Taylor są uznawani przez media za parę. Na jednym z portali ukazał się wpis ,,Harry i Tay Znów razem?! Młode gwiazdki spędzają razem wakacje na Bahamah, gdzie przyłapano ich w drodze do hotelu!’’ A zaraz pod tym zamieszczono ich zdjecie. 
Tylko dlaczego mieliby iść do hotelu skoro Tay ma tam swój dom? Dawało mi to wiele do myślenia. Z tego wszystkiego zasnęłam. Obudziłam się około 3 w nocy. Wyszłam na balkon, aby poobserwować gwiazdy. Wtedy znów wszystkie wspomnienia wróciły. Czy ja kiedykolwiek przestanę się na wspomnienia o NIM rozklejać?
* Z perspektywy Harrego*
Odkąd Alicji nie ma nie jestem sobą, nie potrafię normalnie funkcjonować. Moje serce bije tylko dla niej, gdy jej nie ma cierpię. Odczuwam pustkę w moim sercu. Brakuje mi jej uśmiechu, tego jak lubiła mnie bić. Tych poranków, które tak nienawidziła. Nie potrafię bez niej żyć, moje myśli są cały czas przy niej. Wciąż mam przed oczami jej smutną twarz, łzy spływające po policzkach. Żałuję tego co zrobiłem. Wiem jedno. Zrobię wszystko by ją odzyskać, za zacznę już dziś w wywiadzie. Mam nadzieję, ze będzie go oglądać.
-Harrryy!!!!!!!!!!!!!!!- usłyszałem głośny krzyk Liama- Czy ty do cholery raczysz się tutaj zjawić?! Za dwie minuty zaczynamy, a ty siedzisz tam jak kołek!- oj, Payne się wkurzył. Jest bardzo źle. Żeby go już bardziej nie denerwować poszedłem na kanapę i posłusznie usiadłem. Miał to być wywiad o tym do czego doszliśmy, o naszym prywatnym życiu. Właściwie o wszystkim. Na koniec mieliśmy zaśpiewać piosenkę. Tę którą wszyscy ubóstwiają ‘Little Thinghs’.Już po chwili byliśmy na wizji. Pierwsze pytania były łatwe, odpowiadaliśmy na nie z przyjemnością. Pytano nas o nasze stosunki, gdy powstawał zespół, jak nam się pracuje na planie czy o przygody z fankami. Niestety gdy zeszło na temat miłości, nie było już tak wesoło.
- Harry, powiedz mi jak to w końcu jest. Ty i Taylor? Jeszcze ostatnio byłeś z niejaką Alicją Kamińską…- byłem tak zestresowany, to pytanie zwaliło mnie z nóg. Starałem  się wymyślić jakieś racjonalne wyjaśnienie, lecz było to niemożliwe.
-Hmm….no jak by to powiedzieć…Nie ma mnie i Taylor. To była pomyłka. Żałuję. Proszę bardzo hejtujcie mnie, że ją wykorzystałem. Nikt oprócz nas nie zna prawdy. Jednak wiem jedno… kocham Alicję. Jest ona pierwszą myślą gdy się budzę, zasypiam myśląc o niej, a w nocy śnią mi się jej błękitne oczy. Nie wiem jak to powiedzieć. Jeszcze nigdy się tak nie czułem, a teraz gdy jej nie mam. Straciłem ją przez własną głupotę…nie potrafię żyć. Nie myśle co robie, a śpiewanie, koncerty nie dają mi tyle radości. Ona była moją muzą, moim natchnieniem. Jej idealna figura i włosy opadające na ramiona. I tak jak się słodko denerwowała. Nigdy nie spotkałem lepszej dziewczyny. Ona jest moim ideałem. Ale schrzaniłem. Popełniłem największy błąd życia, zraniłem ją w najgorszy sposób. Wiem, że teraz będę za niego płacił za niego do końca życia. Ale zrobię wszystko by ją odzyskać. Ala…jeśli to oglądasz…błagam. Pozwól mi to wszystko wytłumaczyć. Kocham cię, rozumiesz?- powoli nie wytrzymywałem, chciałem rozpłakać się tam jak małe dziecko. Dziecko, któremu odebrano największy skarb. Jednak w porę chłopcy zaproponowali reklamę. Dziękowałem bogu, ze to uczynili. Gdy poszliśmy za kulisy zwróciłem się do nich
-Chłopcy mam prośbę, napisałem piosenkę….- wręczyłem im tekst <nobody compres>- Błagam zaśpiewajmy to- spojrzałem na nich ze łzami w oczach, nie wiem co one tam robiły…odkąd JEJ nie ma często napływają mi do oczu, na moje szczęście chłopcy się zgodzili. Poprosiliśmy producenta, aby wyświetlił tekst, gdyż nie chcieliśmy, aby wyszło tak że nie umiemy piosenki. Już po chwili staliśmy na mini scenie a reklamy właśnie się skończyły.
-Tę piosenkę- chwilę się zaciąłem, ale zaraz potem kontynuowałem- tę piosenkę dedykuję mojemu najukochańszemu skarbowi. Mojej Ali. Kochanie mam nadzieję, ze mi kiedykolwiek wybaczysz.- po tych słowach muzyka zaczęła grać a my z chłopakami śpiewaliśmy.
Na koniec się ukłoniliśmy a ja wybiegłem ze studia prosto to samochodu. Nie miałem ochoty z nikim rozmawiać. Chciałem tylko usłyszeć jej głos, zobaczyć  jej oczy.
*Oczami Ali*
Nawet nie wiem kiedy a zasnęłam. Rano obudziłam się cała obolała. Zaraz po przebudzeniu poszłam wziąć szybki prysznic i się ubrać. Na podróż wybrałam prosty zestaw. Mianowicie ubrałam szare spodnie dresowe i do tego o tym samym kolorze luźny top. Dodatkowo wzięłam czarną torebkę i okulary przeciw słoneczne. Do wcześniej zabranej torebki spakowałam bluzę, gdyż pogoda w Londynie lubi być kapryśna i ubrałam czerwone trampki. Zeszłam na dół, przywitałam się z rodzicami i zjadłam śniadanie. Po chwili rozległo się pukanie do drzwi, był to Tomek, który jak obiecał przyszedł się pożegnać.
- Dziękuję że przyszedłeś.- ucałowałam go w policzek- Będzie mi ciebie brakować najbardziej na świecie.- Tomek podniósł mnie i zaczął się kręcić. Po chwili znów postawił a potem znów wziął na ręce. Czułam się tak dobrze…właśnie teraz uświadomiłam sobie, że nie chce wracać! Żegnaliśmy się tak dobre piętnaście minut, aż w końcu zostałam siłą wyniesiona z domu. Na koniec jeszcze raz go przytuliłam i weszłam do taksówki.
* Na lotnisku w Londynie*
Lot minął mi szybko i nawet miło, gdyby nie to że jakiś małolat zatruwał mi dupę prosząc o numer telefonu. No jak można być takim zrzędą?! Jak ja się cieszyłam gdy wysiadłam z samolotu, że już nie muszę wysłuchiwać tego palanta. No ale, brzydki to on nie był. Może gdyby o rok, dwa starszy, to….Nie! Stop, stop! Wróć na ziemię, będzie lepiej.
-Kochanie- zaczepiła mnie mama w taksówce.
-Nom?- powiedziałam wyjmując jedną słuchawkę z ucha
-Postanowiliśmy z ojcem, że ty i Marta będziecie miały swoje mieszkanie. Ufamy wam i nie chcemy zabierać prywatności. My z tatą także mamy kupione mieszkanie. Tutaj masz kluczyki.- wręczyła mi mały plik kluczy do ręki i kontynuowała- Mieszkacie dwie ulice dalej od nas. Kierowca cię wysadzi tam gdzie trzeba i zaniesie bagaże. No a my zaraz wysiadamy.
-Ale..ale jak to?- byłam lekko zszkowana..nie nie lekko, byłam bardzo zszokowana! Nie wiedziałam co powiedzieć, schowałam kluczyki do torby i wróciłam do poprzedniej czynności, czyli słuchania MP4 i gapienia się na przechodniów. Kiedy już mi się to znudziło wyjęłam zeszyt i zaczęłam pisać kolejną zwrotkę. Dojechałam na miejsce, kierowca pomógł mi wyjść a zaraz potem zajął się moimi bagażami. Mimo to czułam się samotna. Chciałabym aby był tutaj teraz Harry, albo chociaż Marta. Co ja sama tutaj będę robić? Szłam przed siebie, zmierzając do brązowych drzwi o numerze 301. Otworzyłam je a moim oczom ukazał się wielki salon z sofą na środku i małym stolikiem. Ściany były pomalowane na beżowo, a ozdabiały je obrazy o różnej tematyce. Nie miałam ochoty na podziwianie tego jakże uroczego mieszkanka. Podziękowałam kierowcy za trud wniesienia moich bagaży, zapłaciłam i pożegnałam. Sama od razu udałam się do swojego nowego pokoju, aby się rozgościć. Nie było Marty więc spośród dwóch pokoi mogłam sobie wybrać ten, który bardziej wpadł mi w oko. Wybrałam ten z balkonem i widokiem na miasto. Na środku stało wielkie łóżko, nad którym wisiała panorama Londynu. Na jednej ze ścian była ogromna szafa, na której drzwiach znajdowały się lustra. Było także biurko z wygodnym fotelem, a przed łóżkiem była położona czerwona kanapa. Wiele bym w tym pokoju zmieniła, ale wszystko da się zrobić. Położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Co dalej będzie z moim życiem? Czy w końcu poskładam je w jedną całość? Moje rozmyślania przerwał telefon….
___________________________________________________________
Hej! :) Z góry przepraszam za długa notkę;x
A więc tak;
Co się  z wami dzieje?! Statystyki maleją, pod tamtym rozdziałem były tylko 47 komentarzy.
Wiem, powinnam się cieszyć..Ale zawsze było około 55 i wyżej:( 
Mam nadzieję,że pod tym będzie więcej! :) 
Chciałam także poinformować, że razem z pewną koleżanką załozyłyśmy bloga;) Piszemy go razem:) 
Tutaj jest link;
http://belive-i-can-fly.blogspot.com/
Mam pytanie. Czy chcecie konkurs? :) 
Albo...zrobię go;x 
Zapraszam do zakładki KONKURS 
A więc błagam 

KOMENTUJCIE!!! ♥ ♥ ♥ 

No i jak zwykle polecenie bloga:

http://madeline-and-one-direction.blogspot.com/


piątek, 22 lutego 2013

Rozdział 24 ;)


-Nie mów tak do mnie. Dla ciebie jestem Alicja.- nie dałam szatynowi dojść do słowa
- Błagam Cię…daj mi jeszcze jedną szansę. Ja cię kocham! Rozumiesz to kurwa?
-Posłuchaj pieprzona gwiazdko. Gdybyś mnie kochał to byś mnie nie ranił. Gdybyś potrzebował to byś nie zostawiał. Myślisz, że mi było tak super gdy to całe dnie spędzałeś z Tay? Nie myśl sobie, że jeżeli jesteś Harrym Stylesem to masz prawo ranić moje uczucia. Chcesz żebym ci to od tak wszystko wybaczyła? No to poszukaj sobie innej naiwnej dziewczynki, bo przykro mi bardzo ale ja nie mam najmniejszego zamiaru ci NIC wybaczać- wstałam z łożka i udałam się w stronę łazienki
-Czyli to koniec, chcesz to wszystko zakończyć?
-Harry, ty to zakończyłeś.- weszłam do łazienki i wzięłam żyletkę. Nie miałam siły, nie wytrzymywałam tego psychicznie. Usiadłam na toalecie i zaczęłam się ciąć. Już po chwili cała moja ręka była we krwi. Wyjęłam bandaże i opatrzyłam ją. 
                     Wyszłam z łazienki i skierowałam się na łóżko aby wziąć mojego laptopa. Weszłam na internet, gdzie zarezerwowałam bilety na samolot do Polski. Zamknęłam go i poszłam się spakować. Byłam gotowa po godzinie. Do samolotu mam jeszcze dwie godziny czasu, a więc postanowiłam spotkać się z Mike’m. Wysłałam mu sms i wyszłam z domu.
-Witaj!- on jak zwykle uśmiechnięty pełen życia.
-Hej- powiedziałam nieco smutniej-przyszłam się pożegnać, za nie całe dwie godziny mam samolot.
-Ale jak to? Dlaczego wyjeżdżasz?- jego uśmiech momentalnie zamienił się w smutek, a oczy straciły tę radość życia
-Przepraszam….- łzy zaczęły kolejno spływać po moim policzku. Przytuliłam go ten ostatni raz i się oddaliłam. Pozostawiłam go bez słowa wytłumaczenia. Czuję się z tym źle. Ale co ja mu miałam powiedzieć? Że wyjeżdżam, bo nie radze sobie sama z sobą? Że nie potrafię znieść widoku miłości mojego życia? Przecież to głupie.
                     Udałam się do domu, zamówiłam taksówkę i zeszłam na parter z moimi bagażami. Wszyscy oglądali jakiś film. Kiedy Zayn i Marta mnie zobaczyli momentalnie znaleźli się przy mnie.
-Alicja! Co ty do cholery wyprawiasz?- krzyknął Zayn. Jego oczy zalały się łzami, jednak szybko je otarł
-Wyjeżdżam. Przykro mi. Życzę miłego życia. Kocham was.- ucałowałam każdego z osobna, gdyż cała reszta już przy mnie stała - A tobie Harry. Dziękuję za to, że pokazałeś co to znaczy życie. Żegnaj.- odeszłam. Wsiadłam do taksówki i ruszyłam w stronę lotniska. 
                    Odprawa szybko minęła, już po chwili siedziałam w samolocie kierującym się do mojej kochanej Polski. Byłam świadoma tego, że za niedługo i tak będę zmuszona ja opuścić, gdyż wakacje się kończyły. Mimo wszystko to był mój prawdziwy dom. Chciałam spędzić tutaj te ostatnie dni wolności od szkoły.Kiedy samolot wylądował zamówiłam taksówkę i udałam się do domu. Moi rodzice byli zszokowani moim przyjazdem, wypytywali mnie o wszystko. Trudno było mi o tym mówić. Nie chciałam poruszać tego tematu, nie chciałam się przy nich rozkleić. Po zjedzeniu obiadu poszłam się przejść. Szłam ulicami bardzo dobrze znanego mi parku. Zauważyłam moją ulubioną ławkę. Usiadłam na niej i znów zaczęłam płakać. Nie był to głośny płacz, lecz ciche i bolesne łkanie. Siedziałam tak z dobre dwie a może nawet trzy godziny. Do domu wracałam znów tymi samymi ścieżkami. Jednak nie widziałam w nich tyle radości, szczęścia co na początku wakacji. Tyle się w moim życiu od tego czasu zmieniło. Zmieniłam się ja. Wyjeżdżając do Londynu nie myślałam, że spotkam miłość życia. Myślałam, że jest nią Marcin. Nie przypuszczałam że można kogoś tak kochać. Chciałabym wrócić do początku wakacji. Nie pojechalibyśmy na te głupie wakacje i teraz leżałabym z Harrym w łóżku rozmyślając o naszej przyszłości. Tyle chcieliśmy razem przeżyć. Mieliśmy tak ambitne plany, jednak to wszystko okazało się być iluzją, kłamstwem. Gdy w końcu dotarłam przed dom weszłam i skierowałam się prosto do swojego pokoju. Tam zauważyłam zdjęcia moje i Harrego przypięte wokół lustra. Kiedy je tutaj zamieściłam? Nie miałam pojęcia, ale jak najszybciej umiałam zerwałam je wszystkie i wyrzuciłam do kosza. Usiadłam na łóżku wzięłam kartkę papieru i zaczęłam robić to co kocham najbardziej. Zaczęłam pisać piosenkę. Chciałam przelać wszystkie uczucia, które mi w tym momencie towarzyszyły, jednak nie potrafiłam dobrać odpowiednich słów. Zaczęłam powoli składać wyrazy, aż w końcu powstała pierwsza zwrotka piosenki.
I can honestly say
You've been on my mind
Since I woke up today
I look at your photograph all the time
These memories come back to life
And I don't mind
Już po chwili napisałam zwrotkę i zanuciłam to wszystko pod nosem.
I remember when we kissed
I still feel it on my lips
The time that you danced with me
With no music playing
I remember the simple things
I remember till I cry
But the one thing I wish I'd forget
The memory I wanna forget
Is goodbye
Ta piosenka oddawała to co gdzieś w głębi mnie siedzi. Cieszę się, że udało mi się to przelać na papier. Kiedy już skończyłam poszłam wziąć zimny prysznic. Moje rany bolały coraz bardziej.
Znów schowałam je w bandaż i poszłam się położyć spać. Rano obudził mnie telefon. Rozespana nie spojrzałam nawet, kto to może być.
-Halo?- byłam tak zaspana, że nie wiem czy ten ktoś mnie zrozumiał
- Księżniczko wyjdź na balkon. Mam dla ciebie niespodziankę!- chwila, chwila…Ten głos..czyżby to był Malik? Nie to nie możliwe przecież, on by tu dla mnie nie przyleciał…Ale nikt inny nie wie, ze jestem w Polsce. Założyłam pośpiesznie bluzę Tomka, którą znalazłam w szafie i wyszłam na balkon. Tak to był on. Czym prędzej zbiegłam na dół. Rodzice patrzyli na mnie jak na jakąś wariatkę, która nigdy nie była na świeżym powietrzu, a ja cieszyłam się jak szalona.
- Przyleciałeś! Dla mnie!- wskoczyłam mu w ramiona a ten wziął mnie na ręce i obkręcił wokół własnej osi.
- Dla ciebie wszystko siostrzyczko- pocałował mnie w czoło i odłożył na ziemie. Dopiero teraz zorientowałam się, że jakieś 50 dziewczyn obserwuje mnie i mulata. Lekko się zaczerwieniłam, ale po chwili znów wróciłam do skakania z radości i obściskiwania go. Kiedy w końcu się uspokoiłam zaprosiłam go do siebie na śniadanie.
 Praktycznie cały dzień spędziliśmy na siedzeniu w moim pokoju i oglądaniu zdjęć, rozmowach, wygłupianiu się. Kiedy już opadłam z sił postanowiliśmy zobaczyć film. Mulat jak zwykle chciał oglądać horror, jednak udało mi się go przekonać na komedię romantyczną.
-Oooo. Zobaczymy ''I wciąż ją kocham''!- wyskoczyłam z kanapy jak głupia i podeszłam do telewizora aby załączyć DvD, włożyć plytkę. Zaczęliśmy oglądać film w wielkim skupieniu. Jednak musiał je przerwać Malik, któremu buzia się dziś nie zamykała
-Masz zamiar wybaczyć Hazzie?- spojrzał na mnie pytająco. Zaskoczył mnie tym pytaniem, nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. W zasadzie chyba sama nie znam odpowiedzi. Kocham go i to się nie zmieni, ale czy mu to wybaczę?
-Sama nie wiem. Chciałabym, ale nie mogę. Nie potrafię znieść myśli, że mógłby to zrobić ponownie. Potrafił przelizać się z inną jeden raz, a więc czemu ma tego nie zrobić kolejny? Ale z drugiej strony, nie potrafię wyobrazić sobie bez niego życia. Te jego dołeczki i zielone tęczówki. Kocham go…Nigdy się tak nie czułam. Rozumiesz?- wzrok mulata powędrował na moje usta. Chwilę patrzył się bezczynnie, aż w końcu się ocknął.
-Rozumiem. Ja wiem, że on też cię kocha. Na pewno o ciebie zawalczy.- ucałował mnie w policzek i lekko objął.
-Wiesz znudziło mi się oglądanie, może pójdziesz pomóc napisać mi piosenkę?- po kilkudziesięciu minutach siedzenia, miałam dość. A chciałam też skończyć te piosenkę, miałam okazję współpracować z wielką gwiazdą, więc czemu mam nie skorzystać? Udaliśmy się do mojego pokoju i usiedliśmy na łóżku. Praca z Zaynem była wspaniała. Mimo tego, że wiele się wygłupialiśmy już po dwóch godzinach była gotowa kolejna zwrotka, którą później podzieliliśmy na dwie.
I woke up this morning
And played our song
And through my tears I sang along
I picked up the phone and then
Put it down
'Cause I know I'm wasting my time
And I don't mind
Suddenly my cell phone's blowing up
With your ringtone
I hesitate but answer it anyway
You sound so alone
And I'm surprised to hear you say
                     Zaproponowałam Zaynowi by został na noc, lecz ten stanowczo odmówił. Pożegnałam się z nim i udałam się do swojego pokoju spać. Gdy już zasypiałam otrzymałam sms ,,Dobranoc:* Przepraszam, że się nie pożegnałem. Jutro wylatuję do Londynu, gdyż dostałem wiadomość, że mamy ważny wywiad! Trzymaj się i przyjedź szybko!:) ‘’. Kiedy odczytałam tę wiadomość poczułam pustke. Nie, nie pochodziła ona z żołądka. To raczej była pustka w moim sercu. Będzie mi go brakować. Ale dlaczego? Przecież to tylko kolega…A może jednak ktoś więcej? Przecież to on był przez cały czas ze mną. Wspierał gdy z Harrym się nie układało, a gdy było dobrze życzył szczęścia. Przytulał  na dobranoc i tańczył podczas ulubionej piosenki. Czyżbym do niego coś poczuła? Nie…to nie możliwe. Przecież moje serce jest oddane Harremu, gdyby tak nie było nie przeżywałabym tak tego rozstania. Prawda? Nie chciałam znać odpowiedzi. Przekręciłam się na drugi bok i zasnęłam. Obudziło mnie pukanie w szybę. Wstałam i nie do wierzyłam 
własnym oczom….
_____________________________________________________________________
Hej, hej! :) 
Co sądzicie o tym rozdziale?  Moim zdaniem trochę dziwny... Ale ocenę wam pozostawię:) 
Jak pewnie zauważyliście napisany jest mniejszą czcionką i są akapity. 
Wiem, wiem powychodziły okropnie, staram sie nad tym pracować:) 
Chcecie aby byly te akapity czy mam ich juz nie pisać? Bo sama nie wiem;x
Dziękuję wam jak zwykle za tak wiele komentarzy, wejsć. 
Zachęcam was
KOMENTUJCIE♥ ♥ ♥ 
I zadawajcie pytania na ask''u bohaterom, który znajduje sie w zaladce Pytania! ;) 
A no i polecam wam bloga, jest naprawde swietny!;

http://www.xyouareperfecttome.blogspot.com/

Caluje!! ♥ 

piątek, 15 lutego 2013

Rozdział XXIII


Chciałam się w tym momencie zapaść pod ziemię. Moim oczom ukazała się Taylor siedząca okrakiem na Hazzie i całująca jego lekko różowe i pełne słodkości usta. Miałam ochotę podejść i walnąć jej prosto w tą słodką mordkę, jednak wiedziałam, że mogę mieć przez to problemy.
-Jesteś ostatnim skończonym skurwysynem!- krzyknęłam na tyle na ile miałam siły w płucach i zapłakana wybiegłam z domku. Biegłam przed siebie nie zważając na nic. Mój cały świat się załamał. Te wszystkie chwile spędzone z nim. Nasze pierwsze spotkanie, choć nie było zbyt przyjemne, w tym momencie było dla mnie idealne. Pierwszy uśmiech, pierwszy pocałunek… Pierwsza kłótnia. Pomimo tego że nie jesteśmy ze sobą zbyt długo, to nie umiałam się z tym pogodzić. Chociaż z drugiej strony…powinnam się tego spodziewać. Przecież on jest sławny! Może mieć co tylko chce na pstryknięcie palcami…Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że tak samo było ze mną. Chciał mnie? To mnie dostał. Zabawił się i porzucił. Zrobił to co bogate i nadęte dzieciaki robią z zabawkami, które im się znudziły. Jednak tutaj nie chodzi o głupi plastik…tylko o uczucia. Czy to co do mnie mówił. Jak mnie kocha, że nie opuści…to wszystko było kłamstwem? Nie mogłam przestać o tym wszystkim myśleć. Nie wiadomo jak znalazłam się na plaży, usiadłam w ustronnym miejscu i zaczęłam płakać jak małe dziecko. Dlaczego Ja? Czym ja sobie zasłużyłam na takie traktowanie?! Na początku Marcin, a teraz Harry. Poczułam wibrację w kieszeni. Wyjęłam mój telefon i odczytałam wiadomość od Zayna ,,Ei, mała co się stało? Dlaczego wybiegłaś zapłakana z domu? Gdzie jesteś, proszę powiedz. Chcę z tobą porozmawiać’’ Nie chciałam by ktokolwiek widział mnie w takim stanie, jednak mulat…On zawsze przy mnie był wspierał mnie. Właściwie to dał mi już wcześniej do zrozumienia, że to co się dziś zdarzyło, będzie miało miejsce wcześniej czy później. Ocierając łzy wystukałam w klawiaturę ,, Jestem na plaży… Nie mów nikomu  gdzie jestem, ani gdzie idziesz…’’ Kiedy tylko kliknęłam ‘’wyślij’’ Znów zaczęłam płakać. Przed oczami miałam obraz Hazzy i Taylor. Wiedziałam, że to się tak skończy… Ale, czy on aż tak mnie nienawidzi? A może on naprawdę kocha Taylor i nie chciał mnie zranić?  Zabiłabym siebie tymi pytaniami, gdyby nie ktoś kto przytulił mnie od tyłu. Tak, to  był Zayn. Przytulił mnie najmocniej jak umiał, starałam się uspokoić choć nie najlepiej mi to wychodziło...
-Przepraszam, że pytam ale co się stało?- mówił z taką troską w głosie…mimo że był słynnym Bad Boyem zespołu, to miał bardzo dobre serce. Potrafił się zaopiekować człowiekiem najlepiej jak potrafił.
-On….on i ona…- nie umiała wypowiedzieć tych słów…
-Nic nie mów…wiem co czujesz…przepraszam, że cie o to zapytałem- ucałował moje włosy i siedzieliśmy tak jeszcze chwilę. Nie wiem kiedy urwał mi się film. Obudziły mnie głośne piski dziewczyn. Przetarłam oczy i zobaczyłam mulata, który rozdaje autografy dziewczynom. Kiedy zobaczył, że już nie śpię przeprosił je i podszedł do mnie mocno przytulając. Cieszyłam się, że jest ktoś taki jak on. Po chwili dostałam sms; ,,Ej księżniczko gdzie jesteś? Impreza się przeniosła na dziś;* Będę po ciebie za 2h!’’ Czułam się zakłopotana. Z jednej strony chciałam iść, ale z drugiej, wolałabym siedzieć w tym przeklętym domu Swift i rozpaczać. Tak wiem, dziwna jestem…Ale już taka jestem nic na to nie poradzę. Trzymałam telefon w ręku, choć moje myśli znów powędrowały ku Hazzie. Ktoś jednak znów przerwał mi tą chwilę namysłu
-Nad czym tak rozmyślasz?- lekko podniósł prawą brew do góry i śmiesznie nią poruszał.
-Dostałam sms od Mike’a o imprezie…
-No to już! Ubierać się!
-Ale ja nie wiem czy to dobry pomysł- próbowałam się jakoś wykręcić, no ale jego to chyba nikt nie przegada. Wziął mnie na ręce, gdyż sama nie chciałam wstać i niósł do domku. Kiedy tylko go zobaczyłam znów wszystko wróciło… Postanowiłam jedno. Omijać Harrego wielkim łukiem. Zayn zaniósł mnie prosto do pokoju, posadził na łóżku i kazał zostać. Sam poszedł to mojej szafy i zaczął czegoś szukać. Jako pierwszą wskazał czerwoną krótką sukienkę z odkrytymi plecami, a na przodzie znajodwały się ćwieki.
-Głuptasie to impreza na plaży- wystawiłam mu język i wymusiłam uśmiech
- Aaa…no to szukamy dalej- i znów się odwrócił do mnie plecami i zaczął szukać czegoś odpowiedniego. – A może to?- odwrócił się do mnie z jakże zaskakującym ubraniem
- Haha. NO ty chyba sobie żartujesz, ze ja mam to ubrać? Chyba człowieku na głowę upadłeś- podeszłam walnęłam lekko mulata w głowę i odłożyłam skąpą czerwoną sukienkę na swoje miejsce.
- A może po prostu założę to?- wyjęłam z szafy krótkie spodenki jeansowe, czarny ala’gorset i biały koronkowy sweterek.
-Trochę mało seksownie no ale niech będzie- popatrzył na zestaw Malik, za co dostał łokciem w brzuch. – No to jeszcze trochę dodatków i idź się ubierz.- wręczył mi do rąk gotowy zestaw i wskazał na łazienkę. Przebrałam się, poprawiłam swój makijaż, a włosy zostawiłam rozpuszczone.
- Idę nam tylko dlatego, że mnie prosiłeś. Ale ty idziesz ze mną!- pociągnęłam mulata za sobą do jego pokoju i także wyjęłam mu ubrania. Gdy byliśmy gotowi rozległ się dzwonek do drzwi. Tak się śpieszyłam, że potknęłam się o schód i na moje nie szczęście wylądowałam prosto na Harrym.
-Oo..a gdzie moje kochanie się wybiera?
- Nie mów tak do mnie! Jesteś ostatnim skurwysynem! Po bokach zdradzasz mnie z tą blondyną i na dodatek udajesz że nic się nie stało! Kurwa mać! Jak można być takim gnojkiem? Człowieku popatrz na siebie! Co ty z siebie robisz? Czy ty nie potrafisz zrozumieć że ja cię kocham?! Jesteś najlepszym co mnie spotkało! A ty liżesz się z inną. Ty masz choć trochę pojęcia jak ja się czułam widząc Ciebie i tą suke?
-Ej, ej. Wystopuj! Po pierwsze nie używaj takich wulgaryzmów…A po drugie..Wiem, że źle zrobiłem. Ale uwierz to ona się na mnie rzuciła! Ja tego nie chciałem…Kochanie..- próbował mnie objąć jednak odepchnęłam go od siebie tak, że o mało się nie przewrócił.
- Zrobiłeś coś najgorszego..zdradziłeś mnie. Nie wiem czy ci to kiedykolwiek wybaczę. Zachowałeś się jak ostatni frajer. A teraz zejdź mi z oczu bo idę na impreze. A tobie i pannie Swift życzę powodzenia w dalszym romansowaniu.- ominęłam go i wyszłam a zaraz za mną poszedł Zayn. Widziałam, że Harry coś mu jeszcze mówił, lecz ten go zignorował i już po chwili szliśmy razem. Przed domem stał Mike.
-Przepraszam, że musiałeś tak długo czekać.- przytuliłam chłopaka na powitanie i udaliśmy się w stronę plaży. Już od kilkuset metrów było słychać głośną muzykę. Mike zapłacił za nasze wejściówki, dzięki niemu dostaliśmy Vip. Ja od razu udałam się do barku. Zamówiłam drinka i tak chwilę przy nim sama siedziałam. Nie wiem gdzie poszedł Zayn. Ale o ile dobrze pamiętam to chodzi tam gdzie są ładne dziewczyny. Poczułam że ktoś obejmuje mnie od tyłu, odwróciłam się i zobaczyłam Mike’a
-Ej, dlaczego tak sama siedzisz i się upijasz?
- Przepraszam…ale nie mogę ci o tym powiedzieć.
-A to może chociaż ze mną zatańczysz?- patrzał na mnie tak prosząco, tymi niebieskimi tęczówkami że nie mogłam mu odmówić. Wstałam i poszliśmy na parkiet. Przetańczyłam z nim kilka piosenek, jednak moje myśli były nieobecne. Ciągle wędrowały w wydarzeniach z dzisiejszego dnia. Przecież jeszcze rano było tak wspaniale… Nigdy nie spodziewałabym się takiego obrotu spraw. Kiedy piosenka się kończyła DJ ogłosił
- A teraz coś specjalnie dla zakochanych- po tych słowach puścił  piosenkę. Poczułam na swoim ramieniu czyjąś rękę, był to Zayn.
-Zatańczysz?- odwrócił mnie do siebie i spojrzał prosto w oczy
- Oczywiście.- wtuliłam się w niego. Głowę położyłam na jego prawym barku a dłońmi zwinnie objęłam szyję. Nie wiele się ruszaliśmy, najważniejsze było to, że tańczyliśmy razem. Byliśmy ze sobą. Aby przerwać ciszę wyszeptałam mu do ucha ,,Dziękuję’’. Ten nie odrywając się ode mnie zapytał
- Ale za co ty mi dziękujesz?
-Za to że jesteś. Pomagasz mi i mnie wspierasz.- wtuliłam się w niego jeszcze bardziej i już do końca piosenki żadne z nas się nie odezwało.
Byłam już zmęczona, nie wiedziałam co się wokół mnie dzieje. Poczułam że ktoś bierze mnie na ręce. Szliśmy tak dłuższy czas, aż w końcu zostałam ułożona w łóżku. Od razu poczułam, że jest to moje łóżko, tylko ono miało tak delikatną pościel.
Rano obudziłam się z potwornym kacem, nie miałam na nic siły. Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Proszę! – powiedziałam w miarę głośno. Do pokoju wszedł Harry. Odwróciłam się w przeciwną stronę, aby tylko na niego nie patrzeć.
-Al…
_____________________________________________
Hej, hej! ;) 
Przepraszam, że ostatnio rozdziały takie krótkie, ale nie chcę zamieszczać zbyt wielu wątków w jednym:( 
Co sądzicie o zachowaniu Harrego? Jak myślicie Zayn i Ala będą razem? Chcielibyście tego? :) 
Sama mam już taki mały plan co do tego, ale chciałabym poznać waszą opinie! ;)
Mam do was prośbę
KOMENTUJCIE♥ ♥ ♥
Pod tamtym rozdziałem było 57 komentarzy za które wam ogromnie dziękuję, znaczą one dla mnie więcej niż głupie oceny w szkole i wiele innych rzeczy. Ważne jest to że ktos to czyta i nie pisze sama dla siebie;) 
Jeszcze raz wam dziękuję! 
No i przekroczyliśmy 12000 wyświetleń i ponad 90 obserwatorów!
Kolejny rozdział jak zwykle w piątek, chyba że będę miała wspaniały humor i dodam wczesniej! :)
A no i pewnie zauważyliście, ze jest nowa zakładka!
''Pytania'' możecie tam zadawac wszystkie! Jak i prywatne tak i kierowane do bohaterów:)
+
Polecam wam bloga koleżanki;
http://rock-me-one-direction.blogspot.com/



niedziela, 10 lutego 2013

Rozdział XXII


Był to paparazzi, który chciał nam zrobić zdjęcie. Był na tyle uprzejmy, że poprosił abyśmy się ustawili. A więc oboje wstaliśmy i uśmiechnęliśmy się do zdjęcia. Muszę przyznać że błysk lampy nieźle mnie oślepił. Paparrazo podziękował za zdjęcie i odszedł w przeciwną stronę. Natomiast ja z Zaynem postanowiliśmy pójść coś zjeść na miasto. Dotarliśmy do luksusowej knajpy, mulat uparł się aby tam zjeść, a ja miałam ochotę na kebaba. Długo przekonywałam go na to, aż w końcu się zgodził. Wskoczyłam mu na barana i udaliśmy się pod budkę z fast foodami. Zadowolona zamówiłam swojego upragnionego kebaba i usiadłam na pobliskiej ławeczce. Już po chwili obok mnie siedział Zayn zajadający się zapiekanką. Po zjedzonym posiłku, zauważyliśmy występy taneczne na małej scenie. Postanowiliśmy pójść i poobserwować śliczne, młode tańczące dziewczyny. Jednak zainteresowanie z tancerek przeszło na Niego. Mogliśmy się tego spodziewać, przecież był sławny na całym świecie. Nie mieliśmy innego wyjścia, poszliśmy znów na plaży, gdzie odbywał się mecz siatkówki. Dostrzegłam tam Mika. Uśmiechnęłam się i mu pomachałam. Obserwowaliśmy grę, aż w końcu dobiegł końca. Mike przyszedł do nas i się przywitał. Zauważyłam że chłopcy się naprawdę bardzo polubili. Chłopak zaproponował nam mecz. Było to oczywiście w formie zabawy. Chętnie się zgodziłam, gorzej było z mulatem który uparł się że nie potrafi grać. Postanowiłam się nim nie przejmować i poszłam grać. Muszę przyznać że szło mi całkiem nieźle, oprócz serwowania. Jednak mój przyjaciel był na tyle miły że mi pokazał. Nasza drużyna wygrała 13;10. Skakałam z radości. Za to że wygrałam Mike postanowił postawić mi piwo. Zabrałam ze sobą Zayna i udaliśmy się do plażowego lokalu. Po wypiciu piwa, postanowiliśmy udać się z mulatem do domu. Było już dosyć późno i zaczynało się ściemniać. Wróciliśmy do domu, gdy było już naprawdę ciemno. W domku było ciemno, ale dało się słyszeć głosy na tyle posesji. Oboje się tam udaliśmy. Okazało się że wszyscy świetnie się bawią w basenie. Marta chlapie się woda z Horankiem, Harry siedzi Lou na plecach a Niall z Liamem grają w siatkówkę. Jednak kogoś mi tutaj brakowało, no tak panny Swift.
-A gdzie Tay?- starałam się aby zabrzmiało to obojętnie, jednak mi się to nie udało
- Taylor śpi, gdyż była zmęczona.
-aaaa..ja też już pójdę się położyć, dzisiejszy dzień bardzo mnie wymęczył- pożegnałam się z każdym, tylko Zayn postanowił także pójść spać. Kiedy w końcu miałam wchodzić do swojego pokoju okazało się że Zayn ma naprzeciwko mnie. Ucałowałam go w policzek i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Założyłam koszulkę Hazzy, którą kiedyś od niego ‘ukradłam’ i położyłam się spać.  Promienie wbijające się do  mojego pokoju nie pozwalały mi na dalszy sen i byłam zmuszona wstać. Udałam się do łazienki, zrobiłam lekki makijaż i włosy spięłam w kucyk. Nadal będąc w bluzce Hazzy poszłam do kuchni zrobić jakieś śniadanie. Czekała na mnie miła niespodzianka, był to loczek, który zrobił dla mnie tosty. Na przywitanie pocałował mnie namiętnie, wziął na ręce i posadził na blacie. Znów zatraciliśmy się w namiętności i nie zauważyliśmy kiedy wszedł Liam i Lou.
-Dobra, dobra. Skończcie już bo się zaraz połkniecie- jak zawsze Louis musiał palnąć coś głupiego. No, ale za to go lubię.
-Jak ty już coś palniesz, to brak słów- zażartował Hazza.
-No bo czuję się o ciebie zazdrosny, moje kochanie!- Harry widząc że Lou jest obrażony podszedł do niego i mocno przytulił a następnie ucałował w policzek.
*godzinę później*
Poszłam do pokoju po strój, gdyż mamy iść na plażę. Przebrałam się w czarny z falbanką u dołu i na to założyłam cieniutki sweterek w paski. Wzięłam jeszcze najpotrzebniejsze rzeczy i ruszyłam do salonu. Po chwili zeszła Taylor i moja siostra, a zaraz za nimi cały zespół. W drodze na plażę Harry niósł mnie ‘na barana’ a Niall niósł Martę. Jedynie Taylor musiała iść piechotą.
Kiedy doszliśmy na plażę, było mnóstwo ludzi. Postaraliśmy się znaleźć ustronne miejsce i rozłożyliśmy nasze koce. Dziewczyny, czyli ja Marta i blondi zostałyśmy na kocu a chłopcy poszli się kąpać. Już miałam zasypiać, kiedy blondynka zwróciła się do mnie;
-Posłuchaj, nie wiem co ci zrobiłam. Sorka za wszystko, chcę żyć z tobą w zgodzie. – w jej głosie można było wyczuć kłamstwo, wiedziałam że do czegoś zmierza jednak postanowiłam jej przerwać
-Posłuchaj, nigdy nie będę miała dobrego kontaktu z byłą mojego chłopaka. Przepraszam ale ani przyjaźń, ani koleżeństwo nie ma szans. Wytrzymajmy ze sobą te kilkanaście dni i pożegnajmy się.- starałam się nie być chamska, choć miałam jej ochotę tak wygarnąć jak mało kiedy.
- Posłuchaj chciałam być miła, ale jak widać ty nie odpuszczasz. Chcę ci dać do zrozumienia jedno; Harry jest mój! Prędzej czy później wasz związek dobiegnie końca. Obiecuję ci to!- wstała i udała się do wody a ja zostałam bez słowa. Odebrało mi mowę…Jak to? Czy Harry będzie w stanie mnie zdradzić?
Poczułam, że ktoś mnie szturcha.
-Ala! Obudź się- słyszałam te głosy jakiś czas aż w końcu zauważyłam Martę która ciągnie mnie za ręce
-No choć wreszcie!
-Ale gdzie?- odpowiedziałam zdezorientowana
-No jak to gdzie? Do wody głuptasie, śpisz już na tej plaży dobre dwie godziny!- A więc ta rozmowa była tylko snem? Ale przecież wszystko było tak realistyczne. Nie mogę w to uwierzyć. Nie chciałam już denerwować Marty i posłusznie poszłam z nią do wody. Wszyscy się świetnie bawili, Zayn podpłynął do mnie i wziął na ręce.
-No to może chrzest?- zaśmiał się i wystawił mi język
-Proszę nie… - jednak moje słowa poszły na marne. Byłam cała zamoczona, no i tak zaczęliśmy wojnę. Ja, Harry, Marta i Lou na Taylor, Liama, Zayna i Nialla. Chociaż ich było więcej nasza drużyna zdecydowanie wygrywała. Kiedy wszyscy mieliśmy już dosyć wyszliśmy na koc się wysuszyć. Marta wzięła aparat i zrobiła mi pamiątkowe zdjęcie, o którym już wcześniej jej wspominałam. Pstryk i już było gotowe. Muszę przyznać że nawet mi się podobało!

Położyłam się obok Harrego, który klikał coś na telefonie i sama wyciągnęłam swój. Na ekranie telefonu widniała wiadomość od Mike ,,Hej śliczna! Masz na jutro jakieś plany? Jest organizowana impreza na plaży, fajnie by było gdybyś wpadła! ;) To jak?’’ Chwilę się zastanawiałam, jednak stwierdziłam, że nie mam nic do stracenia. Już po chwili wysłałam mu wiadomość  ,,Jasne! Chętnie wpadnę;) Wpadnij po mnie jutro. Tylko uprzedź o której będziesz! Papa ;x’’
Kiedy wszyscy już wyschnęliśmy  spakowaliśmy wszystko i udaliśmy się do domku. Było już dosyć późno i zaczynało się robić ciemno. Wracałam na rękach mulata, gdyż Harry niósł Taylor, która twierdziła że ją boli noga i nie potrafi chodzić. Czego jeszcze ta żmija nie wymyśli, żeby zdobyć MOJEGO chłopaka?! Można się po niej wszystkiego spodziewać… Z Zaynem dogadywałam się naprawdę dobrze, muszę przyznać że czasem uważam go za kogoś więcej niż przyjaciela, jednak moje serce wciąż było w rękach Stylesa. Po powrocie szybko wbiegłam na górę się przebrać. Wybrałam prosty zestaw. Mianowicie ubrałam krótkie spodenki jeansowe i luźną bluzkę nad pępek z napisem ‘’ I want more’’.  Postanowiłam wyjść na wieczorny spacer po mieście, jednak nigdzie nie umiałam znaleźć swojego Ipoda. Nagle doznałam olśnienia ,,Przecież pożyczałam go loczkowi’’ powiedziałam sama do siebie i walnęłam mega face palma. Udałam się do jego pokoju, nie miałam w zwyczaju pukać, no bo to przecież jest JEGO pokój i weszłam bez żadnego uprzedzenia. Jednak to co tam zobaczyłam mnie przerosło...
______________________________________________________
Zgodnie z obietnicą jest rozdział;) 
Wiem, że już wczoraj było 30 komentarzy, no ale byłam u przyjaciółki na noc i nie miałam jak dodać;x Mam nadzieje ze mi wybaczycie;) 
I jak rozdział? Nie wyszedł tak jak chciałam no, ale niech będzie;d
Wiem, wiem krótki ale nie miałam czasu żeby go napisać:( 
Mam wielką prośbę; 
Jeśli czytasz tego bloga proszę skomentuj♥
KOMENTUJCIE ! ! ! ♥ ♥ ♥
Następny rozdział...dodam jak będzie napisany^^ 
Licze na wasze opinie♥
Całuję! ;x